środa, 20 lutego 2013

Rozdział 10.

Jechaliście już jakieś 10 minut. Patrzyłaś przez okno, ale nie wiedziałaś za bardzo gdzie jesteście. Byłaś ciekawa, gdzie będzie impreza, więc zapytałaś o to Harry’ego.
- Kochanie gdzie my tak w ogóle jedziemy ?
- Do Funky Buddha, właśnie tam najczęściej imprezujemy. –oznajmił Harry.
Odwróciłaś się i znów patrzyłaś przez szybę. W końcu samochód się zatrzymał. Styles wyszedł pierwszy, a ty za nim. Zobaczyłaś kilku reporterów, którzy zaczęli robić wam zdjęcia. Złapaliście się za ręce i poszliście w stronę drzwi wejściowych. Na zewnątrz było słychać już głośną muzykę. Weszliście do środka. Byłaś pod wrażeniem. Zdjęłaś płaszcz, a Harry oddał go jakiemuś ochroniarzowi, czy kelnerowi. Poszliście dalej. Tam zobaczyłaś ogromną salę, a w niej około 50 osób. Jedni tańczyli, inni siedzieli przy stolikach, a jeszcze inni podpierali ściany.
- Kto to ci wszyscy ? –zapytałaś
- Znajomi. –odpowiedział chłopak, a ty pokiwałaś głową.
Po chwili zauważyliście Liam’a, który wam machał. Harry pociągnął cię za rękę i udaliście się w jego stronę.
- Cześć fajnie, że jesteście. –oznajmił chłopak całując cię w policzek. – Poznajcie się. [T.I] Danielle, Dan [T.I].
Kiedy Liam to powiedział spojrzałaś na śliczną brunetkę z kręconymi włosami, której wcześniej nie zauważyłaś.
- [T.I] miło cię poznać. –oznajmiła dziewczyna z uśmiechem.
- Ciebie również.
W końcu pojawił się też Niall i Louis z jakąś dziewczyną.
- Hej [T.I] –powiedział wesoło blondyn obejmując cię. Przywitałaś się też z Louis’em, który przedstawił ci swoją dziewczynę, Eleanor. Nagle chłopcy oznajmili, że idą po drinki, a ty zostałaś z El i Dan sam na sam. Czułaś się trochę nieśmiało, ale w końcu dziewczyny zagadały.
- Hazz dużo nam o tobie opowiadał. –oznajmiła Danielle.
- O naprawdę ? Pewnie same złe rzeczy.- zaśmiałaś się.
- Nie, wręcz przeciwnie. –odpowiedziała z uśmiechem El.
Nagle odwróciłaś głowę. Zobaczyłaś Josh’a, który pił szampana z gwinta, a obok niego resztę bandu i jakiś ludzi.
- On tak zawsze. – powiedziała ze śmiechem Eleanor, kiedy zauważyła, że patrzysz w ich stronę.
Po chwili przyszli chłopcy. Harry pocałował cię w policzek i podał kolorowego drinka ze słomką. Wzięłaś łyk. Smakowało ci. Nigdy takiego nie piłaś. Całą grupką usiedliście do stolika i zaczęliście rozmawiać. Było bardzo miło. Aż w końcu Styles wyciągnął cię na parkiet. Po chwili dołączyła do was reszta. Świetnie się bawiliście. Dopiero po jakiejś godzinie zorientowałaś się, że nie ma Zayn’a. Zapytałaś co z nim. Dowiedziałaś się, że został w domu, gdyż jego dziewczyna, Perrie źle się czuła. Było ci trochę smutno, że nie przyszli, bo chciałaś ją poznać, ale stwierdziłaś, że może akurat będzie jeszcze okazja. Wypiłaś już 2 drinki. Poczułaś potrzebę skorzystania z toalety. Odeszłaś od stolika i zaczęłaś jej szukać. Zanim znalazłaś minęło jakieś 5 minut. Skorzystałaś i podeszłaś do lusterka na korytarzyku, aby trochę się poprawić. Otworzyłaś torebkę i wyciągnęłaś puderniczkę. W lustrze zobaczyłaś jakiegoś chłopaka, który z uwagą ci się przyglądał. Poprawiłaś makijaż. On dalej tam stał. Szczerze to trochę się go przestraszyłaś… tak dziwnie na ciebie patrzył. Przejechałaś jeszcze usta pomadką i odwróciłaś się od lustra chowając do torebki kosmetyki. Kącikiem oka zauważyłaś, że ten facet idzie w twoją stronę. Podniosłaś głowę i właśnie w tej chwili zjawił się Harry.
- Wszystko w porządku skarbie ? –zapytał.
Kiedy ten chłopak zobaczył Styles’a od razu stanął jak słup i zaczął udawać, że szuka czegoś w kieszeni.
- Tak, wszystko okej. –odpowiedziałaś obejmując go jedną ręką w pasie.
- O cześć Eric. – zawołał Harry zwracając się do chłopaka, który wcześniej ci się tak przyglądał.
- Yyy .. cześć ! …cześć! –odpowiedział zmieszany machając do niego rękę.
Zachciało ci się śmiać, ale powstrzymałaś się. Mina tego Eric’a kiedy zobaczył was razem była bezcenna. Opuściliście korytarz i wróciliście do stolika. Louis był już dość wstawiony. Było widać po jego oczach, Niall tak samo. Harry pił już 4 drinka. Dochodziła 1 w nocy. Wszyscy nadal świetnie się bawiliście. Blondyn wyciągnął cię za rękę na środek sali i przetańczyłaś z nim 3 piosenki. Od tego tańca zakręciło ci się trochę w głowie, bo Niall prawie cały czas robił ci obroty. W końcu znów wróciliście do reszty. Usiadłaś obok Harry’ego, a on położył swoją zimną rękę na twoim udzie.
- Mówiłem ci już, że pięknie wyglądasz ? –zapytał.
- Tak Harry, mówiłeś.
- To dobrze. Powiem ci jeszcze raz. Pięknie dzisiaj wyglądasz kotku.
Zaczęłaś się śmiać, El i Dan też. Stwierdziłaś, że na Styles’a zaczął już działać alkohol.
- Pięknie. –powtórzył jeszcze raz, ale tym razem szeptem do twojego ucha. Spojrzałaś w jego świecące oczy i uśmiechnęłaś się. Oznajmiłaś mu, że chciałabyś wyjść na zewnątrz trochę się przewietrzyć, bo w środku było dość gorącą. Chłopak wstał i zaprowadził cię na tylnie wyjście. Tam stało też kilka osób. Na zewnątrz było znów bardzo zimno, więc Harry dał ci swoją marynarkę. Oparłaś się o mur budynku i patrzyłaś przed siebie. Styles oparł jedna rękę obok twojej głowy i przybliżył się do ciebie chcąc cię pocałować.
- Ludzie się gapią. –oznajmiłaś szeptem chłopakowi.
- I co z tego. –odpowiedział i zaczął zachłannie cię całować.
Nagle usłyszałaś jakieś głosy.
- Oj, oj przepraszamy państwa najmocniej. –powiedział ktoś, a ty oderwałaś się od Harry’ego. Odwróciłaś głowę i zobaczyłaś Louis’a.
- O skończyliście już. Idziecie na karaoke ? –zapytał już nieźle pijany chłopak,a ty zaczęłaś się śmiać.
Spojrzałaś na Styles’a, który pokiwał głową, że tak. Wróciliście więc do środka. Przy mikrofonie stał już Liam i śpiewał ‘viva la vida’ Coldplay. Lubiłaś tą piosenkę. Wszyscy klaskali, a niektórzy tańczyli. Później śpiewał ktoś inny, a w końcu do mikrofonu dorwał się Harry. Zaczęła lecieć jakaś znana przez ciebie piosenka, a Styles przyłożył mikrofon do swoich ust. Dopiero kiedy zaczął śpiewać zorientowałaś się, że jest to ‘Kiss Me’ Ed’a Sheeran’a. Uśmiechałaś się i lekko bujałaś w rytm piosenki. Harry cały czas na ciebie patrzył, nie odrywał wzroku. Jego chrypa w głosie… coś cudownego . Nagle wskazał na ciebie palcem i wszyscy odwrócili się w twoją stronę. Ty jednak nie zwróciłaś na to uwagi i cały czas patrzyłaś głęboko w oczy chłopaka. Czułaś jakby wszystko dookoła zniknęło. Byliście tylko ty i Harry stojąc naprzeciwko siebie. Jego głos sprawiał, ze miałaś ciarki na całym ciele, a w oczach łzy. Harry był najlepszym co spotkało cię w życiu. Nie zawsze we wszystkim się ze sobą zgadzaliście, ale to jeszcze bardziej was do siebie przyciągało. Dziękowałaś Bogu za to, że masz przy sobie kogoś takiego jak on. Teraz nie wyobrażałaś sobie życia bez niego. Był dla ciebie najważniejszy..
Kiedy skończył śpiewać odłożył mikrofon i podszedł do ciebie, a ty rzuciłaś się mu na szyję. Wszyscy zaczęli wam klaskać i gwizdać. Trwaliście przez jakiś czas w ucisku aż w końcu wróciliście z powrotem do stolika. Było już po 2, ale nikt nie miał zamiaru się zbierać. Ty w sumie też nie, świetnie się bawiłaś. Gadaliście i tańczyliście. Poznałaś też kilku znajomych chłopców. Koło 4 nad ranem wszyscy zaczęli się rozchodzić. Harry był już pijany. Plątał mu się język i gadał jakieś śmieszne rzeczy. Reszta chłopców z resztą tak samo. Ty choć wypiłaś 3 drinki prawie nic nie czułaś.
Ubrałaś płaszczyk, wzięłaś torebkę i wyszliście z klubu. Mocno trzymałaś Harry’ego pod rękę aby przypadkiem się nie potknął. Z wami szła także cała reszta. Rozmawialiście i śmialiście się. W końcu doszliście do taksówek i wsiedliście. Jechaliście około 10 min. Styles w tym czasie zdążył się zdrzemnąć. Samochód podwiózł was pod same drzwi domu chłopaka. Pożegnałaś się z Louis’em i El, którzy jechali z wami. Wysiedliście z auta i podeszliście do drzwi. Powiedziałaś Harry’emu żeby poszukał kluczy.
- Klucze ! Gdzie jesteście ? Ejj ! No chodźcie tu ! –darł się na cały głos.
- Cicho, obudzisz całe osiedle. –odpowiedziałaś szeptem przez śmiech.
W końcu wygrzebał kluczyki i weszliście do środka. Chłopak ściągnął niedbale buty i poszedł do kuchni. Otworzył lodówkę i włożył do niej głowę. Ty zdjęłaś swoje rzeczy i spojrzałaś na chłopaka.
- Co ty robisz Harry ? –zapytałaś
- Szukam alkoholu.
Westchnęłaś .
- Nie ma. –odpowiedziałaś i pociągnęłaś go za rękę prowadząc do sypialni.
- O kochanie, nie pędź tak. Wiem, że bardzo mnie pragniesz, ale nie od razu Rzym zbudowali.
Zaczęłaś się śmiać. Wychodząc po schodach pogasiłaś światła, aby później się nie wracać.
- Czyli dzisiaj przy zgaszonym świetle na schodach ? Mi tam pasuje wszędzie. –gadał dalej, a  ty cały czas się śmiałaś.
Weszliście do sypialni i popchnęłaś Harry’ego na łóżko.
- Skarbie nie tak agresywnie. – powiedział i zaczął rozpinać koszulę.
- Dobranoc. –oznajmiłaś, a chłopak popatrzył na ciebie dziwnym wzrokiem. – No a co myślałeś. Kochanie już dawno po dobranocce, pora spać. –powiedziałaś i sięgnęłaś do torby po piżamkę i potrzebne rzeczy.
- Ale ja jestem niegrzecznym chłopczykiem i nie zasnę bez bajeczki. –odpowiedział i poruszał brwiami.
- A ja jestem złą dziewczynką, która ci nie poczyta.
Odwróciłaś się w jego stronę. Na głowie miał twoje majtki. Musiały przez przypadek wypaść ci z torby. Znowu zaczęłaś się śmiać. Harry podniósł lusterko z komody obok łóżka i przeglądnął się. Stwierdził, że bardzo mu do twarzy w czerwonym i powiedział, że pójdzie tak na miasto. Ściągnęłaś je z jego głowy, dałaś mu buziaka i kazałaś się już położyć, po czym wyszłaś do łazienki się wykąpać. Kiedy wróciłaś chłopak już spał. Położyłaś się obok niego i spojrzałaś na zegarek. Była 6. Nie ma to jak kłaść się spać rano, ale dla takiej imprezy było warto.
________________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz
 proszę komentujcie, to motywuje mnie do pisania :)
+ dziękuję, że jest was tutaj tak dużo, nawet nie wiecie jak mnie to cieszy i te wszystkie miłe słowa, dziękuję ♥♥

niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 9.

