niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 23.

Obudziło cię słońce, które przyświecało prosto w twoje oczy prawie cię oślepiając. Zdziwiłaś się, bo nigdy światło nie wpadało do twojego pokoju o tej porze. No właśnie o jakiej porze ? Która godzina ? Zerwałaś się nagle i szybkim ruchem wzięłaś telefon ze swojego nocnego stolika.
- Jaska cholera ! –krzyknęłaś
Ściągnęłaś niedbale z siebie kołdrę, wstałaś i pobiegłaś do kuchni. Tam ujrzałaś Niall’a. Stał przy kuchni w twoim różowym fartuszku i coś pichcił.
- Niall widzisz która jest godzina ?!
- Wpół do 12. A co ? –zapytał
- Dlaczego mnie nie obudziłeś ?! Jestem spóźniona. –oznajmiłaś chowając swoją głowę w dłoniach. 
- Położyliśmy się o 5 nad ranem. Chciałem żebyś się wyspała, a poza tym miałem czas żeby przygotować śniadanie. A gdzie się wybierasz ?
- Raczej gdzie miałam się wybrać. –powiedziałaś załamana. – Miałam dzisiaj mieć spotkanie o pracę.
- Pracę ?
- No wiesz.. kasy brak, a mieszkanie trzeba z czegoś opłacać.
-Wiesz, zawsze mogę ci pożyczyć. –powiedział uśmiechając się i zdjął fartuch chowając go z powrotem do szuflady.
- Dziękuję Niall, ale chcę sama sobie z tym poradzić. –oznajmiłaś i skierowałaś się z powrotem do salonu. Czułabyś się źle pożyczając od niego pieniądze. Po za tym to już dawno powinnaś znaleźć sobie jakąś dorywczą pracę. Teraz nadarzyłaś się szansa. Złożyłaś swoje cv w niewielkiej restauracji w centrum Londynu. Co prawda nie jest to jakaś wymarzona robota, ale zawsze przyda się trochę pieniędzy. Niestety będziesz musiała poszukać czegoś innego. No nic, jak nie ta praca to inna.
Siedziałaś na kanapie piłując swoje paznokcie u rąk. Po chwili przyszedł do ciebie blondyn.
- No na co czekasz ? –zapytał, a ty spojrzałaś na niego nie wiedząc o co mu chodzi.- O której masz to spotkanie ?
- Wpół do 1. –oznajmiłaś i wróciłaś do swojego zajęcia.
- Jeszcze dużo czasu. Zdążymy. Zbieraj się. Masz 10 minut ! –powiedział i zaklaskał w dłonie, a ty wstałaś powolnie z sofy i skierowałaś się do pokoju.
Wątpiłaś w to, że zdążycie, no ale zawsze można spróbować. Stanęłaś przed dużą szafą i załamałaś się. Samo wybranie ubrań zajmuje ci około 15 minut, a tu jeszcze makijaż, włosy i 10 minut czasu. Zaczęłaś szybko przesuwać wieszaki szukając czegoś odpowiedniego. Wyciągnęłaś czarne, obcisłe rurki, białą koszulę i niebieską marynarkę. W mgnieniu oka założyłaś na siebie ubrania i pobiegłaś do łazienki. Uczesałaś włosy, zrobiłaś make up i byłaś gotowa. Założyłaś jeszcze czarne szpilki i wzięłaś torebkę.
- Gotowa! –krzyknęłaś. Niall wstał z kanapy i spojrzał na ciebie nic się nie odzywając.
- Coś nie tak ? –zapytałaś spoglądając na siebie.
