czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział 20.


Od ostatniej wizyty, Harry ani razu nie zadzwonił, ani nie napisał. Codziennie zerkałaś na ekran telefonu, ale nic na nim nie było. Żadnej nieodebranej wiadomości, żadnego połączenia. Z resztą to dobrze wiedziałaś, że Harry się nie odezwie. Przecież ostatnio dał ci to jasno do zrozumienia. Powiedział ‘Zdecyduj się w końcu czego chcesz’. Dobrze wiedziałaś czego chcesz, tylko to nie było wcale takie łatwe.
Przez ostanie dni siedziałaś cały czas w domu, a wieczory spędzałaś z butelką wina. Czasem nawet się upijając. Rzadko sypiałaś. Zaczynałaś sobie już nie radzić z tym wszystkim. Czułaś się samotnie. Nie miałaś do kogo ust otworzyć. Było ci naprawdę ciężko, a pijąc myślałaś, że może to choć na chwilę pomoże uciec
ci od problemów.
Kolejny wieczór spędzałaś w samotności. Usiadłaś na kanapie i przykryłaś się kocem. Tym razem nie brałaś już ze sobą żadnej butelki alkoholu. Chciałaś pomyśleć nad tym wszystkim, ale na trzeźwo. Nigdy nie podejrzewałaś, że będziesz musiała dokonać takiego wyboru. Wiedziałaś, że cokolwiek nie zrobisz to zranisz jednego z nich. Właśnie to było najgorsze. Czułaś się okropnie z tym wszystkim. Chciałaś dobrze, ale wyszło jak wyszło. A może wcale nie musiałaś wybierać ? To była najtrudniejsza decyzja w twoim życiu, bo przecież od niej zależało jak potoczy się dalej twoje życie. Myślałaś nad tym wszystkim do późna w nocy, aż w końcu zasnęłaś.

***
Obudziłaś się o 9. Z trudem podniosłaś swoje powieki. Czułaś jakby ktoś nasypał ci do oczu piasku. Zwlekłaś się z łóżka i skierowałaś się do toalety. Spojrzałaś do lustra. Wyglądałaś tak, jak się czułaś, czyli fatalnie. Zarywanie nocy dało się we znaki. Miałaś podkrążone i czerwone oczy od niewyspania. To spowodowało, że twój zły nastrój jeszcze bardziej się pogorszył.  Spojrzałaś na siebie jeszcze raz. Stwierdziłaś, że musisz znów zacząć o siebie dbać, bo było coraz gorzej. Mimo, że bardzo niewiele jadłaś twoja sylwetka w ogóle się nie zmieniała. Zawsze chciałaś zrzucić parę kilo, a każda próba dawała takie same rezultaty. Twoja waga i figura cały czas była taka sama. Harry zawsze mówił ci, że dla niego jesteś idealna. Wierzyłaś w to i dzięki tym słowom było ci lepiej i czułaś się pewniej, ale teraz to już bez znaczenia.
Wróciłaś do kuchni i włączyłaś czajnik. Oparłaś się o blat mebli kuchennych i patrzyłaś w ścianę. Całkowicie się zamyśliłaś, odpłynęłaś. Ostatnio często ci się to zdarzało. Wróciłaś na ziemię dopiero, kiedy usłyszałaś głośne bulgotanie wody. Wyjęłaś z szafki kubek, wrzuciłaś torebkę z herbatą i zalałaś ją wodą. Z tak przyrządzonym napojem usiadłaś na parapecie w twoim malutkim salonie. Cały czas zastanawiałaś się nad decyzją, którą podeszłaś ubiegłej nocy. Może była niezbyt dobrze przemyślana, ale nie zważałaś na to. Wydawała ci się jedynym wyjściem z tej sytuacji.
Wypiłaś ciepłą herbatę i złapałaś za telefon. Weszłaś w kontakty i znalazłaś Harry’ego. Zawahałaś się przed wciśnięciem zielonej słuchawki, ale po chwili to zrobiłaś. Przyłożyłaś komórkę do ucha i wsłuchiwałaś się w dźwięk, który się z niej wydobywał. Po chwili usłyszałaś zachrypnięte ‘halo’.
- Harry chciałabym się z tobą spotkać. –oznajmiłaś stłumionym głosem.
- Dzisiaj mamy próby, nie będę mógł do ciebie przyjechać. –mówił jednym tonem.
- No tak. Zapomniałam.
- O 13 mamy przerwę. Możesz wpaść, to pójdziemy gdzieś na spokojnie pogadać.
- Okej. W takim razie będę. –powiedziałaś i rozłączyłaś się.
Cały czas jeszcze zastanawiałaś się nad tym wszystkim. Nie byłaś do końca przekonana czy dobrze robisz.