Rano obudził cię ból. Otworzyłaś oczy i zauważyłaś, że leżysz na podłodze. Podniosłaś się  i spojrzałaś na łóżko. Harry leżał rozwalony na całym posłaniu. Myślałaś, że go zaraz walniesz, ale spał tak słodko, że się powstrzymałaś. Spojrzałaś na ekran telefonu była 6. Stwierdziłaś, że chciałabyś się przespać jeszcze z godzinkę, dwie. Podniosłaś kołdrę i delikatnie usiadłaś na brzegu łóżka. Popchnęłaś lekko Harry’ego, ale on nic. Znowu go szturchnęłaś, ale on znów nic.
- Harry. –uderzyłaś go lekko w ramię, a on zrobił tylko takie ‘ymm’.- Harry. –powiedziałaś bardziej donośnym głosem. –Posuń się !
- Kogo mam posuwać ? –zapytał przez sen, a ty przybiłaś sobie facepalma.
- Nie mam gdzie się położyć.
Harry przesunął się, ale o jakieś 5 centymetrów.
- Rusz że tą dupę no ! –powiedziałaś i uderzyłaś go w rękę.
- Dlaczego mnie bijesz ? –zapytał z zamkniętymi oczami.
Wkurzyłaś się i zaczęłaś go spychać z łóżka. Nie miałaś na tyle siły, dlatego odkryłaś go i położyłaś mu się na rękach.
- Kochanie, leżysz mi na rękach.
- To masz problem kochanie. –odpowiedziałaś z naciskiem na ‘kochanie’.
- Skarbie, krew mi nie dopływa.
- Możesz się zamknąć, bo chcę spać ?
Po kilku minutach.
- Miażdżysz mi ręce kotku.
- Dziękuję ci, że w końcu wydusiłeś z siebie to, że jestem gruba ! Dziękuję, tego mi było trzeba. –powiedziałaś wkurzona.
Podniosłaś się i wyciągnęłaś z pod siebie ręce chłopaka. Odsunęłaś się od niego i oddzieliłaś was kołdrą. Zamknęłaś oczy. Po chwili poczułaś rękę chłopaka na swoich plecach. Zdjęłaś jego dłoń, znowu oddzielając was kołdrą. Westchnęłaś głośno i oznajmiłaś mu szorstko, że chcesz spać. Ponownie przymknęłaś powieki. Nagle usłyszałaś szeptanie do ucha.
- Mój hipcio.
Zerwałaś się i odwróciłaś gwałtownie w stronę Harry’ego.
- Że co ? Hipcio ?! Porównujesz mnie to tego spasionego zwierzęcia z wielką dupą, krzywymi zębami i brzuchem do ziemi ?! – mówiłaś wnerwiona, a Harry patrzył na ciebie i śmiał się.
- Uwielbiam cię wkurzać. –powiedział przez śmiech.
- Idiota. –odpowiedziałaś przewracając oczami, a Styles spojrzał na ciebie dziwnym wzrokiem.
Odwróciłaś się plecami do niego i patrzyłaś w ścianę. Czasem zastanawiałaś się z kim ty w ogóle żyjesz. Nagle poczułaś mocne pociągnięcie za nogę i po chwili znalazłaś się pod Harry’m. Chciałaś mu powiedzieć żeby spadał, ale nie zdążyłaś, bo zaczął cię łaskotać. To był twój słaby punkt. Miałaś łaskotki wszędzie, dosłownie wszędzie. Zaczęłaś się rzucać po łóżku jak jakaś opętana i głośno się śmiać. Zamknęłaś oczy i starałaś się powstrzymać, ale nie mogłaś.
- Hazz ! Rodzice jeszcze śpią ! –mówiłaś przez śmiech. – Zlituj się nade mną ! Dość ! – nie miałaś już siły się śmiać. W końcu przestał, a ty odetchnęłaś z ulgą odchylając głowę do tyłu. W tym momencie Harry zaczął całować cię po szyi, ale oznajmiłaś mu, ze nie tym razem, bo znów zaliczycie jakąś wpadkę jak u jego rodziców. Spojrzałaś na zegarek. Było przed 7. Byłaś całkowicie wybita ze spania. Harry z resztą też. Wstałaś. Założyłaś szlafroczek i ciepłe kapciuszki. Zapytałaś chłopaka czy idzie z tobą napić się herbaty, a on oznajmił, że tak. Poprosiłaś go aby się ubrał i zszedł na dół. W domu panowała ogromna cisza. Było jeszcze trochę ciemno, dlatego zapaliłaś małą lampkę w kuchni. Postawiłaś wodę na herbatę i wyciągnęłaś kubki. Po chwili przyszedł Harry. Miał na sobie obcisłe czarne spodnie i kratkowaną koszulę. Uwielbiałaś jego styl. Nie było ubrania, w którym nie wyglądałby seksownie. Na kilometr pachniał swoim perfumem. Uwielbiałaś kiedy poprawiał swoją grzywkę i włosy, choć zawsze były idealnie ułożone.
Usiadł na krześle, a ty podałaś mu herbatę i usiadłaś z kubkiem naprzeciw niego. Siedzieliście przez chwilę w ciszy, aż w końcu się odezwałaś.
- Po śniadaniu jedziemy. Dobrze ? –zapytałaś .
- Oczywiście, jak sobie życzysz.
Wstałaś, spojrzałaś przez okno i się zaśmiałaś.
- Co tam masz ? –zapytał Styles.
- Chodź tu i zobacz.  
Sypał śnieg. Ogromnymi płatkami. Nigdy takich nie widziałaś, a samochód Harry’ego wyglądał jak jakiś wielki bałwan. Nie było go w ogóle widać.
- No nieźle. Są złe warunki do jazdy. –oznajmił chłopak.
- Ale ty dasz radę jechać prawda kochanie ? –zapytałaś obejmując go jedną ręką w pasie.
- No oczywiście.
Nagle usłyszałaś kroki i do kuchni weszła twoja mama. Była zdziwiona, że tak wcześnie wstaliście. Oznajmiłaś jej, że zaraz po śniadaniu będziecie jechać. Była trochę smutna, ale obiecałaś jej, że niedługo przyjedziesz. Harry został na dole, a ty wyszłaś do pokoju się ubrać. Założyłaś czarne spodnie , białą bokserkę, a na to białą koszulkę w kropki. Przeczesałaś włosy i przejechałaś prostownicą. Zrobiłaś makijaż i zeszłaś z powrotem na dół. Tam czekało już na ciebie śniadanie. Usiadłaś przy stole i zrobiłaś sobie kanapkę z serkiem. Zjadłaś jeszcze trochę jajecznicy i wypiłaś do końca herbatę. Harry wyszedł na zewnątrz z twoim tatą, aby ogarnąć trochę auto, a ty pomogłaś mamie posprzątać. Kiedy wszystko było już pozmywanie wyszłaś na górę po walizki. Ledwo co zwlokłaś je na dół. Założyłaś buty, kurtkę z kożuszkiem, szalik, czapkę i przełożyłaś torebkę przez ramię. W końcu twój tata wrócił ze Styes’em do domu. Chłopak przeniósł walizki do samochodu i wrócił pożegnać się z twoimi rodzicami. Przytuliłaś mocno swoją mamę, a później tatę i wyszliście z domu. Zanim weszłaś do auta miałaś już całe włosy w śniegu. Pomachałaś jeszcze rodzicom przez szybę i ruszyliście. Nie jechaliście szybko, bo warunki na drodze na to nie pozwalały. Po około 2 godzinach przejechaliście połowę trasy. Droga była jeszcze gorsza. Harry był wkurzony, bo nic nie było odśnieżone. Wyjeżdżaliście pod dość stromą górkę, aż w końcu … utknęliście w zaspie.
- Jansa cholera ! –powiedział chłopak.
- O mój Boże. I co teraz ? –zaczęłaś panikować.
- Nie wiem.
Harry wysiadł z samochodu, aby sprawdzić czy da się jakoś wyjechać. Ty też chciałaś wysiąść. Otworzyłaś drzwi i chciałaś postawić nogę na podłożu. Jednak stopa ci się zsunęła i wpadłaś do jakiejś głębokiej fosy.
- Auć. –krzyknęłaś.
Harry odwrócił się w twoją stronę i zobaczył, ze leżysz w rowie.
- Skarbie, piłaś coś dzisiaj, że się po rowach szlajasz ? –zapytał i zaczął się śmiać.
- Bardzo śmieszne. Chodź tu i pomóż mi stąd wyjść.
Chłopak podszedł i podał ci rękę. Złapałaś jego dłoń i wyszłaś z fosy na czworaka. Byłaś już prawie cała przemoczona.
- Co my teraz zrobimy ?  -zapytałaś.
- Musimy zadzwonić. –oznajmił. Wszystko byłoby łatwiejsze gdybyście utknęli np. w jakimś miasteczku. Wtedy na pewno ktoś by wam pomógł. Ale wy znajdowaliście się na jakimś totalnym odludziu. Żadnych domów, budynków, nic.
Harry wyciągnął z kieszeni telefon i wpisał jakiś numer.
– Halo. Louis ? Jest problem. Utknęliśmy w zaspie. Musisz po nas wyjechać. Stary nie obchodzi mnie, że pieczesz teraz kurczaka. Wsiadaj w auto i przyjeżdżaj. Dobrze zrobimy ci nowego. Tak, tak. Dzięki, na razie. –rozłączył się i oznajmił, że Loui po was przyjedzie.
Odetchnęłaś z ulgą, ale kiedy dodał, ze będzie tu dopiero za 2 godziny znów wpadłaś w panikę, że umrzecie tu z zimna. Harry śmiał się z ciebie i cię uspokajał.  Usiedliście na tylnich siedzeniach samochodu. Zdjęłaś buty, bo były całe przemoczone. Usiadłaś Styles’owi na kolanach, a on zdjął swoją kurtkę i przykrył cię. Teraz było ci już cieplutko. Siedzieliście już tak z 3 godziny. Zaczynałaś się już denerwować. Ale w końcu zobaczyliście, że jakiś samochód się zbliża. Było to Louis. Oddałaś Harry’emu kurtkę, a on wyszedł z auta. Ty zostałaś w środku. Pomachałaś tylko Tomlinson’owi na powitanie przez okno. Przesiadłaś się na przednie siedzenie i obserwowałaś chłopców. Podpięli linę holowniczą do waszego samochodu i Louis wrócił do swojego auta. Harry usiadł za kierownicą i przekręcił kluczyk w stacyjce. W końcu samochód ruszył i wyjechaliście na ulicę, która była już trochę odśnieżona. Tomlinson odpiął linę i jechał przed wami. Od razu włączyłaś ogrzewanie na maksa. Po około półtorej godziny dojechaliście pod twój dom. Wyciągnęliście torby i wyszliście na górę. Weszłaś do mieszkania i rzuciłaś walizkę na podłogę. Ściągnęłaś szybko mokre buty i skarpetki i pobiegłaś do sypialni. Harry przyszedł za tobą.
- Zapomniałem ci powiedzieć, ale jesteśmy winni Louis’owi kurczaka.
- Kurczaka ? jakiego kurczaka ? –zapytałaś ubierając ciepłe skarpetki.
Styles nie odpowiedział, bo zadzwonił mu telefon i wyszedł z pokoju. Ty w tym czasie szybko się przebrałaś w ciepły sweterek i poszłaś do kuchni, gdzie był Harry.
- Jasne, będziemy w takim razie o 6. Do zobaczenia. –powiedział i rozłączył się.
- Kto to był ? –zapytałaś.
- Zayn. Dzwonił żeby nas zaprosić na imprezę.
- O to miło. A kiedy ?
- Dzisiaj o 6. –oznajmił chłopak.
- Dzisiaj ? Chyba nie będę mogła pójść. –odpowiedziałaś i spuściłaś głowę.
- Dlaczego ?
- Nie mam w co się ubrać. –oznajmiłaś, a Harry się zaśmiał. – Naprawdę. Nie pójdę przecież w dżinsach.
- Możemy iść na zakupy. Mamy jeszcze dużo czasu.
Spojrzałaś na zegarek. Była 1. Pomyślałaś, że to może dobry pomysł, dlatego oznajmiłaś Harry’emu, że tylko się przebierzesz i możecie iść. Po chwili byłaś już gotowa. Wzięłaś torebkę i razem wyszliście. Podjechaliście do Westfield. Zaparkowaliście i wyszliście z samochodu. W środku czekał już na was ochroniarz. Harry wytłumaczył ci, że w miejscach gdzie przebywa dużo ludzi musicie mieć ochroniarza, bo mogłoby wam się cos stać. Weszliście do 1 sklepu, nic nie znalazłaś. W kolejnych też nie. Aż w końcu natrafiłaś na cos co ci się spodobało. Wzięłaś kilka rzeczy do przymierzalni. Wybrałaś czarną sukieneczkę bez ramiączek w drobne cekiny. Po kupieniu jej odwiedziliście jeszcze parę sklepów. Około 3 wróciliście do twojego mieszkania.
- Kochanie jeżeli możesz to zabierz co ci potrzeba i pojedziemy do mnie. –oznajmił chłopak
- Okej. –odpowiedziałaś i zaczęłaś pakować kosmetyki do torebki.
Wzięłaś wszystko potrzebne rzeczy i pojechaliście do Harry’ego. Dom Styles’a był cudowny. Ilekroć tam przyjeżdżałaś zawsze przyprawiał cię o zachwyt. Wszystko wspaniale urządzone. Kuchnia, sypialnie, łazienki..
Harry zostawił cię w salonie i poszedł się przebrać. Ty w tym czasie poszłaś do łazienki i założyłaś nową sukienkę. Wyciągnęłaś kosmetyczkę i zrobiłaś makijaż. Wyprostowałaś włosy i rozpuściłaś grzywkę. Byłaś gotowa. Założyłaś jeszcze granatowe, klasyczne szpilki i wróciłaś do salonu. Harry’ego jeszcze nie było, dlatego poszłaś do kuchni, aby czegoś się napić. Nalałaś sobie pepsi i patrzyłaś przez okno. W końcu usłyszałaś kroki chłopaka. Wszedł do kuchni. Odwróciłaś się w jego stronę. Znów wyglądał cudownie. Miał na sobie białą koszulę, czarne spodnie i szarą marynarkę. Podszedł do ciebie i zmierzył cię wzrokiem obejmując cię w talii.
- Wyglądasz prześlicznie- powiedział i przygryzł wargę.
- Ty też. –odpowiedziałaś i pocałowałaś go w usta. – To jak idziemy ?
- Tak, samochód już na nas czeka. – oznajmił .
Ubrałaś płaszczyk i wzięłaś torebkę. Wyszliście z domu, gdzie czekało na was czarne auto. Harry otworzył ci drzwi i wsiedliście do środka. Po chwili ruszyliście. Zapowiadała się wspaniała impreza ..
_______________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz 
 proszę to dla mnie bardzo ważne :)