- Na pewno idziesz na spotkanie o pracę ? –zapytał blondyn, a ty przewróciłaś oczami. Wzięłaś klucze i wyszliście z mieszkania. Zbiegliście ze schodów... raczej Niall zbiegł. Ty szłaś bardzo ostrożnie, aby przypadnie nie zabić się w tych wysokich obcasach. Nie byłaś raczej zwolenniczką szpilek i średnio lubiłaś w nich chodzić, dlatego zakładałaś je tylko na jakieś ważniejsze okazje. Wsiedliście do auta i pojechaliście do wyznaczonego miejsca. Nic się nie odzywałaś w czasie drogi, tylko cały czas nerwowo spoglądałaś na zegarek. Zależało ci na tej pracy, choćby dlatego, że byłoby to twoje pierwsze poważniejsze zajęcie. Pod
budynek podjechaliście o 12:28. Wybiegłaś z samochodu jakby cię ktoś z procy wystrzelił. Wyszłaś po schodkach omijając po 3 stopnie i wparowałaś prawie w biegu do kawiarenki. Poprawiłaś swoje włosy i podeszłaś do baru.
- Dzień dobry. Byłam umówiona w sprawie o pracę. –oznajmiłaś blondynce, która stała naprzeciwko ciebie.
- Proszę poczekać. Zawołam szefa. –oznajmiła miło i zniknęła za dużymi brązowymi drzwiami.
Ty w tym czasie rozglądnęłaś się po kafejce. Była niewielka, ale za to bardzo ładnie urządzona. Kremowe kanapy, drewniane krzesła, dużo zielonych roślin. Spodobało ci się. Po za tym był ruch i prawie wszystkie miejsca zajęte. Z zamyślenie wyrwał cię głos kelnerki.
- Zapraszam za mną. –powiedziała i wskazała ci kierunek. Przeszłaś przez wąski korytarzyk i weszłaś do małego pokoiku. Tam siedział jakiś mężczyzna. Za pewne szef. Miał pewnie koło 40. Na pierwszy rzut oka wyglądał na nawet miłego. Blondynka na koniec uśmiechnęła się do ciebie i zostawiła was samych.
- Proszę niech pani siada. –oznajmił, a ty zajęłaś wskazane miejsce. – Spóźniła się pani. Mam nadzieję, że takie sytuacje nie zdarzałyby się gdyby pani u nas pracowała. –dodał surowo, a twoje zdanie na jego temat nieco się zmieniło.
- Nie, oczywiście, że nie. Wiem, że nie zrobiłam zbyt dużego wrażenia spóźniając się na pierwsze spotkanie, ale to była naprawdę wyjątkowa sytuacja.
- Dobrze. Przejdźmy już do rzeczy. Obejrzałem wcześniej pani cv. Potrzebujemy kelnerki, która pracowałaby od 7 do 16. Czy odpowiadają pani takie godziny ?
- Jak najbardziej.
- W takim razie zaczyna pani jutro o 7. –powiedział. – I nie toleruję żadnych spóźnień.
- Oczywiście. Dziękuję i do zobaczenia.  –odpowiedziałaś i wyszłaś z gabinetu. Szczerze to nie wiedziałaś, że to spotkanie będzie tak wyglądać, że zamienicie dwa zdania i to wszystko, ale w sumie to było całkiem na rękę. Nie musiałaś się w cale wysilać, aby go przekonać. Zaskoczyło cię też to, że będziesz zaczynać już kolejnego dnia. Z jednej strony cieszyłaś się swoją pierwszą pracą, ale z drugiej bardzo się denerwowałaś.
Umówiłaś się z kelnerką, że przyjdziesz trochę wcześniej, a ona wytłumaczy ci wszystko co i jak. Następnie wyszłaś z lokalu, a twoim oczom od razu ukazał się Niall. Trudno było go nie zauważyć, bo zaparkował swoim dużym samochodem prawie pod samym wejściem. Zeszłaś do blondyna i uśmiechnęłaś się lekko.
- I co ? No mów. –zapytał od razu.
- No.. –zaczęłaś, aby potrzymać go w niepewności- no.. mam tą pracę ! –powiedziałaś i pstryknęłaś palcami.