Z uwagi, że było już po 11 musiałaś się sprężać. Zrobiłaś sobie na szybko jajecznicę, po czym jeszcze szybciej ją zjadłaś. Następnie stanęłaś przed swoja szafą. Na zewnątrz było ciepło, około 20 stopni. Ubrałaś dżinsowe szorty i kremową bluzkę. Przeczesałaś włosy i zrobiłaś makijaż. Założyłaś białe trampki, wzięłaś
okulary, torebkę i szybko wyszłaś z domu. Nie chciałaś spóźnić się na autobus, więc biegłaś. W końcu dotarłaś na przystanek i w ostatniej chwili wskoczyłaś do pojazdu. Zajęłaś miejsce i głęboko odetchnęłaś, bo bardzo szybkim biegu. Cały czas spoglądałaś za zegarek. Nie lubiłaś się spóźniać, tak samo jak nie lubiłaś gdy ktoś się spóźniał. Autobus jechał trochę wolno, bo na mieście były dość duże korki. Mimo tego dotarłaś na miejsce jeszcze przed czasem. Wysiadłaś i powolnym krokiem udałaś się w stronę studia. Tam stało parę fanek chłopców. Bardzo je lubiłaś, bo to wspaniałe dziewczyny, które mimo wszystko wspierają i kochają swoich idoli, ale tym razem chciałaś je jakoś ominąć. Jednak nie było takiego wyjścia. Kiedy cię zauważyły od razu podbiegły. Pytały jak mija ci dzień, co u ciebie słychać. Były bardzo miłe. Postałaś z nimi chwilę, a następnie grzecznie się pożegnałaś i weszłaś na teren studia. Ochroniarze też miło cię przywitali i dodali, że dawno cię tu nie było. To prawda, nie odwiedzałaś chłopców w studio od jakiegoś czasu. Przeszłaś przez duży plac i weszłaś do budynku. Zespół jeszcze nie skończył próby, bo właśnie słyszałaś śpiew Liam’a. Wykonywali właśnie Little Things. Oparłaś się o ścianę i wsłuchiwałaś się w głosy chłopców. Wróciły wszystkie twoje wspomnienia związane z nimi. Od tego jak się poznaliście w szpitalu, jak cię wspierali, pomagali.. Wiele im zawdzięczasz. Są wspaniali. Pełni zrozumienia, czułości, troski ..
Nagle z zamyślenia wyrwał cię głos Zayn’a
- Cześć [T.I] ! –krzyknął i pomachał do ciebie ręką.
Uśmiechnęłaś się lekko i też mu pomachałaś. Od reszty też usłyszałaś głośne powitanie, tylko Niall mruknął ciche ‘hej’. Wszyscy usiedli na kanapach i zaczęli o czymś rozmawiać. Dopiero po chwili zobaczyłaś Harry’ego. Powiedział coś do chłopców i skierował się w twoją stronę. Szedł i patrzył w twoje oczy. Chciałaś uniknąć kontaktu wzrokowego, więc spuściłaś głowę. Po chwili chłopak stał już koło ciebie. Przywitałaś się z nim, a następnie wyszliście z budynku. Tym razem tylnim wyjściem, aby nie natknąć się na fanów, gdyż mieliście niewiele czasu. Poszliście do niewielkiej kafejki niedaleko studia. Może to nie było najlepsze miejsce na takie rozmowy, ale nie chcieliście rozmawiać przy chłopcach, a tam prawie zawsze o takiej porze było pusto. Weszliście do środka i zajęliście stolik w najbardziej ustronnym miejscu. Byłaś zdenerwowana. Nie wiedziałaś co masz mówić, jak zacząć.
- Harry.. wiesz, myślałam ostatnio dużo nad tym wszystkim. –powiedziałaś i spojrzałaś na twarz chłopaka. Jego oczy były dziwne, inne niż zwykle, smutne i szkliste. W ogóle Styles wyglądał inaczej. Był blady i wydawało się, że było mu obojętne co powiesz.
- Podjęłam decyzję. –oznajmiłaś, a Harry spuścił wzrok gdzieś na podłogę. Wszystko co mówiłaś ledwo przechodziło ci przez gardło.  – Powinniśmy..
- Rozstać się tak ? –wybuchnął nagle donośnym głosem.- I to twoja decyzja ? A zapytałaś mnie chociaż co ja o tym myślę ?- kiedy tak na ciebie krzyczał zbierało ci się na płacz.
- Dać sobie trochę czasu. –wtrąciłaś się.
- I chcesz mi zrobić nadzieję ? Może od razu powiedz mi, że to koniec, żebym się niepotrzebnie nie łudził?!
Nie mam czasu na rozmyślanie czy do mnie wrócisz, czy nie.
- Nie masz czasu ? W takim razie skoro nie chcesz na mnie poczekać ..-nie dokończyłaś. Nastała między wami chwila ciszy.
- Dobrze. Przynajmniej wszystko jasne. –odpowiedział nieco spokojniej, a następnie nerwowo wstał z krzesła, omal je nie przewracając i szybkim krokiem wyszedł z lokalu głośno trzaskając drzwiami, a ty zostałaś tam sama. Siedziałaś przez dłuższą chwilę patrząc nieruchomym wzrokiem w ścianę. W tym momencie nic nie myślałaś, kompletnie nic. Dopiero po chwili zdałaś sobie sprawę co się stało. Schowałaś głowę w swoje ręce i wybuchłaś głośnym płaczem. Nie potrafisz opisać, jak się wtedy czułaś. Właśnie skończyło się coś najpiękniejszego w twoim życiu. Straciłaś kogoś, kogo tak bardzo kochałaś. Mówiłaś sobie, że to wszystko przez ciebie, że to twoja wina, przez co było ci jeszcze ciężej.
Nagle poczułaś, że ktoś stoi obok ciebie. Podniosłaś głowę i zobaczyłaś młodą dziewczynę. Pewnie w twoim wieku. Musiała być kelnerką, bo miała na sobie fartuszek.
- Wszystko w porządku ? –zapytała, a jej głos zabrzmiał głośno w twojej głowie.
Wzięłaś szybko torbę, wstałaś z krzesła i wybiegłaś z lokalu nic nie odpowiadając dziewczynie. 
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Przepraszam, że musieliście tak długo czekać na rozdział, ale w ogóle nie wiedziałam co pisać, więc przepraszam od razu, że tak go zepsułam ;/ z resztą sami oceńcie. Postaram się kolejny dodać szybciej, ale nie obiecuję. Mam nadzieję, że nie zapomnieliście przez ten czas o blogu :) + Kocham was i czekam na komentarze ♥
kolejny po 20.

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 19.