sobota, 16 lutego 2013

DZIĘKUJĘ WAM, ŻE JESTEŚCIE ♥

Jeej ponad 1000 wyświetleń i 4 obserwatorów *_* Dziękuję, dziękuję ! Chciałabym was teraz tak mocno przytulić *-* Zakładając tego bloga myślałam, że nikt tego nie będzie czytał. Nawet nie wiecie jaką radość mi sprawiają te wszystkie komentarze i to, że czytacie wgl. te moje wypociny. Dziękujęęę jeszcze raz i kocham was ♥♥

Rozdział 8.



Rano obudziłaś się o 9. Harry’ego już nie było. Usiadłaś na łóżku i jeszcze w pół śpiąca rozglądałaś się po pokoju. Nagle usłyszałaś skrzypienie schodów, a po chwili otwieranie drzwi i zobaczyłaś Styles’a. Zaczął ci śpiewać „it's time to get up in the morning” . Zaczęłaś się śmiać. Położył się obok i przytulił się do ciebie.
- Zaczekaj tu chwilę. –oznajmił
Zrobiłaś tak jak kazał. Leżałaś i czekałaś aż Harry wróci. Po chwili pojawił się z tacką jedzenia, a na niej pączki, bułeczki, nutella i kakao. To co najbardziej uwielbiałaś.
- Harry chcesz mnie utuczyć ? –zapytałaś ze śmiechem
- Nie chcesz to nie, sam zjem.
- Nie no.. dobra.. dawaj to. –odpowiedziałaś, bo stwierdziłaś, że nie odmówisz sobie takich pyszności.
Harry usiadł obok ciebie i położył jedzenie na łóżku. Zaczęłaś od pączka był pyszny. Zjadłaś 2. Później 3 bułeczki z nutellą i duży kubek kakao. Wszystko było przepyszne. Ale w końcu myślałaś, ze pękniesz. Najadłaś się jak nigdy. W końcu wstałaś z łóżka i ubrałaś się. Przeczesałaś włosy i pomalowałaś się. Harry nadal chodził w samych gaciach.
- Harry może byś się ubrał.. chyba nie zamierzasz tak jechać do mojego domu ? 
- A co nie pasuje ci taki strój ? –zapytał i podszedł do ciebie i zaczął cię całować po szyi. Uwielbiałaś kiedy to robił. Złapał cię za pupę i wziął na ręce przenosząc na łóżko. Położył się na tobie i całował. Aż nagle … usłyszałaś pukanie i otwierani drzwi. Z prędkością światła zepchnęłaś Harry’ego tak, że upadł z hukiem na podłogę. Podniosłaś się i zobaczyłaś Anne. Myślałaś, ze zapadniesz się pod ziemię.
- Jak będziecie mogli… to.. zejdźcie na dół. –oznajmiła zmieszana Anne i wyszła.
Usłyszałaś śmiech Harry’ego.
- I co się głupio śmiejesz ?
- Haha gdybyś zobaczyła swoją minę. –mówił przez śmiech.
Przewróciłaś oczami i zabrałaś się za pakowanie rzeczy, gdyż po południu mieliście się zbierać. Chłopak w końcu się ubrał i też spakował swoje rzeczy. W końcu zeszliście na dół. Zobaczyłaś tam ojczyma Harry’ego. Przywitaliście się z nim. Na stole był już gotowy obiad. Spojrzałaś na zegarek była już 12. Usiedzieliście i zjedliście posiłek. Ty nie zjadłaś zbyt dużo bo przez śniadanie w ogóle nie byłaś głodna. Później jeszcze chwilę posiedzieliście, aż w końcu poszliście po walizki i zapakowaliście je do samochodu. Pożegnałaś się z rodzicami Styles’a i podziękowałaś im za wszystko. Wsiedliście do samochodu i pojechaliście pod twój dom. Denerwowałaś się spotkaniem z rodzicami.
- Zobaczysz, będzie dobrze. –pocieszał cię Harry
Dojechaliście po ok. 10 min. Zaparkowaliście pod twoim domem i wysiedliście. Stanęłaś razem z Harry’m przed drzwiami wejściowymi.
- A może.. ich nie ma ?
- Dzwoń.
Nacisnęłaś w pstryczek do dzwonienia. Po chwili usłyszałaś otwieranie zamka. Serce waliło ci jak szalone. Aż w końcu ujrzałaś swoją mamę.
- [T.I] ?! – zapytała uradowana, a ty rzuciłaś się jej na szyję.
- Boże mamo ! Tak się stęskniłam !
- Witaj Harry. –zwróciła się z uśmiechem do chłopaka, a Harry podał jej rękę.
Weszliście do środka.
- Siadajcie. Napijecie się czegoś ? –zapytała twoja mama
- Nie trzeba..
Spojrzałaś na Harry’ego wzrokiem, aby zostawił was same.
- To ja pójdę po torby. –oznajmił i wyszedł z domu.
Usiadłaś z mamą na kanapie w salonie.
- Mamo .. bardzo mi ciebie brakowało. –powiedziałaś i oparłaś głowę o jej ramię – Wiem, że to i tak nic nie zmieni, ale żałuję, że wyjechałam wtedy tak bez słowa.. Nawet sobie nie wyobrażam jaką musiałam wam sprawić przykrość.. –mówiłaś ze łzami w oczach –przepraszam..
- Było minęło kochanie.. mam nadzieję, że jesteś tam w Londynie szczęśliwa ?
Spojrzałaś mamie w oczy i pokiwałaś głową, a ona serdecznie się uśmiechnęła. Po chwili spojrzała przez okno, gdzie stał Harry.
- Idź po niego. Wyszedł w samej bluzce.. Zaraz się przeziębi. –powiedziała troskliwie
- A tata ? Jak on na to zareaguje ?
- Nie przejmuj się. Jeżeli jesteś z nim szczęśliwa to tata na pewno to zaakceptuje.
Uśmiechnęłaś się i wyszłaś na zewnątrz. Wzięłaś Styles’a za rękę i razem wróciliście do środka. Oznajmiłaś mamie, że idziecie położyć walizki do pokoju, i wyszliście na górę. Weszliście do twojego pokoju i znów wróciły wspomnienia. Razem z Harry’m przeglądaliście twoje półki. Znaleźliście stary album z dzieciństwa, a w nim wasze zdjęcia gdy byliście jeszcze mali. Oglądaliście je i śmialiście się. Nagle usłyszałaś głos twojego taty na dole, dlatego zeszliście na dół się z nim przywitać.
- Cześć tato. –powiedziałaś i mocno go objęłaś. Cieszył się na twój widok, ale kiedy zobaczył Harry’ego jego mina nieco zrzedła.
- Dzień dobry. –powiedział Style’s i podał mu rękę.
Twoja mama przygotowała już obiad. Usiedliście do stołu. Wypytywałaś rodziców co u nich słychać, jak w pracy i co u twoich dawnych sąsiadów. Rozmawiało się bardzo miło, tylko twój tato nic nie mówił. Zastanawiałaś się co go gryzie, ale nie chciałaś pytać. Twoja mama chciała, żeby Harry cos powiedział o zespole i jak idzie praca, więc zaczął opowiadać. Wtedy ty dodałaś, że chłopak zabrał cię ostatnio na próbę zespołu i, że ich piosenki są cudowne.
- Musicie ich posłuchać. –oznajmiłaś.
- Na pewno posłuchamy.
Nastała chwila ciszy, ale przerwała ją twoja mama znowu zabierając głos.
- Ach dzieci .. znacie się od małego.. byliście najlepszymi przyjaciółmi a teraz jesteście parą. Historia jak z filmu. –powiedziała twoja mama i zaśmiała się.
W tym momencie twój tata nerwowo odsunął krzesło, wstał od stołu i wyszedł z pokoju. Tego właśnie się obawiałaś. Twój taka nigdy nie przepadał za Harry’m…choć przyjaźnił się z jego rodzicami. Kiedy mieszkałaś jeszcze w domu miał czasem do ciebie pretensje, że za dużo czasu spędzaliście razem. Nigdy nie rozumiałaś dlaczego go nie lubi. Twoja mama była przeciwieństwem. Uwielbiała Styles’a. Starała się przekonać ojca, że jest dobrym chłopakiem, ale nigdy się nie udawało. Twój tata był nieugięty.
Wybiegłaś za nim.
- Tato ! O co ci chodzi ?
- Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz ?
- Widocznie nie.
- Dziecko on cię skrzywdzi !
- Dlaczego masz takie złe zdanie o nim ? –zapytałaś.
- On jest sławny. Pobawi się twoimi uczuciami i zostawi. –Zaczęło zbierać ci się na płacz.
- Jak możesz tak mówić ! Jestem z nim szczęśliwa !
- Skrzywdzi cię i porzuci. – oznajmił i wyszedł.
Rozpłakałaś się na dobre. Było ci tak strasznie przykro. Usiadłaś na podłodze przy ścianie i schowałaś głowę. Podeszła do ciebie mama.
- Skarbie, przepraszam cię za tatę.
Zignorowałaś mamę i pobiegłaś na górę.
Myślałaś, że on w końcu zrozumiał, że Harry jest dla ciebie ważny.. ale pomyliłaś się i to bardzo. Leżałaś na łóżku i przytulałaś się do poduszki. Była cała pobrudzona twoim tuszem. Nie chciałaś już schodzić na dół.. nie chciałaś się już widzieć z ojcem. Za bardzo cię uraził…
Usłyszałaś pukanie do drzwi, ale nic nie odpowiedziałaś. Po chwili ktoś wszedł do środka i usiadł obok ciebie. To był Harry. Poczułaś jego zapach perfum, które uwielbiałaś. Nie wiedziałaś co mu powiedzieć. Było ci strasznie głupio. Usiadłaś na łóżku i spojrzałaś na niego.
- Harry ..ja ..-zaczęłaś mówić przez łzy.
- Cii . nie płacz już ..-odpowiedział i objął cię mocno. 
- Pobrudzę cię.
- Wypierze się. –powiedział i uśmiechnął się. – Nie lubię kiedy jesteś smutna ..-dodał
- Harry, przepraszam cię za to co słyszałeś..
- Nic się nie stało.
- Strasznie mi wstyd za mojego ojca.. –powiedziałaś
- Martwi się o ciebie.
- Ale ja nie jestem już małą dziewczynką. Dobrze wiem co robię.. i to ja odpowiadam za swoje decyzje, a nie on.. powinien to w końcu zrozumieć.
- Długo nie było cię w domu. Był zaskoczony, że jesteśmy razem, z resztą wszyscy byli zaskoczeni. Może potrzebuje czasu.. –powiedział chłopak
- Może masz rację. –odpowiedziałaś i wstałaś z łóżka spoglądając w lustro. Na twarzy miałaś rozmazany tusz. Postanowiłaś się ogarnąć, żeby nie straszyć. Zmyłaś wszystko i jeszcze raz się pomalowałaś. Zeszliście razem na dół po coś do picia. Usłyszałaś, że twoi rodzicie rozmawiają w kuchni, ale kiedy weszliście od razu zamilkli. Nalałaś sobie i Harry’emu soku do szklanki i już chciałaś iść, ale twoja mama poprosiła, abyście na chwilę z nimi usiedli. Zajęłaś niechętnie miejsce przy stole, a Styles obok ciebie.
- Tato chciał powiedzieć coś tobie i Harry’emu. –oznajmiła mama
- Kochasz ją ? –zapytał twój ojciec zwracając się do chłopaka.
- Oczywiście. Nad życie.
I nastała chwila ciszy. Wkurzyłaś się trochę, że twój tata go pyta o takie rzeczy.
- Już ? Koniec przesłuchania ? –zapytałaś szorstko
- Nie. Chciałbym was bardzo przeprosić za moje zachowanie, a w szczególności ciebie Harry. Wiem, że to mnie nie usprawiedliwia, ale ciężko jest się pogodzić z tym, że dzieci dorastają. Widzę, że [T.I] jest z tobą naprawdę szczęśliwa, dlatego jeszcze raz chciałbym cię przeprosić. Te wszystkie słowa były nie na miejscu.
- W porządku -odpowiedział Harry i spojrzał na ciebie z uśmiechem.
- Ale jeżeli skrzywdzisz moją córkę .. –dodał twój tata.
- Kochanie, Harry to dobry chłopak. – zwróciła się do niego twoja mama.
Ucieszyłaś się, że twój tata w końcu zrozumiał jakim uczuciem darzysz Styles’a, ale i tak twoim zdaniem to wszystko nie powinno tak wyglądać.
Resztę dnia spędziliście z twoimi rodzicami. Opowiedziałaś jak ci się żyje w Londynie. Wieczorem razem z Harry’m i twoją mamą piekliście szarlotkę. Hazz chciał się jakoś wykazać, ale raczej tego nie zrobił, bo kiedy twoja mama poprosiła, żeby wsypał do ciasta szklankę mąki to wsypał szklankę cukru pudru i twoja mama musiała zacząć od nowa. Ale w końcu się udało. Po upieczeniu zjedliście po kawałku i poszliście na górę. Harry chciał położyć się w drugim pokoju, aby nie denerwować twojego taty, ale oznajmiłaś mu, że skoro jesteście razem chcesz spać z nim. Dodałaś jeszcze, że bez niego zawsze jest ci zimno i dzięki temu przekonałaś chłopaka. Przed samym spaniem przeglądaliście jeszcze albumy z dzieciństwa, a koło 22 położyliście się spać, aby wypocząć przed powrotem do Londynu…