- To świetnie. Chyba trzeba to oblać. –powiedział Niall z szerokim uśmiechem na twarzy. –zapraszam cię na drinka.
Nie opierałaś się. Choć była dość wczesna pora miałaś ochotę się napić. Horan zamknął samochód i pociągnął cię za rękę w stronę przejścia dla pieszych. Nie wiedziałaś do jakiego baru idziecie. Szłaś posłusznie za Niall’em cały czas się uśmiechając. Miałaś dobry humor, jak nigdy. Weszliście w trochę zatłoczoną uliczkę. Nagle do blondyna zadzwonił telefon ze studia i chłopak został trochę w tyle, żeby spokojnie porozmawiać. Ty szłaś dalej, bo wiedziałaś, że Niall zaraz cię dogoni. Trzymałaś swoją torebkę przed sobą i stawiałaś powolne kroki. Odwróciłaś na chwilę głowę, aby przyjrzeć się jednej z reklam, które wisiały na jakimś budynku i poczułaś przed sobą opór. Wpadłaś na kogoś.
- Przepraszam. –powiedziałaś odruchowo i chciałaś ominąć osobę, ale ona nagle się odwróciła.
- O cześć. –ujrzałaś przed sobą Harry’ego. Myślałaś, że to ostania osoba jaką mogłaś wtedy spotkać. Kompletnie nie spodziewałaś się go tutaj, w centrum miasta i to jeszcze o takiej porze, ale widocznie miał
jakieś załatwienia.
- Cześć. –odpowiedziałaś z uśmiechem. Ucieszyłaś się tym spotkaniem.
- Co u ciebie ? –zapytał.
- Dzięki, w porządku. Właśnie dostałam pracę. –oznajmiłaś
- To fajnie. –odpowiedział szorstko i zamilkł przenosząc swój wzrok gdzieś za ciebie.  Odwróciłaś się, aby zobaczyć co lub kto za tobą jest i zobaczyłaś Niall’a, który stał o parę kroków od was. Spojrzałaś z powrotem na Harry’ego, a on zmieszał się i oznajmił oschle :
- Nie będę wam przeszkadzał. Cześć. –i znikł ci z oczu gdzieś w tłumie.
- Cześć. –powiedziałaś, ale tak cicho, że nikt tego nie usłyszał.
Westchnęłaś i zagarnęłaś swoje włosy do góry. Po chwili poczułaś, że ktoś obejmuje cię za ramię.
- To jak idziemy ?-zapytał Niall.
- Może lepiej będzie jak wrócę już do domu. –odpowiedziałaś. Jakoś tak nagle straciłaś całkowicie ochotę na jakiekolwiek świętowanie. Chciałaś już wrócić do mieszkania. Nie miałaś nic do roboty, ale chciałaś pobyć sama.
- No cóż, skoro chcesz.. –oznajmił blondyn.
- Przepraszam.
- W porządku. Odwiozę cię do domu.

Niall jak powiedział, tak zrobił. Wróciłaś do siebie. Zamknęłaś drzwi na kluczyk i skierowałaś się do saloniku. Zatrzymałaś się jednak przed kuchnią. Na stoliku leżał talerz z naleśnikami. Niall musiał je zrobić rano. Uśmiechnęłaś się do siebie lekko i usiadłaś na kanapie w pokoju. Zdjęłaś szpilki ze swoich obolałych nóg i położyłaś je na sofie. Oparłaś głowę o poduszkę i położyłaś rękę na swoim czole. Straciłaś na wszystko ochotę. To spotkanie całkiem zbiło cię z nóg. Automatycznie straciłaś humor. Znów miałaś nadzieję na nie wiadomo co.. niepotrzebnie. Było ci strasznie przykro. Miałaś ochotę się rozpłakać. Poczułaś, że już nic nie znaczysz dla Harry’ego. To było widać. Kiedy cię zobaczył .. żadnej emocji, kompletnie nic. Przeprowadził z tobą krótką rozmowę, bo wypadało.. i tyle. Nie ma co się już łudzić. To koniec. Po prostu koniec ..