Stałaś jeszcze chwilę patrząc na znajomą ci osobę, a następnie ruszyłaś w stronę ławki. Chłopak siedział z rękami założonymi pod pachy. Patrzył wprost jakby zobaczył coś ciekawego, ale tam były tylko drzewa, których i tak nie było prawie widać, bo słońce już dawno zaszło. Szłaś powoli, krok po kroku, aby się nie przewrócić. Byłaś już prawie u celu, kiedy nagle potknęłaś się o własną nogę. Spadałaś na brzuch, więc żeby nie uderzyć głową w bruk, wyciągnęłaś ręce przed siebie i upadłaś jak długa. 
- Nic ci nie jest ? –usłyszałaś głos nad sobą.
Podźwignęłaś się na rękach i podniosłaś głowę do góry.
- Cześć Niall. –powiedziałaś
- [T.I] ? Co ty wyprawiasz ?
- Nic, po prostu...- mówiłaś z trudem, bo nieco plątał ci się język, a następnie próbowałaś wstać.
- Jesteś pijana !
- Ja ? Pff co ci do głowy przyszło ? –mówiąc to znów prawie się przewróciłaś, ale blondyn złapał cię za ramię. – Tak tylko się potknęłam. Strasznie krzywy chodnik.
Wstałaś z pomocą Niall’a i otrzepałaś się trochę, a chłopak złapał cię mocno za rękę.
- Co robisz ? –zapytałaś.
- Jesteś cała poobdzierana. –oznajmił. Rzuciłaś okiem na siebie. Miałaś pełno ran i zadrapań na rękach, ale jakoś nie odczuwałaś większego bólu. Następnie z powrotem podniosłaś głowę i spojrzałaś w błękitne oczy chłopaka. Od razu przypomniała ci się rozmowa z nim i wszystkie jego słowa. Przedtem rozbawiona swoim upadkiem posmutniałaś.
- Chodź odprowadzę cię do domu. –wyrwał cię z zamyślenia blondyn.
- Nic mi nie jest, poradzę sobie. –odpowiedziałaś i szarpnęłaś się aby chłopak puścił twoją rękę.
- Przestań. Jest już późno. Nie pozwolę iść ci do domu samej.  
Nie chciałaś żeby ci pomagał, on pewnie też tego nie chciał.. Nic nie odpowiedziałaś tylko zaczęłaś iść, a Niall dołączył do ciebie. Nadal kręciło ci się w głowie, wydawało ci się, że coraz bardziej. Nogi zaczęły ci się plątać, a oczy same ci się zamykały. Blondyn spojrzał na ciebie.
- Wszystko dobrze ?
- Jasne. Jak zawsze. –odpowiedziałaś.
- Wskakuj. –powiedział po chwili i lekko przykucnął.
Spojrzałaś na niego z zadziwioną miną, ale on był bardzo poważny. Stwierdziłaś, że nie dasz rady już dalej iść, więc wdrapałaś się na jego plecy, oplotłaś go nogami, objęłaś za szyję i położyłaś na nim głowę. A dalej niczego już nie pamiętasz.

***
Obudził cię okropny ból głowy. Podniosłaś swoje powieki. Ledwo patrzyłaś na oczy. Leżałaś w swoim pokoju, pod kołdrą jakby nigdy nic. Odkryłaś się i wstałaś z łóżka. Skierowałaś się do kuchni, żeby wziąć jakieś proszki. Szłaś szurając swoimi pantoflami po podłodze. Otworzyłaś szafkę i wyciągnęłaś coś od bólu. Nalałaś sobie wody i popiłaś tabletkę. Oparłaś się o blat i złapałaś się za głowę, a następnie głośno jęknęłaś. Nagle usłyszałaś otwieranie drzwi i zobaczyłaś Niall’a wychodzącego z łazienki. Miał na sobie sama
bokserki. Wytrzeszczyłaś oczy, a kiedy chłopak cię zobaczył od razu powiedział :
- Myślałem, że jeszcze śpisz. Mam nadzieję, że się nie gniewasz, że skorzystałem z twojego prysznica.
- Nie, nie. –odpowiedziałaś zaskoczona trochę się jąkając.
Co on tutaj robi ? I dlaczego chodzi po twoim domu prawie nagi ?
Niczego nie pamiętałaś. Tak jakby z twojej pamięci całkiem wymazał się poprzedni wieczór.
Stałaś z otwartymi ustami i rozglądałaś się po mieszkaniu. Niall w tym czasie założył swoje ubrania. Wzięłaś szklankę z napojem i usiadłaś na kanapie.
- Jak się czujesz ? –zapytał Horan
- Bywało lepiej. –odpowiedziałaś i zrobiłaś skwaszoną minę.
Siedziałaś sobie z podkulonymi nogami, aż nagle kątem oka zauważyłaś coś dziwnego w swoim pokoju. A mianowicie ubrania, które leżały na podłodze. Stanik, koszulka, spodnie. Wszystko niedbale porozrzucane po ziemi. Co jest do cholery ? –zastanawiałaś się. To wszystko było bardzo dziwne. A najgorsze było to, że w głowie miałaś kompletną  pustkę.
Myślałaś o tym wszystkim, aż w końcu przyszła ci do głowy myśl. Niall w samych bokserkach, porozrzucane ubrania. O mój Boże. Czy ty i Niall .. ?
Kiedy ta myśl przechodziła przez twoją głowę przełykałaś właśnie wodę i prawie się oplułaś. Spojrzałaś na blondyna. Siedział na fotelu i klikał coś w swoim telefonie. I co teraz ? Co jeśli twoje podejrzenia to prawda ? Bałaś się go zapytać, ale nie miałaś wyjścia.
- Niall ?
- Tak ?
- Czy.. Niall czy ja i ty.. no wiesz .. –zaczęłaś mówić, a chłopak patrzył na ciebie uważnie cię słuchając- czy my poszliśmy ze sobą do łóżka ?
- Naprawdę niczego nie pamiętasz ? –zapytał, a ty pokręciłaś głową i spuściłaś wzrok na podłogę.