________________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz :)
przypominam, że teraz każdy może komentować ;) 
w razie pytań, mój tt : https://twitter.com/niallerkowa_

piątek, 15 lutego 2013

Info.

Zmieniłam funkcję i teraz każdy kto chce, nie ważne czy ma konto na google, czy nie może komentować posty ;)

wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 7.


Z Harrym układało ci się świetnie. Widywaliście się codziennie lub prawie codziennie. Zabierał cię do studia, gdzie spotykałaś się z chłopcami, czasem nawet uczył się z tobą. W sumie to tego nie można jednak było nazwać wspólną nauką, bo ty próbowałaś się skupić na materiale, a on cały czas się wygłupiał i cię rozpraszał. Przez ten czas związałaś się też bardzo z chłopcami. Byliście świetnymi przyjaciółmi.
Był wieczór razem z Harry’m siedzieliście u ciebie w domu na kanapie i oglądaliście jakiś nudny film.
- Kochanie, pojutrze i cały weekend mam wolny. Może gdzieś pojedziemy ? –zapytał
- Hmm .. tylko gdzie ?
- Sam nie wiem.. A.. może .. może pojechalibyśmy do Holmes Chapel ? Zrobilibyśmy niespodziankę naszym rodzicom.
Spuściłaś głowę.
- Możemy jechać gdzieś indziej, nie ma problemu. –oznajmił
- Chciałabym pojechać. Tylko.. od 2 lat nie kontaktuję się z rodzicami. Zawsze chciałam mieszkać w Londynie, a oni nie chcieli mi na to pozwolić.. aż w końcu którejś nocy spakowałam się i wyjechałam.. Wtedy myślałam, że to jest ich taki kaprys, a teraz zrozumiałam, że oni mają tylko mnie i bali się, że mnie stracą. Nawet sobie nie wyobrażam jaką przykrość im sprawiłam .. Boję się, ze już nigdy mi nie wybaczą.  –powiedziałaś ze łzami i przytuliłaś się do Harry’ego.
- To musimy tam jechać ! Zobaczysz, że ucieszą się. – odpowiedział chłopak.
- A powiemy im o nas ?
- A chcesz to ukrywać ?
- Nie, nie. Po prostu tak pytam.
- To jak ? Jedziemy ? –zapytał.
- Dobrze. Tylko obiecaj mi, że będziesz wtedy przy mnie.
-Obiecuje. –odpowiedział i pocałował cię w czoło.
Po tej rozmowie wróciliście do oglądania filmu. Był tak nudny, że w końcu oboje zasnęliście na kanapie. Kiedy obudziłaś się rano Harry’ego już nie było. Nawet nie wiedziałaś kiedy wyszedł. Ten dzień spędziłaś na uczelni  na wykładach. Wieczorem spakowałaś się i poszłaś spać.
Kolejnego dnia wstałaś o 8. Nie chcieliście jechać tak zawczasu, dlatego wybraliście tą godzinę. Ubrałaś się ciepło i czekałaś na swojego chłopaka. Przyjechał przed 9. Wzięliście walizki i udaliście się w podróż. Droga była w porządku gdyby nie to, że źle się czułaś. Było ci niedobrze. Od dawna nie miałaś problemów z jazdą, ale musiało ci się to przytrafić akurat teraz. Harry bardzo się o ciebie troszczył. Pytał co chwilę czy wszystko w porządku. Kilka razy stanął, abyś mogła wyjść i zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. W końcu po męczącej dla ciebie drodze dojechaliście do domu rodziców Harry’ego.
- O mój Boże. W końcu. –oznajmiłaś
- Lepiej trochę chociaż ?
- Wyjdźmy już z tego auta. –powiedziałaś, a Harry się zaśmiał.
Opuściłaś samochód i oparłaś się o niego. W tym czasie chłopak wyciągnął walizki.
- To co idziemy ? –zapytał.
- Chodźmy.
Nagle z domu Styles’a wybiegła jego mama. Od razu ją poznałaś.
- Harry ! synku! –krzyknęła.
- Witaj mamo. –powiedział i mocno ją przytulił.
Anne oderwała się od niego i spojrzała na ciebie, a ty się uśmiechnęłaś i powiedziałaś :
- Dzień dobry.
- Oczy mnie mylą czy widzę [T.I]?
- Tak to ja. - odpowiedziałaś i się zaśmiałaś, a mama Harry’ego mocno cię przytuliła.
- No dzieci wasz przyjazd był ostatnią rzeczą o jakiej bym pomyślała. –mówiła uradowana Anne. – [T.I] co u ciebie słychać kochanie ? Ach wejdźcie do środka, przecież nie będziemy rozmawiać tutaj.
Weszliście wszyscy do ślicznego domku. Zaczęły wracać wspomnienia. Niezmiernie się cieszyłaś, ze tu przyjechaliście. Kiedy Harry powiedział, że źle się czułaś podczas jazdy Anne zaparzyła ci miętowej herbatki. Opowiedziałaś jej w skrócie co u ciebie, że studiujesz i mieszkasz w Londynie. Nagle poczułaś kopnięcie pod stołem. Odwróciłaś lekko głowę w stronę Harry’ego.
- Mamo. Chcę .. znaczy chcemy ci coś powiedzieć. –zaczął loczek, a jego mama spojrzała na was. – Od kilku miesięcy jesteśmy razem.
Anne nic nie odpowiedziała. Spojrzałaś z zaniepokojeniem na chłopaka, a następnie na jego mamę. Miała łzy w oczach. Nie wiedziałaś co się stało.
- Wszystko dobrze pani Styles ? –zapytałaś, a ona się zaśmiała.
- Przepraszam was.. po prostu bardzo się cieszę, że Harry i ty .. jesteście razem. –odpowiedziała i szybko przetarła oczy. –Pewnie chcecie trochę odpocząć po podróży idźcie na górę. Zawołam was na obiad.
Zrobiliście to co kazała Anne. Wyszliście po krętych schodach na górę. Weszliście do pokoju Harry’ego. Zaniemówiłaś. Dalej stała tam brązowa komoda z 6 szufladami, w kacie biurko i na środku pokoju stało to samo łóżko.
- Jej, prawie nic się tutaj nie zmieniło. –powiedziałaś
- Nie miałem nawet czasu cokolwiek tutaj zmieniać.
Podeszłaś do balkonu. Byłaś zachwycona.
- Harry pamiętasz jak latem siedzieliśmy zawsze pod tym drzewem ? –zapytałaś wskazując palcem.
- Oczywiście, że pamiętam. –odpowiedział podchodząc do ciebie i obejmując cię w talii.
- Fajnie, że mnie przekonałeś żeby tu przyjechać. Tyle wspomnień związanych z tym miejscem ..Kominek ! Zawsze tu siedzieliśmy wieczorami. Zapalimy go wieczorem ?
- Jasne. –odpowiedział chłopak.
Po chwili usłyszeliście wołanie na obiad. Zostawiliście rzeczy i zeszliście do salonu. Już ze schodów było czuć zapach domowej kuchni. Usiedliście przy stole i od razu zaczęliście jeść. Wszystko bardzo ci smakowało.
- Przepraszam, że pytam, ale twoi rodzice wiedzą, że tutaj jesteś ? –zapytała Anne zwracając się do ciebie.
- Nie, ale oczywiście chciałabym ich odwiedzić.- odpowiedziałaś, a mama Harry’ego pokiwała głową.
- Dlatego jutro po południu będziemy się zbierać. –dodał Harry.
- No cóż szkoda, że przyjechaliście na tak krótko.
Po obiedzie pomogliście jej posprzątać. A później ubrałaś się ciepło i razem ze Styles’em poszłaś na spacer. Wszędzie było dużo śniegu. Naprawdę dużo. Wspominaliście czasy z dzieciństwa.
- A pamiętasz nasze bitki na śnieżki ? –zapytał Harry.
- No jakbym mogła ich nie pamiętać . –odpowiedziałaś i spojrzałaś na chłopaka który zaczął ruszać brwiami. – Nawet o tym nie myśl !
Ale Harry szybko się odwrócił, zrobił kulkę i rzucił nią w ciebie trafiając w twoją głowę.
- O nie ! Pożałujesz. – krzyknęłaś i zaczęłaś go gonić.
Zrobiłaś kulkę i rzuciłaś. Nie trafiłaś. Zrobiłaś kolejną i znów chybiłaś. Aż w końcu ci się udało. Trafiłaś prosto w jego pupę. Zaczęłaś się głośno śmiać.
- O nie kochanie ! Tak się nie bawimy. –krzyknął i zaczął biec w twoją stronę.
Zaczęłaś uciekać. Czułaś, ze jest zaraz za tobą.
- Harry ! Nie, Harry !
I… wylądowałaś na śniegu.
- Harry no !
- Ostrzegałem. –odpowiedział ze śmiechem i zaczął iść.
W tym momencie podłożyłaś mu nogę. Przewrócił się. Nie mogłaś przestać się śmiać. Był cały w śniegu. Po chwili przyczołgał się do ciebie i usiadł ci na brzuchu.
- Ej to boli ! Harry !
- Cicho bądź. –odpowiedział i namiętnie cię pocałował. W końcu oderwaliście się od siebie i wstaliście ze śniegu. Miałaś całe mokre spodnie i kurtkę. Harry zresztą tak samo. Postanowiliście wrócić do domu, bo zaczynało się już ściemniać. Po powrocie zrobiliście sobie herbaty i posiedzieliście z mamą Styles’a. Koło 10. poszliście do pokoju. Harry tak jak obiecał zapalił w kominku. Położyliście się razem na łóżku i patrzyliście na płomyki z kominka. Przytuliłaś się do chłopaka, a po chwili zasnęłaś po cudownie spędzonym dniu.
 _________________________________________________________________________________
czytasz-komentujesz
prosze komentujcie, bo to mnie motywuje do pisania ♥

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 6.