____________________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Jejku mam nadzieję, że nie zanudziłam was jakoś strasznie tym rozdziałem.. W następnym postaram się wymyślić coś lepszego, a teraz czekam na wasze komentarze i te złe i dobre, bo to naprawdę motywuje do pisania :)
kolejny po 20.

środa, 15 maja 2013

Rozdział 22.


To wszystko było bardzo dziwne. Nigdy nie patrzyłaś na Niall’a w taki sposób. Był dla ciebie przyjacielem i to wszystko, a teraz wydawało ci się, że chcesz aby był kimś więcej. Czułaś, że znów chcesz go pocałować. Nie potrafiłaś nad tym zapanować. Zawahałaś się, ale po chwili ponownie zbliżyłaś swoje usta do jego ust chcąc zrobić to co wcześniej. Jednak Niall ci przeszkodził. Złapał cię za biodra i delikatnie odepchnął.
- Nie rób tego. –oznajmił.
Nie wiedziałaś o co mu chodzi. Przecież przedtem wcale się nie opierał. Wkurzyło cię to, bo byłaś przekonana, że chłopak też chce cię pocałować.
- Wiem, że tego nie chcesz. –powiedział po chwili.
- A skąd możesz wiedzieć czego ja chcę ?
- Czuję to.
- To masz złe czucie. –odpowiedziałaś oschle i oddaliłaś się od niego. Myślałaś, że on też chce tego co ty, ale widocznie się pomyliłaś. Poprawiłaś rękaw bluzki, który zsunął się odkrywając twoje ramię i zaczęłaś oddalać się od chłopaka. Chciało ci się płakać, a zarazem byłaś wściekła na Niall’a.
- [T.I] ! Zaczekaj ! –słyszałaś wołanie za sobą, ale mimo tego szłaś dalej. Jednak po chwili Niall cię dogonił i złapał za rękę. Odwróciłaś się niechętnie w jego stronę i spojrzałaś w jego oczy. 
- Czego chcesz ? –zapytałaś szorstko
- Nie bądź na mnie zła. Po prostu wiem, że to co teraz czujesz jest tylko przejściowe. Zerwałaś z Harry’m, czujesz się samotnie i chcesz czyjegoś pocieszenia.
- Że co ? – zapytałaś wściekła. Nie czekałaś już na odpowiedź, tylko wyrwałaś dłoń z ręki chłopaka i zaczęłaś biec w stronę głównej ulicy.
Co on do cholery powiedział ? Pocieszenia ? Co za idiota. Nie wiedziałaś, że on taki jest. Nie należysz do tych, która po zerwaniu z chłopakiem od razu chce wskoczyć innemu do łóżka. Myślałaś, że Niall cię szanuje id dobrze o tym wie.
Dotarłaś do przystanku i sprawdziłaś rozkład. Było już po 22, co oznaczało, że autobusy jeżdżą co godzinę. Spóźniłaś się o dosłownie 3 minuty. Nie miałaś zamiaru czekać tyle czasu, więc stwierdziłaś, że się przejdziesz. Co prawda to daleko, ale chciałaś zrobić sobie spacer, a raczej szybki chód.
Zastanawiałaś się nad tym, co mówił Niall. Uważał, że to przez niego rozstałaś się z Harry’m, ale to nie prawda. Nigdy nie miałaś mu niczego za złe. To była twoja wina. Zaczęłaś traktować Styles’a jak kogoś prawie obcego. Pogubiłaś się. Za dużo problemów na głowie. Może tak po prostu miało być ? –tłumaczyłaś sobie. Z resztą, pewnie uczucie Harry’ego do ciebie i tak już wygasło skoro chciał to zakończyć. Przynajmniej teraz nie będzie musiał się z tobą męczyć... –rozmyślałaś. Po twoim policzku spłynęłaś łza. Otarłaś ją szybko ręką, aby nie było widać po niej śladu.