- Nie martw się nie zdradziłaś swojego Harry’ego. –oznajmił szorstko i niemiło, poczym wstał z kanapy. –

Pójdę już. –dodał po chwili.
- Nie, zostań. –poprosiłaś go.
- Niby po co ? –zapytał. Nie chciałaś, żeby szedł, ale nie wiedziałaś co mu odpowiedzieć.- No właśnie. –powiedział i wyszedł z twojego domu bez słów pożegnania.
Wygłupiłaś się tylko tym pytaniem.  Przecież wiesz, że on taki nie jest i nie przespał by się z tobą od tak. Zrobiło ci się przykro. Miałaś nadzieję, że miedzy wami jeszcze się ułoży, że znów będzie tak jak dawniej, ale to dało ci do zrozumienia, że tak już nigdy nie będzie.
Nadał źle się czułaś, ale to były konsekwencje poprzedniej nocy. Należało ci się trochę pocierpieć. Wzięłaś koc i poleżałaś na kanapie do południa. Burczało ci w brzuchu, ale wiedziałaś, że nie będziesz w stanie niczego przełknąć. W pewnym momencie poczułaś wibrację telefonu. Podniosłaś go i spojrzałaś kto dzwoni. Wyświetliło się ‘Harry’. Nie wiedziałaś czy odebrać czy nie, ale w końcu odebrałaś.
*-Halo*
*-Cześć mogę do ciebie wpaść? Musimy porozmawiać*
Nastała chwila ciszy.
*-[T.I] jesteś tam?*
*-Dobrze. Bądź o 2* -odpowiedziałaś i się rozłączyłaś.
Wiedziałaś, że to nie będzie przyjemna rozmowa, ale chciałaś mieć już ją za sobą.
Wstałaś z kanapy i poszłaś się przebrać w jakieś normalnie ciuchy. Założyłaś zwykły biały top i czarne obcisłe spodnie. Wróciłaś do kuchni i posprzątałaś trochę. Wzięłaś koc i pozbierałaś naczynia ze stołu. Ogarnęłaś tez sypialnię. Wszystko to robiłaś bardzo niechętnie. Nie cierpiałaś sprzątać, więc pewnie dlatego w twoim domu nigdy nie panował porządek. Kiedy skończyłaś musiałaś wziąć jeszcze jedną tabletkę przeciwbólową. Gdybyś jej nie wzięła to nie potrafiłabyś normalnie funkcjonować, bo ból był niemiłosierny. Łyknęłaś lek i usiadłaś z powrotem na kanapie. Było już po 2, a Styles nie przychodził. W końcu usłyszałaś dzwonek i podeszłaś do drzwi aby je otworzyć.
Chłopak uśmiechnął się lekko na twój widok i przybliżył się do ciebie, aby cię pocałować, ale ty zatrzymałaś
 go odpychając ręką. Wtedy uśmiech zszedł mu z twarzy, bo pewnie zdał sobie sprawę, że wczorajsza kłótnia, nie była dla ciebie jakąś tam kłótnią, ale poważną sprawą.
- [T.I] przepraszam cię za wczoraj. Nie chciałem tego powiedzieć ..-oznajmił, a ty zaśmiałaś się ironicznie.
- Co, myślałeś, że jak tutaj przyjdziesz i przeprosisz to ja wskoczę ci w ramiona?
- Posłuchaj, ja nie wiem co się z tobą dzieje. Od jakiegoś czasu dziwnie się zachowujesz. Jeśli masz jakieś problemy po prostu mi o tym powiedz. Twoje problemy są moim problemami. Zrozum to w końcu.
- Nie mam ochoty o tym rozmawiać.
- No widzisz. Lepiej zbyć temat i udawać, że nic się nie stało. Taka jest właśnie twoja metoda. Ale niestety jakoś na mnie nie działa.
- Ta rozmowa nie ma sensu. –oznajmiłaś, a Harry westchnął.
- Jasne, że nie ma sensu, skoro ty nie chcesz ze mną porozmawiać. Wiesz .. wydaje mi się, że robisz wszystko, żeby nas pokłócić.
- Harry ..
- Zdecyduj się w końcu czego chcesz. –powiedział i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi.
Ta rozmowa nie miała tak wyglądać. Wszystko zrobiłaś źle. To przez ciebie tak jest, że nie możesz porozumieć się ze Styles’em. To nie jego wina.
Podeszłaś do okna i usiadłaś na parapecie. Patrzyłaś z góry na chłopaka , który wsiada do samochodu i odjeżdża, a po policzkach spływały ci łzy.
Znienawidziłaś siebie, za to jak raniłaś Harry’ego i Niall’a.
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Słaby, no ale cóż :/ Dziękuję wam za 32 komentarze pod ostatnim rozdziałem. Aż mi się ciepło na sercu zrobiło ♥ jesteście kochani ♥ + przypominam o pytaniach do bohaterów, które możecie zadawać na asku bloga ;)
kolejny po 20.

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 18.


Wasz wyjazd miał być taki beztroski. Miał być oderwaniem się od rzeczywistości i od codziennego życia w zatłoczonym mieście. Tak było do dnia kiedy pokłóciłaś się z Niall’em. Od tego czasu chodziłaś naburmuszona i smutna. Trudno było się z tobą porozumieć. Nawet Harry nie mógł do ciebie dotrzeć. Niall tak jak powiedział wyjechał następnego dnia po waszej rozmowie. Reszcie powiedział, że musi wracać do Londynu, bo jego rodzina chce go odwiedzić, a skoro ma wolne, to wykorzysta tą okazję i zobaczy się rodzicami i bratem. Wszyscy oczywiście uwierzyli. Nikt nawet nie zauważył, że doszło między wami do spięcia. Czy to w ogóle można nazwać spięciem ? Nie, dla ciebie to znacznie cos gorszego..