Następnego dnia obudziłaś się koło 9. Spojrzałaś na chłopaka. Spał. Nie chciałaś go budzić, dlatego spokojnie leżałaś. Jednak po jakimś czasie zaczęło ci się nudzić. Obróciłaś się delikatnie w jego stronę i zaczęłaś się bawić jego włosami. Widocznie to poczuł, bo się przebudził i spojrzał na ciebie.
- Cześć skarbie. –powiedział.
- Cześć. –odpowiedziałaś wyjmując rękę z jego włosów.
Wstałaś i podeszłaś do okna, aby odsunąć zasłony. Po chwili poczułaś, że Harry złapał cię za rękę. Obróciłaś się w jego stronę, a on pociągnął cię mocno, że upadłaś na łóżko prosto na niego.
- Harry trzeba wstawać. –oznajmiłaś.
-Wiem. –odpowiedział i namiętnie cię pocałował.
Zwlekłaś się z niego i podeszłaś do walizki. Wyciągnęłaś ubrania i poszłaś do łazienki. Uczesałaś się i umalowałaś. W tym czasie chłopak oznajmił ci, że idzie po swoje rzeczy. Kiedy wyszłaś z łazienki był już gotowy. Zabraliście swoje walizki i udaliście się do lobby. Oddaliście karty i zapłaciliście. Harry oczywiście się uparł, że zapłaci za ciebie. Byłaś na niego przez to trochę zła.. ale jak on się uprze to nie ma zmiłuj. Zapakowaliście bagaże do samochodu i wsiedliście do środka. Po chwili ruszyliście w drogę powrotną do Londynu. Nawet nie wiesz kiedy zasnęłaś. Przespałaś całą drogę. Obudził cię dopiero Harry.
- [T.I] jesteśmy już na miejscu.
- Jesteśmy ? Nie wydaje mi się, żeby to było moje mieszkanie.. –odpowiedziałaś jeszcze wpół śpiąca.
- Bo jesteśmy przed studiem. Muszę  powiedzieć chłopakom, że wróciłem. Idziesz ze mną ?
- Nie, zaczekam. –odpowiedziałaś i uśmiechnęłaś się.
Zamknęłaś sobie na chwilę oczy, bo nadal byłaś zaspana. Nagle usłyszałaś pukanie do okna. Zerwałaś się i spojrzałaś kto to. Zobaczyłaś blondyna, który ci machał. Otworzyłaś drzwi i wyszłaś z samochodu.
- Niall, fajnie cię widzieć !
- Mi ciebie również. –odpowiedział chłopak przytulając cię. – Dlaczego nie weszłaś do środka się z nami przywitać ?
- Nie chciałam wam przeszkadzać w rozmowie..
- Daj spokój, chodź ! –odpowiedział blondyn.
Niepewnie ruszyłaś za nim. Weszliście do budynku, gdzie ujrzałaś resztę chłopaków i Harry’ego.
- Cześć. –powiedziałaś nieśmiało.
- No cześć [T.I] ! –odpowiedzieli chłopcy i dali ci po buziaku w policzek.
Zrobiło ci się strasznie miło, bo nie spodziewałaś się takiego przywitania. Podeszłaś do Harry’ego i oznajmiłaś mu, że chciałabyś już jechać do domu, bo jutro masz wykłady i musisz się trochę przygotować. Chłopcy byli trochę zawiedzeni, że już jedziesz, ale musiałaś. Pożegnaliście się z resztą i wyszliście. Powiedziałaś Harry’emu gdzie mieszkasz i po chwili byliście już pod twoim mieszkaniem. Styles pomógł ci tez wnieść walizkę na twoje piętro.
- Szkoda, że nie możesz iść ze mną do chłopaków. –oznajmił Harry.
- Uwierz, bardzo bym chciała, ale nie mogę.
- O której jutro kończysz zajęcia ? –zapytał.
- O 14.  A co ?
- Przyjadę po ciebie.
- Naprawdę nie musisz. –powiedziałaś.
- Przyjadę. – odpowiedział i objął cię w talii. – Nie wiem co by było, gdybym cię znów nie spotkał. –wspomniał.
- Nie leżałbyś w sz.. – zaczęłaś mówić, ale nie dokończyłaś bo Harry przerwał ci pocałunkiem.
Oderwałaś się od niego i wciągnęłaś torbę do mieszkania.
- Idź już. –odpowiedziałaś uśmiechając się. – No idź. –powtórzyłaś i dałaś mu buziaka na pożegnanie.
Chłopak odsunął się od drzwi, a ty je zamknęłaś. Nie wiedziałaś za bardzo za co się zabrać… czy rozpakować rzeczy, czy przygotować materiały na jutro.. Postanowiłaś najpierw coś zjeść, ale twoja lodówka jak zwykle była prawie pusta. Znalazłaś tylko mleko i trochę płatków. Nie chciało ci się iść do sklepu, dlatego zjadłaś to co było. Później niechętnie się rozpakowałaś i przygotowałaś rzeczy na uczelnię. Położyłaś się koło 23. Byłaś wykończona, choć nic takiego męczącego nie robiłaś. Od razu zasnęłaś tym razem przespałaś całą noc.

***
*Drrrr. Zadzwonił budzik. Sprawdziłaś godzinę. Była 7. Nie byłaś przyzwyczajona do tak wczesnego wstawania, bo przez ostatnie tyg. wstawałaś koło 9, 10. Ale nie miałaś wyjścia. Wstałaś. Założyłaś czarne spodnie i fioletowy sweterek. Włosy spięłaś w kucyk i zrobiłaś makijaż. Ubrałaś kurtkę z kożuszkiem, buty i zabrałaś torebkę. Ledwo zdążyłaś na autobus. Po kilkunastu minutach byłaś w szkole. Od razu zobaczyłaś Emily.. To spotkanie było nieuniknione. Ona też cię zauważyła.
- [T.I] !
Odwróciłaś się niechętnie w jej stronę.
- [T.I] przepraszam cię za wszystko. Nie chciałam żeby tak to wyszło. – oznajmiła Emily.
Nic się nie odezwałaś.
- Strasznie mi głupio.. proszę cię powiedz coś.
- A niby co mam ci powiedzieć ? –zapytałaś.- Przecież dobrze wiedziałaś, ze nic do niego nie czuję, że nie chcę z nim być.. dlaczego mi to zrobiłaś ?
- Ale od kilku lat nikogo nie miałaś. Chciałam żebyś była szczęśliwa, żebyś w końcu sobie kogoś znalazła.
- Ty nic nie rozumiesz .. –odpowiedziałaś i zaczęłaś iść.
- Zrozum w końcu, że ten Harry nie wróci. Nigdy z nim nie będziesz !
Zrobiło cię się przykro, bo twoja dotąd najlepsza przyjaciółka, z którą rozmawiałaś o wszystkim przestała w ciebie wierzyć. Myślała, że jak zeswata cię z Kyle’m to ty zapomnisz o Harry’m ?! Nigdy byś o nim nie zapomniała. Był dla ciebie zbyt ważny. Ale ona widocznie tego po prostu nie rozumiała.
Weszłaś do klasy i usiadłaś gdzieś na końcu. Chciałaś już być po wykładach, chciałaś zobaczyć się z Harry’m. Jak na złość czas okropnie ci się ciągnął. Ale w końcu wybiła 14. Wyszłaś ze szkoły i zaczęłaś rozglądać się za Harry’m. Dostrzegłaś go. Opierał się o murek otaczający uczelnię. Ucieszyłaś się na jego widok. Zeszłaś po schodach i udałaś się w jego stronę.
- Dobrze, że jesteś. – powiedziałaś i pocałowałaś go.
- I jak minął dzień ?
- Szkoda gadać..
- Aż tak źle ? –zapytał, a ty skinęłaś głową. – To w takim razie postaram się umilić ci jakoś resztę dnia.
- Wystarczy mi, że jesteś. Już jest lepiej. –odpowiedziałaś.
Harry uśmiechnął się i złapał cię za rękę. Zobaczyłaś z daleka Emily.
- Kto to ? –zapytał Harry, gdy zobaczył, że się jej przyglądasz.
- Emily. Moja przyjaciółka.. znaczy nie wiem czy jeszcze jest moją przyjaciółką ..po tym co zrobiła.
- To znaczy ?
- Chodźmy stąd. Nie chcę żeby nas zobaczyła. –odpowiedziałaś i pociągnęłaś Harry’ego za rękę.
- Nic już z tego nie rozumie. Ja ciągle mówię ci o sobie, o tym co się ze mną działo kiedy przestaliśmy się widywać .. a ty ? zawsze zmieniasz temat kiedy o to pytam. –powiedział chłopak.
- Harry.. wiem przepraszam. Wszystko ci wyjaśnię, może chodźmy gdzieś usiąść.
- Dobrze. Milkshake City ?
- Jasne. –odpowiedziałaś.
Kiedy byliście już na miejscu opowiedziałaś o całej historii z Kyle’m i Emily Harry’emu. Było ci głupio o tym mówić, ale wiedziałaś, że przez to, że o niczym mu nie mówiłaś byłaś nieuczciwa w stosunku do niego.
- Twoja przyjaciółka naprawdę zachowała się cholernie głupio..
- Chciałam jej wybaczyć, ale .. to co dziś powiedziała mnie zabolało. Wydawało mi się, że przyjaciele powinni się wspierać.. że rozumieją się jak nikt inny.. a z resztą chodźmy już stąd.  – powiedziałaś.
Harry spojrzał na zegarek.
- Jedziemy do studia na próbę. –oznajmił
- Wiesz .. ja nie chcę wam przeszkadzać.
- Przestań. Chłopcy na pewno się ucieszą, że przyjedziesz.
- No skoro tak mówisz .. to dobrze. – odpowiedziałaś.
Wyszliście tylnim wyjściem, bo przed budyniem zebrała się dość dużo gromadka osób. Wsiedliście do auta i udaliście się do studia. Po chwili byliście na miejscu.  Weszliście do studia, gdzie byli już chłopcy. Przywitałaś się z nimi. Po chwili weszło 4 chłopaków, których nie znałaś, ale chłopcy zaraz ci ich przedstawili.
- To jest Josh- perkusista, to Sandy –basista, Dan gitarzysta i Jon- nasz klawiszowiec. –oznajmił Zayn- A to [T.I].
- Miło mi.
- Nam również. –odpowiedzieli chórkiem.
- To co zaczynamy. –oznajmił Liam.
Usiadłaś sobie na białej kanapie przed chłopcami. Studio było bardzo duże. Bardzo ci się podobało, choć prawie niczego tam nie było oprócz instrumentów. Ale właśnie to wprawiało cię w zachwyt. Cieszyłaś, że Harry cię tutaj zabrał i, że poznałaś resztę bandu. Nie mogłaś się doczekać kiedy zaczną śpiewać.
W końcu. Najpierw śpiewali ‘Change my mind’, a później ‘Little Things’. Niall grał na gitarze. Ich piosenki były cudowne, piękne ..Byłaś pod ogromnym wrażeniem. Z oczu poleciały ci łzy... wzruszyłaś się. Choć minęło już tyle czasu.. ty nadal nie potrafiłaś uwierzyć w to co cię spotkało. Czasem wydawało ci się, że to wszystko jest zbyt piękne żeby było prawdziwe.. Ale twoje życie nabrało w końcu sensu. Czułaś, że masz przy sobie osoby, z którymi możesz zawsze pogadać, które będą cię wspierać. A wcześniej nigdy tak nie było ..Czułaś się samotna. Ale teraz wiesz, że masz przy sobie Harry’ego. Kogoś kogo naprawdę kochasz.
 ________________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz 
:))

czwartek, 7 lutego 2013

Rozdział 5.