Może .. może Niall miał trochę racji z tą samotnością. To prawda. Czułaś pustkę. Trudno jest od tak wymazać z pamięci to wszystko co przeżyłaś z Harry’m. Być może nawet nie da się tego zapomnieć, bo przecież to najlepsze chwile w twoim życiu. To on cię wspierał. Przy nim czułaś się bezpieczna, a co najważniejsze .. szczęśliwa. Trudno, spieprzyłaś to. Posypało się. Być może w pewien sposób zniszczyłaś sobie życie, ale nie ma już powrotu. Stało się. Cóż trzeba iść do przodu i zostawić za sobą przeszłość, bo przecież życie toczy się dalej.
Myślałaś o tym z dużym przekonaniem, ale wiedziałaś, że będzie ci bardzo ciężko zostawić to wszystko.
Kiedy tak szłaś zrobiło ci się zimno. Nie podejrzewałaś, że będziesz wracać tak późno, a w dodatku pieszo i nie wzięłaś sobie niczego ciepłego do ubrania. Objęłaś się rękoma i pocierałaś o ręce zimnymi dłońmi. Niestety nie pomagało, a do domu jeszcze trochę drogi. No nic, musiałaś jakoś dać radę. Przyspieszyłaś trochę tempo. Teraz myślałaś nad tym, że po powrocie do domu weźmiesz ciepły prysznic i założysz swoją mięciutką piżamkę.
Z głębokiego zamyślenia wyrwał cię dźwięk klaksonu. Odwróciłaś się i zobaczyłaś samochód, który zatrzymał się obok ciebie. Przełknęłaś ślinę i szłaś dalej nie odwracając się już za siebie. Przestraszyłaś się. Kątem oka zauważyłaś, że samochód jedzie zaraz obok ciebie, a po chwili zauważyłaś, że odsuwa się szyba. Przyspieszyłaś kroku. Serce waliło ci jak szalone. Nagle usłyszałaś znajomy głos.
- [T.I] . –stanęłaś, a samochód zatrzymał się obok ciebie. Zobaczyłaś Niall’a który wychylał się przez okno. Kiedy byłaś już pewna, że to on zaczęłaś znowu iść, a on jechał równo z tobą poboczem.
- No zaczekaj… Przepraszam cię. Chciałem tylko powiedzieć ..
- Lepiej nic już nie mów. –wtrąciłaś się.
- No wiem, że ..- zaczął, ale zrezygnował z dokończenia tego zdania.
Ludzie, który cię mijali dziwnie na was patrzyli. Na pewno musiało wyglądać to dość ciekawie.
- Przynajmniej podwiozę cię do domu. –oznajmił
- Nie trzeba.
- Jest już późno, a w dodatku zimno. Wsiadaj. Jeszcze się rozchorujesz.
- Nie jest mi zimno. –skłamałaś, aby go spławić.
- Przecież widzę. Cała się trzęsiesz. – no tak trudno było nie zauważyć twoich telepiących się rąk. W końcu
zmiękłaś i wsiadłaś do samochodu, bo czułaś, że naprawdę w takim zimnie możesz się nabawić jakiegoś świństwa. Zapięłaś pas i ruszyliście. Przez całą drogę nic nie mówiłaś. Niall też nie odezwał się ani słowem. To nawet dobrze, bo nie chciało ci się z nim gadać. Wpatrywałaś się w okno podziwiając wszystkie oświetlone budynki i mosty. Londyn nocą wygląda pięknie.
Dojechaliście pod twój blok. Odpięłaś pas, podziękowałaś Niall’owi i otworzyłaś drzwi chcąc wysiąść z pojazdu.