Nie wiedziałaś co teraz będzie. Pogubiłaś się w tym wszystkim. Może to byłoby łatwiejsze, gdyby Niall nie przyjaźnił się z Harry’m, ale przecież oni przebywają ze sobą na co dzień. Razem koncertują, nagrywają piosenki i tworzą z resztą chłopców jedność w zespole. To wszystko utrudniało całą sytuację.
Cały tydzień na Maledywach nie sprawił ci większej przyjemności. Udawałaś, że wszystko jest w porządku i starałaś się zachowywać normalnie, ale w środku czułaś, że zaraz wybuchniesz, bo to co przeżywałaś było chyba najtrudniejszym w twoim całym życiu. Kiedy wspominałaś swoje kłopoty z Kyle’m, to nie miały one kompletnie porównania do tego, co działo się teraz w twoim życiu. Czułaś, że los postawił ci wybór. Albo Niall, albo Harry. Ale wybór był przecież niemożliwy. Z takiej sytuacji nie ma dobrego wyjścia.. To wszystko powoli zaczynało cię przerastać.
Nadszedł dzień wyjazdu. O 8 rano mieliście samolot. Do lotniska od hotelu było niedaleko. Na miejscy byliście o 7:30. Zakupienie biletów, odprawa i oczekiwanie na lot. A później znowu 10 godzin w powietrzu.
- Było świetnie. Naprawdę odpocząłem. To kiedy następny taki wypad ? –zapytał ucieszony Zayn
- Mam nadzieję, że niedługo. –odpowiedział Harry obejmując cię ramieniem, a ty sztucznie się uśmiechnęłaś.
- Szkoda tylko, że Niall musiał wracać tak szybko, ale rodzina jest ważniejsza. –powiedział Liam.
Przez całą tą rozmowę nic się nie odzywałaś. Z resztą ostatnio w ogóle mało mówiłaś.
W końcu weszliście na pokład samolotu i zajęliście miejsca. Usiedliście mniej więcej wszyscy obok siebie. Samolot wystartował. Czekał was długi lot. Wyciągnęłaś z torby swoje czarno-niebieskie słuchawki, złożyłaś je, puściłaś muzykę, oparłaś głowę o fotel i przymknęłaś oczy. Muzyka zawsze sprawiała, że choć na chwilę potrafiłaś oderwać się od problemów, ale tym razem to nie pomogło. Cały czas myślałaś tylko o jednym i zastanawiałaś się co teraz będzie. Od czasu do czasu zdejmowałaś słuchawki i zamieniałaś ze 2,3 zdania z Harry’m i resztą. Po jakiś 2 godzinach usłyszałaś głos pilota, więc wyłączyłaś muzykę. Oznajmił, że za chwilę mogą wystąpić dość silne turbulencje. Zapięłaś pas i oparłaś się wygodnie o fotel. Nie wiedziałaś co to takiego dokładnie, ale trochę cię to zaniepokoiło. Po kilku minutach poczułaś jakby samolot „spadał”. To było okropne uczucie. Złapałaś Styles’a za rękę i spojrzałaś na niego.
- I co teraz ? Rozbijemy się ? –zapytałaś przestraszona.
- Nie, nie rozbijemy się. –odpowiedział trochę rozbawiony twoim pytaniem. –To tylko turbulencje, zaraz będzie po wszystkim.
Samolot „opadł” i znów wzbił się do góry jeszcze kilka razy, a zaraz po tym pilot ogłosił, że można już odpiąć pasy. Odetchnęłaś z ulgą, bo to naprawdę nie było przyjemne. Na szczęście w dalszej części waszego lotu już nic takiego nie wystąpiło. Po tym wszystkim zamknęłaś oczy i starałaś się zasnąć. Udało ci się zdrzemnąć, ale tylko chwileczkę. Obudziło cię lekkie uderzenie w ramię. Otworzyłaś oczy i zauważyłaś śpiącego Harry’ego, który się na tobie opierał. Uśmiechnęłaś się sama do siebie. Jego głowa prawie spadała z ciebie, więc delikatnie przełożyłaś ją na swoje kolana. Chłopak musiał mocno spać, bo niczego nie poczuł. Spojrzałaś na jego śpiącą twarz i położyłaś dłoń na jego włosach, po czym zaczęłaś je lekko gładzić. Styles spał bardzo mocno, z resztą jak zawsze. Można by wynieść go z łóżkiem, a on nawet by się nie przebudził.
Samolot przygotowywał się już do lądowania. Zapięliście pasy, a po kilkunastu minutach byliście już na ziemi. Opuściliście samolot i przeszliście przez lotnisko. Na koniec wszyscy się pożegnaliście, a następnie każdy wsiadł do swojego samochodu. Z jednej strony cieszyłaś się, że jesteś już u siebie, bo przecież w domu najlepiej, ale z drugiej.. bałaś się co teraz będzie.
Na mieście były oczywiście korki. Duże korki. Staliście już tak w jednym miejscu od około pół godziny. Harry zaczynał się już wkurzać. Ty siedziałaś obok z słuchawkami na uszach i patrzyłaś przez okno. Skupiałaś się cały czas na jednym punkcie i wsłuchiwałaś się w piosenkę. Po chwili poczułaś, że twoje słuchawki zsuwają ci się z uszu.- [T.I] jestem tutaj jakbyś nie zauważyła ! Fajnie by było jakbyś od czasu do czasu się odezwała, a nie
siedzisz tak i masz za przeproszeniem wszystko w dupie. –powiedział donośnym głosem.
- O co ci chodzi ? –zapytałaś
- Mi ? Chyba raczej tobie. W ogóle ze mną nie rozmawiasz. A może nie jestem ci już potrzebny ? Zabrałem cię na wakacje, chodziłem z tobą do łóżka i już ci się to znudziło, tak ?