Mijały kolejne dni. Z Harry’m było coraz lepiej. Codziennie do niego przychodziłaś i siedziałaś z nim od rana do póki lekarze nie przegonili cię do domu. Liam, Lou, Niall i Zayn musieli już wrócić do Londynu. Cieszyłaś się, że ich poznałaś, byli naprawdę cudowni. Cały czas się tobą opiekowali. Byli dla ciebie jak starsi bracia ..
*Kolejny dzień. Wstałaś o 7. Ubrałaś się, uczesałaś, zrobiłaś lekki makijaż i wyszłaś z pokoju. Zjechałaś windą do restauracji i zamówiłaś coś na szybko. Wyszłaś z hotelu i skierowałaś się na parking. Na czas kiedy Hazz był w szpitalu, powierzył ci swój samochód, bo nie byłabyś  w stanie codziennie chodzić i wracać do hotelu pieszo. Wsiadłaś w auto i po 10 min. byłaś już przed szpitalem. Weszłaś do środka i od razu skierowałaś się do sali Styles’a. Po drodze natknęłaś się na lekarza.
- Dzień dobry ! Panie doktorze, widomo już kiedy Harry dostanie wypis ?
- Jeżeli wszystko będzie w porządku to myślę, że już za kilka dni. –odpowiedział doktor i uśmiechnął się.
Odwzajemniłaś uśmiech i udałaś się już prosto do sali chłopaka. Weszłaś do środka. Kiedy Harry cię zobaczył od razu się uśmiechnął.
- Cześć ranny ptaszku.- powiedział
- No cześć. Myślałam, że będziesz jeszcze spał.
- Czekałem na ciebie.
- I oto jestem.- odpowiedziałaś siadając na krześle obok łóżka chłopaka. –Rozmawiałam z lekarzem, jeżeli wszystko będzie dobrze wypiszą cię za kilka dni… Harry słuchasz mnie w ogóle ? –zapytałaś spoglądając na chłopaka, który wyglądał na kompletnie nie zainteresowanego tym co mówisz.
- Chciałbym cię pocałować. –odpowiedział.
Zarumieniłaś i spuściłaś lekko głowę.
- Kiedy tylko zdejmą mi opatrunek, obiecuję ci, że pierwszą rzeczą jaką zrobię to cię pocałuję.
- Dobrze. –powiedziałaś łapiąc chłopaka za rękę.
Po chwili posmutniałaś.
- Co się stało ? –zapytał zaniepokojony Harry.
- Harry..
- Tak ?
- Boję się …
Chłopak mocno złapał twoją rękę.
- Przy mnie nie musisz się niczego bać. –oznajmił
- Nie o to chodzi … Po prostu boję się, że kiedy wrócimy do Londynu.. ty wrócisz do swoich spraw, ja do swoich .. i nasze drogi się rozejdą .. znowu cię stracę..
- Nie pozwolę na to. –odpowiedział i spojrzał ci głęboko w oczy.
Przerwał wam lekarz.
- Witam panie Styles. I jak się pan czuje ? –zapytał
- Z dnia na dzień coraz lepiej.
- Mam pana ostatnie wyniki badań. Wszystko jest w porządku. W związku z tym jutro może pan zgłosić się po wypis.
- Oczywiście. –odpowiedział Harry, a lekarz wyszedł.
Cieszyłaś się. W końcu ten koszmar się skończy. Harry też się cieszył. Na pewno miał dosyć szpitala. Do samego wieczora siedziałaś przy chłopaku. Rozmawialiście o wszystkim i o niczym. Harry żartował i cię rozśmieszał. Raz śmiałaś się tak głośno, że pielęgniarka musiała przyjść cię uciszyć. W końcu musiałaś wrócić do hotelu. Nie mogłaś się doczekaj kolejnego dnia, kiedy Harry wyjdzie ze szpitala. Wsiadłaś do samochodu i po chwili byłaś w hotelu. Wzięłaś kąpiel i położyłaś się do łóżka. Chciałaś szybko zasnąć, żeby ta noc minęła ci szybko i, abyś znów mogła zobaczyć się z Harry’m. Jak na złość co chwilę się budziłaś .
***
W końcu nadszedł ranek. Chociaż była już 10, byłaś strasznie niewyspana. Przetarłaś oczy i starałaś się jakoś rozbudzić. Opornie wstałaś z łóżka i poszłaś poszukać czegoś do ubrania. Ubrałaś się, uczesałaś, pomalowałaś i byłaś gotowa. Wzięłaś torbę, kluczki i wyszłaś. Po ok. 15 minutach byłaś w szpitalu. Weszłaś do sali. Harry był już gotowy.
- Cześć ! –powiedziałaś wesoło.
- Cześć. –odpowiedział chłopak i uśmiechnął się.
-Widzę, że jesteś już gotowy i możemy iść po wypis.
Harry nic nie odpowiedział tylko gwałtownie wstał i do ciebie podszedł. Objął cię w talii i zbliżył swoją twarz do twojej. Serce waliło ci jak szalone. Spojrzał głęboko w twoje oczy. Rozpływałaś się. W końcu delikatnie cię pocałował.
- Tak jak obiecałem. – powiedział.
Uśmiechnęłaś się lekko i jeszcze raz go pocałowałaś.
- Teraz możemy już chyba iść ? –zapytałaś
- Chodźmy. –odpowiedział Styles biorąc walizkę.
Wyszliście z sali i poszliście do recepcji odebrać wypis. Kiedy dostaliście to czego chcieliście wyszliście ze szpitala.
- Jak tam mój samochód ? –zapytał Harry
- Dobrze.. a co ?
- Nie nic, nic.
Spojrzałaś na chłopka.
- To znaczy … rozwaliłam zderzak i odpadło prawe lusterko.
Harry spojrzał na ciebie nerwowo.
- Hahaha żartowałam głupku.- odpowiedziałaś i zaczęłaś się śmiać.
- Bardzo zabawne. –odpowiedział i pokręcił głową.
 Doszliście do samochodu. Harry wrzucił walizkę do bagażnika i wsiedliście do auta. Po kilkunastu min. byliście na miejscu. Styles odniósł swoje rzeczy do pokoju i zeszliście do restauracji. Zamówiliście jedzenie i zaczęliście jeść.
- To kiedy wracamy ? –zapytałaś.
- Może zostaniemy do jutra, żeby jeszcze odpocząć przed podróżą.
- Jasne. Nie ma problemu. –odpowiedziałaś.
Kiedy zjedliście poszliście do pokoju Harry’ego.
- Pewnie chcesz się teraz położyć spać ? –zapytałaś.
- Spać ? dość się naspałem w szpitalu.
- To co zamierzasz ?
- Hmm… może pójdziemy do kina ? Dawno nie byłem w kinie.
Zaśmiałaś się.
- Nie chcesz ? –zapytał.
- Nie, oczywiście, że chcę.
Harry włączył komputer. Usiedliście na kanapie i szukaliście jakiegoś filmu. W końcu Harry znalazł coś co mu się spodobało. Wybrał jakiś horror. Nie przepadałaś za nimi, ale się zgodziłaś. Harry zamówił  taksówkę. Wzięliście potrzebne rzeczy i zeszliście na dół, gdzie stał już samochód. Po kilkunastu min. byliście w kinie. Film trwał ok. 2 godziny. Bardzo się bałaś i przez cały czas mocno ściskałaś rękę Styles’a. Kiedy się skończył odetchnęłaś z ulgą. Po filmie wstąpiliście jeszcze do restauracji coś zjeść, a później prosto do hotelu. Rozmawialiście jeszcze przez jakiś czas, a później poszłaś się położyć.
 Zasnęłaś, jednak po jakimś czasie obudziłaś się z krzykiem. Śniły ci się najokropniejsze sceny z filmu. Doszłaś do wniosku, że horror to nie był dobry pomysł. Leżałaś zakryta kołdrą po samą głowę. Może to było trochę dziwne, ale bałaś się odkryć, bo wydawało ci się, że ktoś jest w twoim pokoju. Chciałaś zapalić światło, ale mogłaś znaleźć włącznika do lampki nocnej. Machałaś ręką po półce, aż w końcu zwaliłaś szklankę, która upadła na podłogę z ogromnym hukiem. Sprawiło to, że jeszcze bardziej się przestraszyłaś i znów schowałaś się cała pod kołdrę. Złapałaś za telefon i wykręciłaś numer Harry’ego.
- Halo ? –odebrał zaspany chłopak.
- Harry proszę przyjdź tutaj, bardzo się boję. –powiedziałaś cichutko i się rozłączyłaś.
Po chwili usłyszałaś otwieranie drzwi.
-Harry to ty ? –zapytałaś niepewnie.
Poczułaś, że ktoś kładzie się obok ciebie.
- Tak, nie bój się już, jestem przy tobie.
- Przepraszam, że cię obudziłam, ale myślałam, że tutaj umrę ze strachu. –oznajmiłaś
- Nic się nie stało. –odpowiedział całując cię w czoło i obejmując.
Wtuliłaś się w jego ciepłe ciało. Teraz czułaś się już bezpiecznie.
 Po chwili oboje już smacznie spaliście.
_____________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz :)

Widzę, że zastanawiacie się nad tym, że tak codziennie dodaję rozdział, a więc oświecę was. Mam napisane około 6 rozdziałów dlatego wstawiam je na bieżąco. Kolejne rozdziały też będę się starała wstawiać regularnie, ale byc może że nie będą się pojawiały one codziennie, ale np. co 2 dni, bo mam niestety szkołę ;/

środa, 6 lutego 2013

Rozdział 4.


Od kilku godzin siedziałaś na poczekalni. Czekałaś aż lekarz pozwoli ci wejść do Harry’ego. Nie obchodziło cię to, że burczało ci w brzuchu i chciało ci się pić, w tamtym momencie liczył się tylko on. Brakowało ci już łez. Ludzie, którzy obok ciebie przechodzili spoglądali na ciebie z litością i współczuciem. W ciągu kilku minut twój świat się zawalił. Nigdy nie było ci tak ciężko jak wtedy. Zadawałaś sobie pytania, dlaczego akurat to spotkało jego, a nie ciebie. On ma wspaniałych przyjaciół, kochająca rodzinę i wspierających go fanów. A ty ? Od kilku lat nie miałaś kontaktu z rodzicami, a przyjaciele robią wszystko za twoimi plecami. Byłaś wykończona psychicznie. Z nikim nie mogłaś teraz porozmawiać, bo i tak nikt by cię nie wysłuchał. W końcu z zamyślenia wyrwał cię lekarz.
- Przepraszam, może pani już wejść do sali. –oznajmił.
Wstałaś szybko z krzesła zostawiając wszystkie swoje rzeczy i wbiegłaś do sali. Stanęłaś przed łóżkiem, gdzie leżał chłopak. Znów polały ci się łzy z oczu. Spuściłaś głowę i oparłaś się rękoma o łóżko. Nie chciałaś aby doktor widział jak płaczesz. Nagle poczułaś, że ktoś poklepuje cię po plecach. Odwróciłaś lekko głowę i zobaczyłaś lekarza, który po chwili wyszedł. Usiadłaś na krześle obok Harry’ego i patrzyłaś na jego zabandażowaną twarz…
Aż w końcu ktoś wbiegł do sali. Była to czwórka chłopaków. Przestraszyłaś się i stanęłaś w kącie sali. Pomyślałaś, że to pewnie jego przyjaciele, o których tak dużo ci opowiadał .Cała 4 okrążyła łóżko Styles’a. Jeden z nich, blondyn nawet się rozpłakał.
- Niall spokojnie, będzie dobrze. –powiedział mulat i przytulił go.
Nie chciałaś, aby cię usłyszeli, ale przez przypadek pociągnęłaś nosem. Wszyscy odwrócili się w twoją stronę. Troche się zmieszałaś, ale w końcu przemówiłaś.
- Nie chciałam wam przeszkadzać. Jestem [T.I] –powiedziałaś poważnie.
- Ja jestem Loui, a to jest Zayn, Niall i Liam. –odpowiedział pokazując na każdego z chłopców.
- Wydaje mi się, że Harry kiedyś o tobie wspominał. Jesteś z Holmes Chapel prawda ? –zapytał Liam.
- Tak.-odpowiedziałaś, a po chwili dodałaś- Ja już może pójdę. Nie będę wam przeszkadzać.
- Nie, możesz zostać, a poza tym nie chcemy abyś się zgubiła, bo droga stąd do hotelu jest trochę daleka. –oznajmił Zayn.
Zastanawiało cię skąd oni mogli wiedzieć, że zatrzymałaś się tutaj w hotelu, ale po chwili już wszystko było wiadome.
- Harry mówił nam, że spotkał tutaj kogoś z kim od dawna się nie widział, więc to pewnie ty ? –zapytał Louis.
- Tak, pewnie tak .. –odpowiedziałaś.
Spojrzałaś na blondyna, który cały czas płakał. Było ci strasznie głupio, bo czułaś, że to wszystko stało się przez ciebie. W końcu nie wytrzymałaś i wybiegłaś z sali z płaczem. Zatrzymałaś się na korytarzu i usiadłaś przy ścianie na podłodzie chowając głowę między kolanami. Siedziałaś tam jakieś 5 minut, aż przyszedł do ciebie Niall i usiadł obok. Podniosłaś głowę i spojrzałaś na niego.
- Przepraszam, ale to wszystko prze ze mnie. –powiedziałaś.
- O czym ty mówisz ? –zapytał donośnie.
- To wszystko moja wina. Gdyby nie ja, Harry by tu nie leżał i … nie umierałby –mówiłaś z płaczem- Gdybym się nie pojawiła wszystko by było dobrze. Ale ja jestem idiotką i zawsze musze wszystko spierdolić…
- Nie mów tak ! To był nieszczęśliwy wypadek ! Ty nie masz nic z tym wspólnego.- powiedział Niall.
- Dlaczego mnie pocieszasz ? Przecież nie masz pojęcia jak było naprawdę.
- Jestem pewien, że nigdy nie zrobiłabyś mu krzywdy. Przecież widzę, że on jest dla ciebie ważny.. Nie oszukuj się, bo to nie twoja wina.
Spojrzałaś mu w oczy, a po chwili spuściłaś głowę. Zrobiło ci się lepiej kiedy to powiedział. Potrzebowałaś takich słów. Przyszedł do was Zayn.
- [T.I] Na pewno jesteś głodna. Chodź z nami do bufetu.
- Nie chcę jeść.- odpowiedziałaś.
- Musisz jeść, wiec chodź i nie marudź. –oznajmił i wyciągnął do ciebie rękę.
Stwierdziłaś, że nie odpuszczą, dlatego się zgodziłaś. Zeszliście na sam dół szpitala i weszliście do kafejki. Chłopcy zamówili ci jakiś jedzenie i kawę. Naprawdę nie miałaś ochoty jeść, ale Niall i Zayn stali nad toba i pilnowali, abyś zjadła choć trochę. Wypiłaś całą kawę, zjadłaś tylko trochę. Wyszliście z powrotem na górę i poszliście do pokoju, gdzie leżał Harry. Tam cały czas siedział Lou razem z Liam’em.
*Mijały kolejne dni. Chłopcy wynajęli pokoje w tym hotelu co ty i Harry. Codziennie jeździliście do Style’sa i cały czas przy nim siedzieliście. Jego stan był bardzo niestabilny. Już cieszyłaś się, że było lepiej, aż tu nagle pogorszenie. I tak w kółko. Okropnie cię to męczyło. I tobie i reszcie chłopców było cholernie ciężko. Codziennie, kiedy przyjeżdżałaś do szpitala chodziłaś do kaplicy i modliłaś się o jego zdrowie. Jednak we wszystko powili zaczynałaś wątpić. Czułaś, że lekarze nie widzą już dla niego nadziei. Codziennie płakałaś, ale zawsze się ukrywałaś, bo nie chciałaś żeby chłopcy to widzieli.
*Kolejny dzień. Chłopcy odwieźli cię do szpitala i musieli wracac do hotelu, bo zespół musiał nadal jakoś funkcjonować, a oni mieli jakiś bardzo ważne rzeczy do omówienia. Jak co dzień udałaś się do sali Harry’ego.
Stanęłaś przed drzwiami i spojraząłaś do środka.. Jego łóźko było zaścielone.. Serce podeszło ci do gardła ..
-Gdzie on jest ?! –wybiegłas z sali krzycząc. –Gdzie on jest ?!
Wpadłaś w szał i zaczęłaś uderzać rękoma o ścianę.
- Boże, dlaczego zabrałeś jego, a nie mnie ! –krzyczałaś okropnie płacząc.- Dlaczego ! – lekarze próbowali cię uspokoić, ale ty cały czas się wyrywałaś.
W końcu opadłaś już z sił i zsunęłaś się po ścianie. Ludzie którzy obok ciebie byli cały czas coś do ciebie mówili, ale do ciebie nic nie docierało. W głowie miałaś już tylko jedną myśl. Jeżeli jego nie ma, ty nie miałaś po co zyć. Wszystko się zawaliło, nic już nie miało sensu…
Nagle przybiegli chłopcy.
- Dostaliśmy telefon ze szpitala. [T.I] co z Harry’m do cholery ?! –zapytał Liam
Spojrzałaś na niego litościwym wzrokiem.
- Liam … Harry.. Boże .. –zaczęłaś.
- Pan Styles się obudził. –powiedział ktoś w białym fartuchu.
- O mój Boże ! To cudownie ! –krzyczał Niall.- [T.I] słyszysz ?! Harry się obudził !
Nie mogłoś w to uwierzyć. Przeciez jego sala była pusta, byłaś pewna, że ..
- Możecie do niego iść,ale proszę nie przemęczajcie go, jest jeszcze bardzo słaby. –oznajmił lekarz.
- Idźcie, ja zaraz do was dołączę. –powiedziałaś oszołomiona.
Wszyscy pobiegli jak burza przez korytarz, a ty ostrożnie wstałaś z podłogi.
- Doktorze, ale mówił pan, że on nie przezyje .
- Pan Styles nie poddał się tak szybko i udało mu się.–odpowiedział lekarz uśmiechając się i odszedł.
Od razu skierowałaś się do sali gdzie teraz leżał chłopak. Stanęłas przed drzwiami i zobaczyłaś, że chłcopy tam są. Nagle Niall się odwrócił i powiedział.
- Harry oprócz nas jest tutaj ktoś kto cały czas przy tobie czuwał i czekał aż się obudzisz.
Weszłaś do pokoju i zobaczyłaś go. Uśmiechnęłaś się na widok, że on też się uśmiechnął. Miałaś łzy w oczach. Chłopcy oznajmili, że zostawią was samych i wyszli z sali. Zbliżyłaś się do jego łóżka i usiadłaś na krzesełku.
- Harry ja … bardzo się o ciebie bałam. –zaczęłaś mówić.
- Już jest dobrze.- odpowiedział cichym głosikiem.
- Kiedy dzisiaj przyszłam i zobaczyłam pustą salę.. myślałam, że oszaleję. –kiedy to mówiłaś znów się rozpłakałaś – mój świat się zawalił .. wydawało mi się, że to koniec.
Harry lekko złapał cię za rękę.
- Cii.. spokojnie, jestem przy tobie… Chłopcy mówili mi, że cały czas przy mnie siedziałaś i że modliłas się za mnie. Czułem, że jesteś przy mnie i dzięki temu byłem silny i udało mi się. Teraz wiem… na pewno, że jesteś dla mnie najważniejsza i.. że cię kocham. –powiedział a po jego policzku spłynęła łza.
- Ja też cię kocham i będę przy tobie choćby nie wiem co. –odpowiedziałaś i otarłaś łzę z twarzy Harry’ego. 