- Porozmawiaj ze mną. Chociaż chwilę. –powiedział błagalnym głosem.
- No dobrze. Chodź na górę. –zgodziłaś się po chwili ciszy.
Wysiedliście. Niall zamknął samochód i skierowaliście się po schodach do twojego mieszkania. Otworzyłaś drzwi kluczykiem i zaprosiłaś chłopaka do środka. Zdjęłaś buty, a Niall usadowił się na kanapie w twoim małym saloniku. Weszłaś do kuchni i nastawiłaś wodę na herbatę, aby się trochę rozgrzać i dołączyłaś do blondyna.
- Mała.. –zaczął. Kiedyś zawsze tak do ciebie mówił. Nawet to lubiłaś, bo czułaś się wtedy jakoś tak wyjątkowo. – przepraszam cię za moje zachowania. Nie chciałem cię obrazić, naprawdę. Nie chodzi o to, że już mi się nie podobasz. Zrozumiałem po prostu, że i tak nigdy nie byłabyś ze mną tak szczęśliwa jak z Harry’m.
- Niall..
- Proszę nie przerywaj mi. Wiem, że to co zrobiłem kilka miesięcy temu było najdurniejszą rzeczą w moim życiu. I to jak cię potraktowałem .. Zdałem sobie sprawę, że najlepiej sprawdzałem się w roli twojego przyjaciela i wiem, że tak było najlepiej. Jesteś dla mnie bardzo ważna i zawsze będziesz, ale wiem, że wszystko zepsułem i moje przeprosiny nie mają już sensu, ale chciałem tylko żebyś to wiedziała. –kiedy Niall to czułaś jak w twoich oczach zbierają się łzy. - Tyle chciałem powiedzieć. –dokończył i wstał z kanapy kierując się do wyjścia. Nie mogłaś pozwolić mu opuścić twojego mieszkania od tak. To co powiedział ogromnie cię wzruszyło. Poczułaś jak jesteś dla niego ważna. Wstałaś i pobiegłaś za nim.
- Zaczekaj. –powiedziałaś, a chłopak odwrócił się w twoją stronę.
Kiedy stanęłaś przed nim popatrzyłaś mu prosto w oczy.
- Niall nigdy nie pozwoliłabym ci odejść rozumiesz ? To kosztowałoby mnie zbyt wiele. Jesteś mi bardzo
bliski i chcę żeby zawsze tak było. Choćby nie wiem co. Chcę żeby było tak jak dawniej. –powiedziałaś ze łzami w oczach.
Horan stał przez chwilę nic się nie odzywając, a po chwili mocno cię przytulił.
Kamień spadł ci z serca. Byłaś szczęśliwa, że w końcu się pogodziliście.
- Dziękuję ci. –oznajmił chłopak całując cię w czoło.
- To co herbatka ? –zapytałaś z uśmiechem ma twarzy.
- Z tobą, zawsze.
Przegadaliście całą noc. Było tak jak kiedyś. Cieszyłaś się, że choć w pewnym stopniu twoje życie wróciło do normy. Znowu miałaś kogoś z kim zawsze mogłaś rozmawiać o wszystkim. Jednak najgorszą prawdą, która nie dawało ci spokoju było to, że straciłaś osobę, którą kochałaś nad życie.
_____________________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Bardzo proszę o komentarze, bo to naprawdę motywuje do pisania :) i przypominam o pytaniach do bohaterów :)
kolejny po 20.

środa, 8 maja 2013

Rozdział 21.