- Słucham ?! –nie wierzyłaś w to co powiedział. – Za taką mnie uważasz ?!
- No wiesz, tak właśnie się zachowujesz, jak jakaś rozkapryszona księżniczka. -nie wytrzymałaś. Obróciłaś się gwałtownie w jego stronę i uderzyłaś go w twarz.
- Przesadziłeś Harry. –odpowiedziałaś i wyszłaś z samochodu trzaskając drzwiami. Na ulicy było mnóstwo samochodów, które stały w korku. Szłaś szybko pomiędzy autami, a wszyscy na ciebie patrzyli. Byłaś tak wkurzona, że miałaś ochotę jeszcze komuś przywalić. Przeszłaś na drugą stronę jezdni i weszłaś w jakąś mniejszą uliczkę, aby stracić z oczu samochód Styles’a. W końcu zwolniłaś tępo. Przystanęłaś i rzuciłaś swoją torbą w chodnik. Musiałaś się na czymś wyżyć i trafiło akurat na torebkę. Położyłaś swoją rękę na czole i zamknęłaś oczy, aby opanować się trochę z nerwów. Harry nigdy się tak nie zachowywał, nie odnosił się do ciebie w ten sposób, ani nie krzyczał. Zaskoczył cię tym zachowaniem.
Podniosłaś torbę z brudnego chodnika i przełożyłaś z powrotem przez ramię. Rozglądnęłaś się. Byłaś na drugim końcu miasta od twojego domu. Nie miałaś wyjścia. Musiałaś skorzystać z komunikacji miejskiej. Spojrzałaś na zegarek. Było po 17. Najgorsze godziny w Londynie. Zdecydowałaś się pójść na przystanek metra. Wszędzie był tłok, gwar, ludzie biegali, gdzieś się spieszyli, prawie tratowali innych. W końcu dopchałaś się do kolejki. Ledwo co mogłaś oddychać. Stałaś i nie mogłaś już zrobić żadnego ruchu, gdyż wokół ciebie stali zatłoczeni ludzie. Metro ruszyło. Po 15 minutach wysiadłaś i wyszłaś z podziemia. Przechodząc przez Tower Bridge tradycyjnie kupiłaś orzeszki w karmelu. Uwielbiałaś je. Starszy pan, który ci je sprzedawał był bardzo miły i sprawił, że choć na chwilę się uśmiechnęłaś. Szłaś teraz bardzo powoli i cały czas zastanawiałaś się nad tym co się stało. A może to nie był Harry tylko jakiś obcy chłopak, bo takie odniosłaś wrażenie. Nie znałaś go takiego. Harry by się tak nie zachował, chyba, że.. on właśnie taki jest. A może to po prostu nerwy ? Staliście w korku od kilkunastu minut, ale czy to powód żeby tak do ciebie mówić ? No właśnie.
Przechodziłaś obok jakiejś knajpki. Postanowiłaś wejść do środka. Było dość dużo ludzi. Wszystkie stoliki były pozajmowane, zostały tylko miejsca przy barze. Podeszłaś tam i wyskoczyłaś na wysokie krzesło.
Miałaś ochotę napić się czegoś, więc zawołałaś barmana.
- Coś mocniejszego poproszę. –oznajmiłaś, a mężczyzna skinął głową. Podparłaś głowę na ręce i czekałaś, aż barman ci coś przyniesie. W końcu postawił kieliszek na blacie i nalał przeźroczystego płynu. Od razu wzięłaś szkło do ręki i wypiłaś jego zawartość. Alkohol był naprawdę mocny, bo aż się wykrzywiłaś. Poprosiłaś jeszcze raz to samo, jeszcze raz i jeszcze raz. Nie wiesz ile było tych „jeszcze raz”. Ale po którymś z kolei zaczęło ci się kręcić trochę w głowie. Zaczęłaś rozglądać się po lokalu. Wszyscy byli weseli, śmiali się i dowcipkowali, a ty zalewałaś swoje smutki w alkoholu. Miałaś dość już tej wesołej atmosfery. Zapłaciłaś, zarzuciłaś swoją granatową torbę z converse przez ramię i wyszłaś z baru. Na zewnątrz było już ciemno, ale latarnie oświetlały chodniki i ulice. Szłaś parkiem, bo przez niego było najbliżej do twojego mieszkania. Pewnie gdybyś nie była pod wpływem bałabyś się, ale wtedy nawet przez chwilę nie pomyślałaś o strachu. Czułaś jak wszystko wokół ciebie lekko wiruje, ale stawiałaś pewne i stabilne kroki. Przynajmniej tak ci się zdawało. Nagle zatrzymałaś się. Twoją uwagę zwróciła osoba siedząca na ławce. Wyglądała znajomo. Przyglądnęłaś się jej, a po chwili byłaś już pewna, że to on.
_________________________________________________________________________________CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Trochę tak nie wyszedł, ale miałam zapiernicz przez cały tydzień i nawet nie miałam kiedy za bardzo go pisać. Ale mam nadzieję, że was nie zawiodłam. I dziękuję za 15 obserwatorów i tak wiele komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Aż się uśmiecham do monitora, kiedy widzę, że ktoś chce wgl. czytać te moje wypociny. Dziękuję, że tu jesteście ♥ +przypominam o pytaniach do bohaterów i sorki za tą większą czcionkę pod koniec, ale nie mogę tego zmienić :)
kolejny po 20. 

wtorek, 2 kwietnia 2013

Rozdział 17.


Mijała godzina za godziną, a Niall’a nadal nie było. Odchodziłaś już od zmysłów. Chciałaś dzwonić na policję, obdzwaniać szpitale, ale to i tak byłoby bez sensu. Czułaś, że to wszystko przez ciebie…
Było już naprawdę późno. Chłopcy chcieli iść go szukać, ale przecież oni też nie znają wyspy, więc mogliby się zgubić. Siedzieliście przed hotelem prawie do samego rana. Horan się jednak nie pojawił. Postanowiliście, że jeżeli nie wróci do wschodu słońca, to zgłosicie zaginięcie.