________________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz 
proszę do dla mnie bardzo ważne :)

wtorek, 5 lutego 2013

Rozdział 3.


Drrrrrrrrrrrr. Zadzwonił budzik. Sprawdziłaś godzinę. Była 8. Stwierdziłaś, że pora już wstać i doprowadzić się do porządku. Otworzyłaś walizkę i zaczęłaś szukać czegoś do ubrania. Wyciągnęłaś szary sweter i czerwone rurki. Przeczesałaś swoje brązowe włosy i spięłaś grzywkę. Byłaś już gotowa. Zastanawiałaś się czy zapukać do Harry’ego, czy poczekać aż sam przyjdzie. Usiadłaś przy oknie i stwierdziłaś, że poczekasz. Była już prawie 10. Burczało ci w brzuchu, postanowiłaś, że pójdziesz jednak po chłopaka. Założyłaś buty i wyszłaś na korytarz. Stanęłaś naprzeciw drzwi do jego pokoju i zapukałaś. Po chwili drzwi otworzyły się.
- Gotowy do wyjścia ? –zapytałaś.
Zobaczyłaś Harry’ego w samym ręczniku. Trochę się speszyłaś ,dlatego szybko powiedziałaś:
- Widzę, że nie. Przyjdę za chwilę. – i odwróciłaś się w stronę swoich drzwi.
- Zaczekaj, wejdź, ja tylko coś założę i już będę gotowy. –powiedział Styles.
Zgodziłaś się i weszłaś do pokoju. Był straszny bałagan, ale odkąd pamiętasz, Harry był okropnym bałaganiarzem. W sumie ty nie byłaś lepsza, choć starałaś się nad tym pracować. Usiadłaś na fotelu i czekałaś na chłopaka.
- Już. –odpowiedział wychodząc z łazienki.- Wolisz zjeść tutaj czy na mieście ?
- Obojętne.
- To może jednak miasto. Mam już dosyć jedzenia z tej restauracji. –powiedział uśmiechając się.
Harry zabrał kluczyki od samochodu i razem z tobą wyszedł z pokoju. Zjechaliście windą na sam dół i wyszliście z budynku. Myślałaś, że na razie nie będziecie nigdzie wychodzić, dlatego założyłaś na nogi zwykłe trampki, a przed hotelem był sam lód. Harry szedł przodem.
-Cholera ślisko. – mruknęłaś. Chłopak stanął i obrócił się w twoją stronę. Twoje nogi się rozjeżdżały na boki. Starałaś się iść normalnie, ale nie było szans.
- Stój, bo zaraz zrobisz sobie krzywdę. –powiedział Styles i zaczął iść w twoją stronę. Stanął przed tobą, odwrócił się do ciebie plecami i lekko przykucnął.
- Wskakuj.
- Chyba chcesz złamać sobie kręgosłup. –powiedziałaś.
-No wskakuj i nie marudź. – odpowiedział chłopak ze śmiechem.
I tak nie miałaś innego wyjścia. Wskoczyłaś Harry’emu na plecy. On złapał cię za nogi i ruszył szybkim krokiem. Ty nie mogłaś się powstrzymać od śmiechu. W końcu doszliście do auta. Zsunęłaś się z jego pleców i weszłaś do samochodu. Po chwili wsiadł i on.
- Mam nadzieję, że tam gdzie jedziemy będą lepsze warunki. – powiedziałaś.
- Ja też. –odpowiedział chłopak zadziornie się uśmiechając.
Przez całą drogę podziwiałaś widoki. Wszystko wyglądało cudownie. Harry opowiadał ci o miasteczku, bo był już w nim kilka razy. Aż nagle zatrzymaliście się.
- Nie chciałem przyjeżdżać w zatłoczone miejsce, bo mogłoby być to dla ciebie niekomfortowe, więc wybrałem tą knajpkę. –oznajmił, a ty uśmiechnęłaś się.
Weszliście do środka. Było pusto. Zajęliście miejsce i zamówiliście jedzenie. Byłaś bardzo głodna, więc zjadłaś bardzo szybko i czekałaś na Styles’a. Kiedy zjadł stwierdziliście, że wrócicie już do hotelu, aby nie marnować czasu. Po 20 min. byliście na miejscu. Rozeszliście się do swoich pokoi. Ubrałaś swój strój na narty, poprawiłaś się w lustrze i wyszłaś na korytarz. Harry już czekał. Zeszliście znów do recepcji i wypożyczyliście narty. Stok był niedaleko, więc postanowiliście się przejść. Podczas spaceru chłopak opowiadał ci o zespole i o chłopakach. Z tego co opowiadał wywnioskowałaś, że są wspaniałymi przyjaciółmi dla Harry’ego i zawsze go wspierają.
Doszliście do stoku. Chłopak kupił bilety i poszliście w stronę wyciągu. Wsiedliście na krzesełko i pojechaliście na samą górę. Tam Styles założył sobie narty i pomógł tobie.
- No więc ..-zaczął ci wszystko tłumaczyć. Wydawało ci się to łatwe. Harry pokazał ci jak jechać i zjechał kawałek w dół.
Stałaś przed tą stromą górką. Trochę się bałaś. Ale w końcu odepchnęłaś się kijkami i zaczęłaś zjeżdżać w dół. Słyszałaś jak Harry wołał, że dobrze ci idzie. Czułaś, że serio nie jest najgorzej. Zbliżałaś się do chłopaka, aż w końcu on się złapał pomiędzy swoimi nogami, gdyż nie nauczył cię jeszcze hamować.
- Świetnie [T.I] ! –krzyknął Harry szczerząc się do ciebie.
- Uhh jeszcze trochę i będę lepsza od ciebie. – powiedziałaś śmiejąc się.
- No nie wiem, nie wiem czy dorównasz takiemu profesjonaliście jak ja. –odpowiedział dowcipnie.
- Jakże skromnemu profesjonaliście. –dodałaś.
- A zapomniałbym. Pamiętaj jeszcze .. –tłumaczył. Odsunął się trochę dalej aby pokazać jak masz robić, a ty cały czas wodziłaś za nim wzrokiem. Nagle zauważyłaś, że ktoś bardzo szybko zjeżdża z góry. Zbliżał się na Harry’ego.
- Harry ! –zaczęłaś wołać. –Harry ! –ale było już za późno. Ta osoba wpadła w Styles’a z całej siły i poleciała w stronę drzew, a Harry uderzył w barierkę. Byłaś przerażona. Z prędkością światła zdjęłaś narty i pobiegłaś do chłopaka.
- O mój Boże ! Harry ! –krzyczałaś. Był nieprzytomny. Podniosłaś jego głowę i położyłaś na swoich kolanach. Kiedy wyjęłaś z pod niego rękę byłaś cała pokrwawiona. Nie wiedziałaś co robić. Oblewał cię zimny pot, a do oczu napływały ci łzy. Nagle zatrzymał się jakiś mężczyzna.
- Wszystko dobrze ?
- Niech mi pan pomoże, błagam . –mówiłaś przez łzy.
- Spokojnie. –odpowiedział podchodząc do Harry’ego. – Niech pani dzwoni po karetkę szybko ! –krzyknął.
Wyciągnęłaś z kieszeni telefon i zaczęłaś kręcić numer. Było ci ciężko, bo strasznie drżały ci ręce. Ktoś odebrał, a ty powiedziałaś co się stało. Powiedzieli, że zaraz przyślą skuter śnieżny, a ty się rozłączyłaś.
- Tam jeszcze ktoś jest. –powiedział mężczyzna. –Niech pani z nim zostanie. –wskazał na Styles’a.
Podeszłaś do Harry’ego i znów położyłaś jego głowę na swoich kolanach. Spojrzałaś na jego twarz i rozpłakałaś się. Gładziłaś jego zimną i bladą twarz ręką. Bardzo się o niego bałaś. Zrozumiałaś jak bardzo ci na nim zależy i co tak naprawdę do niego czujesz. Nie mogłas go stracić .. teraz kiedy twoje życie nabrało sensu. A to wszytko dzięki niemu…
W końcu przyjechał skuter. Przybiegli ratownicy, a ty stanęłaś z boku. Wszystko działo się strasznie szybko. Ludzie, którzy zajęli się Harry’m cały czas krzyczeli, a ty nie wiedziałaś przez chwilę co się dzieje. Zabrali loczka i tą drugą osobę na nosze i położyli na przyczepie skutera. Odjechali.
- Dobrze się pani czuje ? –zapytał mężczyzna, który ci pomógł.
Pokiwałaś głową, że tak.
- Pomogę pani zejść na dół. –oznajmił.
Zeszliście ze stoku zostawiając narty. Na dole stała karetka. Podbiegłaś tam i zapytałaś czy możesz jechać z nimi. Odpowiedzieli, że tak. Dojechaliście do szpitala. Zabrali Harry’ego, a ciebie skierowali na poczekalnie. Po kilku godzinnej operacji, przyszedł lekarz i stanął przed tobą. Wstałaś i spojrzałaś na niego zapłakanymi oczami.
- Chciałbym być z panią szczery. –zaczął mówić – Pani chłopak ma bardzo poważny uraz mózgu….. Szanse na to, że przeżyje są niewielkie. Ale proszę nie tracić nadziei. –powiedział i odszedł.
Odwróciłaś się i stanęłaś nieruchomo... a z oczu spływały ci strugi łez.
  __________________________________________________________________________
czytasz-komentujesz
każda opinia jest dla mnie ważna ;)
mój tt : https://twitter.com/niallerkowa_

poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 2.