Kilka minut i twoje życie odwróciło się o 180 stopni. To były najgorsze jak dotąd chwile w twoim życiu. Stało się. I co teraz ? Nie ma odwrotu ? To koniec ? Te pytania cały czas tkwiły w twojej głowie. Kiedy wyszłaś z kawiarni nie wiedziałaś gdzie iść, co robić. Stałaś w miejscu ze spuszczoną głową, a po twoich rumianych policzkach spływały strugi łez. Zaczęłaś iść przed siebie. Nie miałaś konkretnego celu, po prostu szłaś. Dotarłaś na ulicę, która była już bardziej zaludniona. Był tłok. Z resztą jak zwykle o godzinie 15. Ludzie spieszyli się do swoich domów i rodzin. Co chwilę na kogoś wpadałaś, albo dostawałaś od kogoś z łokcia. Nikt nie zwracał na ciebie uwagi. Tak jakbyś nagle stała się niewidzialna, jakbyś zniknęła. Doszłaś na dworzec i w ostatniej chwili złapałaś autobus, który jechał na twoją ulicę. Zajęłaś miejsce, położyłaś torebkę na kolanach, westchnęłaś i otarłaś łzy swoimi rękoma.
 Po około 20 minutach byłaś na miejscu. Wyskoczyłaś z autobusu i skierowałaś się prosto do mieszkania.
Wybiegłaś po schodach, weszłaś do mieszkanie i zatrzasnęłaś drzwi. Oparłaś się o nie i znów zaczęłaś płakać. Płakałaś głośno, bo to choć trochę pomagało rozładować twoje emocje. Po kilkunastu minutach opanowałaś się. Zdjęłaś buty, odłożyłaś torebkę i położyłaś się na łóżku w swoim pokoju. Przytuliłaś się do poduszki i zwinęłaś się w kłębek. Chciałaś się komuś wygadać, powiedzieć to wszystko... ale byłaś zupełnie sama z tym wszystkim, a to przytłaczało cię jeszcze bardziej. Teraz byłaś zdana tylko na siebie.. przynajmniej tak uważałaś.

***
Mijały kolejne dni. Nie czułaś się najlepiej. Z resztą nawet nie pamiętasz kiedy ostatnio czułaś się dobrze. Całe dnie znów siedziałaś z domu. Nie miałaś ochoty nigdzie wychodzić i patrzeć na tych wszystkich ludzi. Starałaś się zająć jakoś swoje myśli. Brałaś się nawet za porządne sprzątanie, ale niezbyt to pomagało. Nadal myślałaś o tym co się wydarzyło. Doszukiwałaś się błędów, jakie mogłaś popełnić, że tak się stało. Zaczęłaś też dużo myśleć o swoich rodzicach. Miałaś się do nich często odzywać, ale znowu nie dotrzymałaś słowa i znowu ich zawiodłaś. Chciałaś zadzwonić, ale twoja mama na pewno zapytałaby o Harry’ego, a ty nie chciałaś o nim mówić. Jeszcze nie teraz.
Skończyłaś sprzątać łazienkę. Byłaś wykończona. Miałaś już dość porządków. Zdjęłaś gumowe rękawiczki i usiadłaś na kanapie. Oparłaś głowę o poduszkę i przymknęłaś oczy. Znów się zamyśliłaś, ale na krótko, bo nagle usłyszałaś dźwięk sms’a. Zdziwiło cię to. Nikt ani nie pisał, ani nie dzwonił przez ostanie dni. Zaczęłaś szukać telefonu. Nie wiedziałaś gdzie go położyłaś. W końcu znalazłaś. Wyciągnęłaś go z pod kołdry i usiadłaś na swoim łóżku. Odblokowałaś klawiaturę i spojrzałaś na ekran .‘1 wiadomość’. Otworzyłaś ją i przeczytałaś treść. Była bardzo krótka : ‘Spotkajmy się. Niall’. Zaskoczyło cię to. Wydawało ci się, że jest ostatnią osobą, od której mogłabyś dostać sms’a.. Od długiego czasu się nie kontaktowaliście, z resztą na jego własne życzenie. Zastanawiałaś się dlaczego chce się spotkać i nic nie przychodziło ci do głowy. Może coś się stało ?..