Byłaś już wykończona, oczy same ci się zamykały. Koło 4 nad ranem poszliście do pokoi. Harry wziął cię na plecy i zaniósł na górę. Położyłaś się, ale mimo dużego zmęczenia nie potrafiłaś zasnąć. Cały czas myślałaś o Niall’u. Zastanawiałaś się gdzie jest i co się z nim dzieje. Bałaś się, że coś mogło mu się stać..
W końcu na chwilę się zdrzemnęłaś. Kiedy się obudziłaś Harry’ego już nie było. Wstałaś i odsunęłaś zasłony. Było już koło południa, bo słońce było wysoko na niebie. Założyłaś szybko buty i wybiegłaś z pokoju. Miałaś nadzieję, że Niall się odnalazł. Zbiegłaś po schodach do lobby, a tam zobaczyłaś Styles’a i Liam’a. Rozmawiali z recepcjonistką. Podeszłaś do nich i przysłuchiwałaś się rozmowie. 
- Proszę nas o wszystkim informować. –powiedział Liam.
- Oczywiście. Będziemy w kontakcie. –odpowiedziała kobieta.
I rozmowa się zakończyła.
- I co ? –zapytałaś niepewnie.
- Zadzwoniliśmy na policję. –oznajmił Harry.
Twoje oczy zapełniły się łzami. Miałaś teraz w głowie najgorsze scenariusze. Myślałaś, że Niall się odnalazł i jest już wszystko dobrze, ale spotkało cię niestety rozczarowanie.
- Jeżeli policja się czegoś dowie od razu nas poinformują. –oznajmił Liam.
- Mam nadzieję, że nic mu nie jest. –dołączyła się do rozmowy El.
- Na pewno się znajdzie cały i zdrowy. –powiedział Li i uśmiechnął się.
Razem z Harry’m wróciłaś do pokoju. Przebrałaś się w jakiś  ciuchy i z powrotem zeszliście na dół. Poszliście do restauracji, aby coś zjeść. Nie miałaś apetytu. Jadłaś na siłę. A to wszystko przez to, że tak bardzo przejęłaś się Niall’em.
Po śniadaniu razem z Harry’m poszłaś na spacer, bo przecież siedzenie i czekanie aż Niall wróci byłoby bez sensu. Policja i tak miała was o wszystkim informować. Wyszliście z hotelu i skierowaliście się chodnikiem w stronę plaży. Szliście i milczeliście. Co chwile mijaliście jakiś ludzi. Po drodze spotkaliście też fanów
chłopców. Harry porobił sobie z nimi trochę zdjęć i rozdał parę autografów. Podobało cię się to, że Styles i reszta zespołu mają takie podejście do fanów. W końcu doszliście do małej kawiarenki. Zajęłaś miejsce i wzięłaś kartę. Zamówiłaś sobie truskawkowego shake’a, a Harry wziął to samo. Kiedy kelner przyniósł od razu wzięłaś się do picia. Było bardzo gorąco, więc chciało ci się pić. Siedziałaś naprzeciw chłopaka i przyglądałaś się jego twarzy, a on patrzył głęboko w twoje oczy. Prawie ze sobą nie rozmawialiście, ale to wam nie przeszkadzało. Mogliście tak siedzieć i milczeć do nocy. Nagle waszą ciszę przerwała dziewczyna, która zatrzymała się obok waszego stolika.
- Harry ? O mój Boże, co za spotkanie. –powiedziała.
Spojrzałaś na Harry’ego, bo nie wiedziałaś kto to. Zauważyłaś, że chłopak był trochę zmieszany.
- O.. cześć. –odpowiedział niepewnie po chwili, a dziewczyna usiadła obok niego.
- Długo się nie odzywałeś. Bałam się, że w ogóle nie zadzwonisz. –mówiła dziwnym głosem, a po chwili przysunęła się bardziej do Harry’ego. Zakaszlałaś, żeby zdała sobie sprawę, że Harry jest tutaj z tobą, ale ona nie zwróciła na to uwagi. 
–A tu takie spotkanie.. –powiedziała i zmierzyła Styles’a wzrokiem. - Nie ładnie tak się nie odzywać, a… szczególnie po tak cudownie spędzonej nocy. – dodała po chwili. Kiedy to usłyszałaś gwałtownie wstałaś od stolika i wyszłaś z kafejki. Nie miałaś ochoty dalej słuchać tego, co ona mówiła. Przerzuciłaś torbę przez ramię i szybkim krokiem ruszyłaś z powrotem w stronę hotelu. Usłyszałaś jak Harry woła twoje imię i biegnie za tobą, ale nie zważałaś na to, tylko dalej szłaś. Po chwili cię dogonił i złapał za rękę.
- [T.I] ! Posłuchaj .. to było dawno, naprawdę dawno… –zaczął mówić.
- Harry..  nie obchodzi mnie kiedy to było i co między wami zaszło. Nie o to chodzi. –przerwałaś mu- Po prostu ..zdałam sobie sprawę, że .. zmieniłeś się. Nie jesteś już taki jak dawniej.. –mówiłaś patrząc chłopakowi w oczy.- Nie jesteś już tym Harry’m z przed 3 lat. 
- Ty też się zmieniłaś. –powiedział chłopak.
- Ale.. Harry nie chodzi mi o to, że teraz masz bardziej kręcone włosy niż przedtem, tylko ..nie jesteś już tym samym chłopakiem. –oznajmiłaś, a chłopak spuścił głowę. – Możesz.. już do niej wrócić i załatwić tą sprawę i wytłumaczyć jej dlaczego nie zadzwoniłeś i w ogóle.. –powiedziałaś i ruszyłaś w stronę hotelu zostawiając Styles’a.