Przez cały czas wspominałaś z Harry’m dawne czasy. Było bardzo miło. Harry cały czas żartował, a ty nie mogłaś powstrzymać się od śmiechu. Poczułaś się jak kiedyś. Chciałaś żeby czas się zatrzymał…

- Na długo tutaj przyjechałaś ?- zapytał Harry
- Po tym co się stało jeszcze dzisiaj pewnie wyjadę .. –odpowiedziałaś spuszczając głowę.
Dotychczas śmiejący się chłopak posmutniał.
- Dlaczego ? Co się stało ?
- Przepraszam, ale nie chce mi się o tym gadać .. A poza tym nie mogłabym mieszkać w tym hotelu, gdzie się zatrzymałam …–stwierdziłaś
- Mogłabyś zamieszać u mnie ! Znaczy .. wynajęlibyśmy dla ciebie pokój w moim hotelu.
- No nie wiem ..
- [T.I] proszę ..- mówił kładąc swoją dłoń na twojej- Byłoby mi smutno gdybyś tak nagle pojechała…
Nie mogłaś mu odmówić. Nie chciałaś z resztą tego robić. Chciałaś zostać tutaj, razem z nim.
- Dobrze, zostanę, tylko musze najpierw wrócić do hotelu po swoje rzeczy.
- Może pójdę z tobą ?
- Ale zaczekasz w lobby. –oznajmiłaś
Ubrałaś swoją kurtkę, a Harry zrobił to samo. Razem poszliście w stronę hotelu. Był niedaleko, więc po chwili byliście na miejscu. Harry zrobił tak jak poprosiłaś i usiadł na kanapie w recepcji. Ty natomiast wzięłaś klucz i poszłaś w stronę pokoju. Niedbale włożyłaś swoje ubrania do torby, zabrałaś rzeczy z łazienki i już byłaś gotowa. Wyszłaś z pokoju i zamknęłaś drzwi.
-[T.I] !
Odwróciłaś się i ujrzałaś Kyle’a.
- Co ty wyprawiasz ?- zapytał.
- Wyjeżdżam.
- Nie możesz !
- Słucham ? Nie będziesz mi mówił co mogę robić a co nie. –odpowiedziałaś dość opanowanie. Chciałaś już iść, ale złapał cię za rękę. – Ał ! To boli !
- Zrobiłbym dla ciebie wszystko ! [T.I] zostań, proszę !
- Puść mnie do cholery ! –mówiłaś wyrywając się.
Puścił cię. Nie mogłaś uwierzyć, że jest zdolny do czegoś takiego… Zabrałaś torbę i szybkim krokiem udałaś się do windy, zjeżdżając na sam dół. Harry na twój widok uśmiechnął się i wziął twoją torbę. Wyszliście z hotelu.
- Chodźmy do samochodu. –powiedział chłopak.
-Nie możemy dojść tam pieszo ?
- Chcesz iść tam na nogach ? –zapytał pokazując dość daleko znajdujący się budynek na wzgórzu.
- Jej. Chyba muszą być tam niezłe widoki ?
- Sama zobaczysz . – odpowiedział
Poszliście w stronę auta. Harry otworzył ci drzwi, a ty wsiadłaś do środka. Cały czas nie wierzyłaś, że go spotkałaś. Jeszcze kilka dni temu dałbyś sobie głowę uciąć, że nigdy się już nie zobaczycie.
Powoli dojeżdżaliście do hotelu. Były wspaniałe widoki, od dawna takich nie widziałaś, bo mieszkanie w centrum Londynu za bardzo ci na to nie pozwalało. W końcu dojechaliście. Wysiadłaś z samochodu, a Harry wyciągnął twoją torbę z bagażnika. Weszliście do środka i podeszliście do recepcji.
- Chciałabym zarezerwować jeszcze jeden pokój obok mojego.- powiedział Hazz do recepcjonistki.
-Mamy akurat wolny pokój naprzeciwko pana.- odpowiedziała kobieta. – Na kogo ?
Zaczęłaś mówić swoje imię , ale loczek ci przerwał.
-Harry Styles. – odpowiedział obracając się do ciebie i uroczo się uśmiechając.
Westchnęłaś.. Nie chciałaś żeby Harry brał twój pokój na siebie, bo to oznaczało że pewnie będzie chciał zapłacić za ciebie.
- Chodźmy – powiedział Hazz łapiąc cię za rękę.
Trochę dziwnie się czułaś. Wszystkie oczy były zwrócone na was. Wszyscy wokół patrząc na was coś do siebie szeptali. Styles pewnie wyczuł, że to dla ciebie dosyć niekomfortowe, bo powiedział :
- Nie przejmuj się tymi ludźmi. Widocznie nigdy nie widzieli chłopaka i dziewczyny którzy idę przez recepcję hotelu. –powiedział uśmiechając się do ciebie.
Weszliście do windy. Było tam ze 4 osoby. Stanęłaś prawie w rogu, Harry obok ciebie. Nagle poczułaś jego ręce na swojej talii. Obróciłaś głowę w jego stronę i zrobiłaś minę typu ‘o co ci chodzi’, a Harry cicho się zaśmiał. Jednak jego śmiech nie był aż tak cichy, bo wszyscy którzy byli w windzie obrócili się w waszą stronę. W tym momencie ty też zaczęłaś się śmiać, ale się opanowałaś. Obróciłaś głowę i zobaczyłaś dziewczynę, która mierzyła Harry’ego wzrokiem od góry do dołu. Nie wiesz dlaczego, ale jakoś tak zrobiłaś się o niego zazdrosna. Zbliżyłaś się do chłopaka, wzięłaś jego ręce i położyłaś je z powrotem na swojej talii.
Było już 8 piętro a wy dalej nie wysiadaliście.
- Długo jeszcze ? –zapytałaś.
- Jeszcze chwilę.
12 piętro. *bimm. Wysiedliście, a za wami ta dziewczyna z windy. Szła zaraz za wami. Nagle Harry złapał cię za pupę. Prawie podskoczyłaś, bo się tego nie spodziewałaś. Spojrzałaś na niego. Ale on nic, szedł sobie jakby nigdy nic. Dotarliście do drzwi i Harry otworzył pokój. Weszłaś, a on za tobą.
- Styles co to miało być ?
- To znaczy ?
- Dziewczyny od tak nie łapie się za pupę . –oznajmiłaś
- Daj spokój . Przecież wiem o co ci chodziło.. Ta dziewczyna z windy. –mówił kładąc karty do pokoju na stoliku.
Nic się nie odezwałaś, bo było ci głupio. Miał rację .. dlatego szybko zmieniłaś temat i podeszłaś do okna.
-Pięknie tu ..
- Cieszę się, ze ci się podoba. –odpowiedział. –Jesteś głodna ?
- Chętnie bym coś zjadła.
-To może zejdziemy do restauracji ? Mają bardzo dobre jedzenie ? –zapytał
- Dobrze, tylko ja najpierw wezmę prysznic.
- Jasne, poczekam.
Myślałaś, że właśnie w tym momencie Harry opuści twój pokój, ale on położył się na twoim łóżku i przyglądał się temu co robisz. Wyciągnęłaś z torby szare spodnie, czarny luźny sweterek i wzięłaś kosmetyczkę.
- To ja .. idę . –powiedziałaś do leżącego na twoim łóżku chłopaka.
- Tak, tak idź.
Wzięłaś bardzo szybki prysznic, ubrałaś to co sobie przyniosłaś, spięłaś włosy w kucyka, poprawiłaś makijaż i wyszłaś z łazienki.
- To co idziemy ? –zapytałaś
- Chodźmy. –odpowiedział zabierając kartę do pokoju.
Wyszliście na korytarz i poszliście do widny.
- Znów czeka nas jazda przez 12 pięter ?
- No masz jeszcze do wyboru wyskoczyć z okna. Może będzie szybciej. –powiedział uśmiechając się
Bawiły cię tej jego dziwne żarty. Sprawiały, że zawsze się uśmiechałaś  i wiedziałaś, że on lubi kiedy się śmiejesz.
W końcu 1 piętro. Otworzyły się drzwi windy i ukazała się recepcja hotelu. A tam… ludzie z aparatami.
- Harry paparazzi.
- Mam ich gdzieś. Chodź. –odpowiedział.
- Jesteś pewny ?
- Tak. Chodź i nie zwracaj na nich uwagi. –powiedział znowu łapiąc cię za rękę.
Wyszliście. Nagle aparaty poszły w ruch. Zdjęcia, zdjęcia i zdjęcia. I pytania typu :’kim jest ta dziewczyna?’, albo ‘jesteście razem ?’. Dla ciebie to było dziwne uczucie, ale Harry już przywykł do tego i w ogóle nie zwracał na nich uwagi. Widać było, że wzbudzałaś ciekawość w reporterach, tym bardziej, że Harry trzymał cię za rękę. Miałaś go zapytać czy każdą dziewczynę łapie tak za rękę, ale odpuściłaś to sobie, bo w sumie to ci nie przeszkadzało, a wręcz sprawiało, że czułaś się wyjątkowo. Weszliście do restauracji, gdzie już nie wpuścili tych natrętnych reporterów. Zajęliście miejsce. Kelner podał tobie i Harry’emu menu i zaczęłaś je przeglądać...
-Wybierz sobie co chcesz. – powiedział Styles
- Hmm jedyna potrwa, którą z tego wszystkiego kojarzę to lazania.
- Poprosimy 2 lazanie i butelkę wina. –powiedział Harry do kelnera.
Kiedy kelner odszedł postanowiłaś zapytać o cos Harry’ego.
- Hazz a co jeśli jutro pojawią się jakieś plotki o tobie i o mnie w prasie i w telewizji ?
- Na pewno się pojawią, ale nie obchodzi mnie co oni sobie tam pomyślą.
- Myślałam, ze nie będziesz się chciał ze mną pokazać ..
- Niby czemu ?
- No wiesz.. jestem tylko zwykłą dziewczyną.
- Dla mnie jesteś wyjątkowa i jedyna w sowim rodzaju. –odpowiedział Harry, a ty spuściłaś głowę, aby nie było widać twoich wypieków.
Nagle kelner przyniósł wasze jedzenie. Wyglądało pysznie. Od razu zaczęłaś jeść, bo byłaś naprawdę głodna. Harry cały czas cię rozśmieszał, a ty tak się śmiałaś, że aż bolę cię z tego brzuch. Kolacja była cudowna. Dawno tak dobrze się nie bawiłaś, nawet w gronie swoich przyjaciół. Spojrzałaś na zegarek. Było już po 23. Oznajmiłaś chłopakowi, ze chciałabyś się już położyć, bo jesteś trochę zmęczona. Wyszliście z restauracji. W lobby było już pusto. Wyjechaliście windą na 12 piętro. Doszliście do swoich pokoi.
- Świetnie się bawiłam, dziękuje ci za ten wieczór.
- Mam nadzieję, że zgodzisz się pójść ze mną jutro na lekcję jazdy na nartach ? Bo snowboard idzie ci jeszcze gorzej. –odpowiedział uśmiechając się.
- Skoro nalegasz. –odpowiedziałaś odwzajemniając jego uśmiech.
- To ja już idę.
- Słodkich snów- powiedział Harry mocno cię przytulając.
Weszłaś do swojego pokoju. Zmyłaś makijaż, ubrałaś piżamkę i od razu położyłaś się spać, bo przecież na jutro musiałaś być wypoczęta, żeby mieć siłę na naukę jazdy ze swoim prywatnym nauczycielem.

_____________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz
proszę to dla mnie ważne :)