 Kiedy doszłaś do hotelu, od razu skierowałaś się do waszego pokoju. Weszłaś do środka, zdjęłaś buty, odłożyłaś torebkę i wyszłaś na balkon. Było bardzo gorąco. Położyłaś się na leżaczku. Słońce idealnie padało na twoje ciało. Założyłaś okulary i oparłaś głowę o siedzenie. Chciałaś się na chwilę wyluzować.. na chwilę odpłynąć. Poleżałaś jakieś 15 min, a później wstałaś i oparłaś się o barierkę balkonu. Widać było, ze na plaży jest dużo ludzi, ale nie dziwiłaś się bo była piękna pogoda. Rozglądałaś się tak po okolicy, aż w końcu zobaczyłaś coś dziwnego. Ktoś siedział pod drzewem, ale ta sylwetka wydawała ci się znajoma. Blond włosy i okulary przeciwsłoneczne. To musiał być Horan.
- Niall ?! –krzyknęłaś, ale nie otrzymałaś odpowiedzi, więc wybiegłaś z pokoju, a następnie z hotelu. Obiegłaś budynek dookoła, aż w końcu dotarłaś w miejsce, które wypatrzyłaś z balkonu. Kiedy chłopak cię zobaczył zerwał się i wstał z ziemi.
- Niall ! Martwiliśmy się. –powiedziałaś i chciałaś rzucić się Niall’owi w ramiona, ale on cię odepchnął. Zdziwiło cię to, bo nigdy się tak nie zachowywał.
- Gdzie byłeś całą noc ?!
- To nieistotne. –odpowiedział szorstko blondyn.
- Martwiłam się o ciebie. Myślałam, że coś ci się stało. –powiedziałaś
- Powtarzasz się. –odpowiedział i zaczął iść.
- Niall .. –złapałaś go za rękaw. – Co się z tobą dzieje ? –chłopak głęboko westchnął. 
- Dziewczyno, czy ty niczego nie rozumiesz ?! –zaczął mówić, a ty patrzyłaś na niego niepewnym wzrokiem. – Myślałem, że to minie. Starałem się zachowywać normalnie, ale już nie potrafię. To jest zbyt silne. Szanowałem ciebie i Harry’ego, ale nie mogę, nie potrafię już na was patrzeć. To doprowadza mnie do szału. Już tak nie mogę. - to co usłyszałaś … nie mogłaś w to uwierzyć.- Nie mam ochoty już się z tobą spotykać. –mówił dalej.- Proszę cię żebyś już nigdy do mnie nie dzwoniła. Nie chce już utrzymywać z tobą kontaktu. Nie będziemy się już spotykać. Jutro wylatuję, więc ty i Harry będziecie mieć święty spokój. –kiedy Niall to mówił czułaś jak łzy spływają po twoim policzku. Czułaś ból na sercu. To sprawiło ci ogromną przykrość. Nie wierzyłaś w to co słyszałaś. Czy to powiedział Niall ? Ten Niall, na którego zawsze mogłaś liczyć, z którym mogłaś o wszystkim porozmawiać, który był z tobą kiedy potrzebowałaś pomocy, a co najważniejsze, ten którego uważałaś za najlepszego przyjaciela ? To nie miało tak być… to mogło tak się


skończyć..
Patrzyłaś na chłopaka przerażonymi i załzawionymi oczami. Nic nie mówiłaś, tylko ciężko oddychałaś. Bo niby co miałaś powiedzieć ? Zraniłaś go, choć nic takiego nie zrobiłaś. Gdybyś wiedziała, że to się tak skończy ..Czułaś się okropnie, podle..
Niall patrzył na twoją twarz, która zawsze była rumiana, ale teraz stała się dziwnie blada. Czułaś nienawiść w jego oczach. Po chwili wyrwał rękaw z twojej ręki i odszedł, a ty zostałaś sama zalewając się łzami..
Właśnie traciłaś najlepszego przyjaciela w swoim życiu, kogoś kto był dla ciebie tak ważny.. bardzo ważny… Najgorsze było to, że nie mogłaś nic zrobić. Patrzyłaś zamazanym przez łzy wzrokiem, na odchodzącego chłopaka. Chciałaś za nim pobiec, ale coś sprawiło, że nie mogłaś zrobić żadnego ruchu i nie mogłaś nic krzyknąć, bo coś blokowało twoją mowę... Nawet przez sekundę nie pomyślałaś, że może stać się coś takiego. Niall. Tak właśnie ten Niall powiedział ci chwilę temu, że się w tobie zakochał. Jak mogłaś niczego nie zauważyć ? Przecież to on pomógł ci kiedy najbardziej potrzebowałaś pomocy. Właśnie on podnosił cię na duchu, troszczył się o ciebie. Jak mogłaś tego nie widzieć ? Jak ?..
Czułaś, że te kilka słów, które usłyszałaś od niego obrócą twój życie o 180 stopni…
_________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
I mamy już 17 rozdział :D Mam nadzieję, że się podoba i was nie zawiodłam. Po przeczytaniu możecie sobie jeszcze raz oglądnąć zwiastun to wam się trochę rozjaśni o co tam chodziło :D A tak wgl. to podobał się wam ten zwiastun ? +Dziękuję za 10k wejść ♥ To wszystko na prawdę wiele dla mnie znaczy. 
 Kolejny po 20 :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Niespodzianka ! (zwiastun)

Hej ♥ Przygotowałam dla was małą niespodziankę, a mianowicie przedsmak kolejnego 17 rozdziału, czyli zwiastun. Możecie obejrzeć go tutaj : KLIK Mam nadzieję, że się spodoba ;)