Odpisałaś chłopakowi, że się zgadzasz. Umówiliście się o 19 obok Dirty Dick. Dobrze się składało, bo
akurat tam przed 18. miałaś autobus. Niall o tym wiedział i pewnie dlatego wybrał takie miejsce i taką godzinę. Spojrzałaś na zegarek. Miałaś jeszcze trochę czasu, żeby przygotować się do wyjścia. Wróciłaś z powrotem do łazienki. Spięłaś włosy w wysokiego koczka, zdjęłaś ubrania i weszłaś pod prysznic. Puściłaś chłodną wodę, żeby się trochę orzeźwić. Kiedy skończyłaś, udałaś się do pokoju i wybrałaś ciuchy. Ubrałaś dżinsowe szorty i biały, luźny top. Spięłaś włosy w wysoki kucyk i poprawiłaś makijaż. Założyłaś jeszcze czarne vansy, wzięłaś torebkę i wyszłaś z domu zamykając drzwi na kluczyk. Na zewnątrz było bardzo ciepło, jak na popołudniową porę dnia. Można powiedzieć, że było wręcz duszno. Skierowałaś się w stronę przystanku. Na ulicach jak zwykle ruch, a na chodnikach mnóstwo ludzi. Turyści, mieszkańcy. Już cię to nie dziwiło. Przyzwyczaiłaś się do tego codziennego tłoku. Nawet to lubiłaś, bo przez to miasto cały czas tętniło życiem.
Dotarłaś na miejsce w samą porę. Wsiadłaś do autobusu i zajęłaś siedzenie w samym tyle. Autobus jechał dość szybko, nie było dużych korków, aż w końcu się zatrzymał. Spojrzałaś przez okno, aby zorientować się co się stało, ale niczego się nie dowiedziałaś. Zerknęłaś na zegarek, który miałaś na ręce. Dochodziła już 19. Nie chciałaś się spóźnić. Skoro umówiłaś się na tą godzinę, to chciałaś dotrzeć punktualnie. Rozległ się dość głośny gwar. Nie wiedziałaś o co chodzi, więc zapytałaś dziewczynę, która stała przed tobą.
- Przepraszam, nie wie pani dlaczego stoimy ? –zapytałaś grzecznie.
- Chyba jakiś wypadek, więc jeszcze trochę poczekamy. –odpowiedziała
No to pięknie. Na pewno nie dotrzesz na czas. Zanim to wszystko ogarną minie z godzinę. Rozsunęłaś torebkę i zaczęłaś szukać telefonu. W końcu go znalazłaś i wykręciłaś numer Horana. W słuchawce usłyszałaś sygnał, a po chwili chłopak odebrał.
- Słucham. –powiedział cichym głosem.
- Niall słuchaj, spóźnię się trochę. Jest duży korek i nie mam pojęcia, kiedy to wszystko ruszy. Jeżeli ci się spieszy, to nie wiem, może przełóżmy to spotkanie. –mówiłaś szybko i głośno, gdyż w autobusie był duży gwar.
- No nic, poczekam. –odpowiedział chłopak.
- Dobrze, mam nadzieję, że dotrę szybko.
- To do zobaczenia. – powiedział i rozłączył się.
Wrzuciłaś z powrotem telefon do torby i oparłaś się wygodnie o siedzenie. Byłaś ciekawa o czym chce rozmawiać z tobą Niall, ale bałaś się trochę tego spotkania. Tak nagle zadzwonił, chciał się spotkać. Może gdzieś wyjeżdża i chce się pożegnać ?

Nie dawało ci to spokoju i przez całą drogę myślałaś nad tym. Po około godzinie dotarłaś na miejsce. Wyskoczyłaś z pojazdu i zaczerpnęłaś świeżym i już nieco chłodniejszym powietrzem. Przełożyłaś torebkę przez ramię i ruszyłaś w stronę wyznaczonego miejsca. Niebo się nieco przychmurzyło i zaczęło się już dobrze ściemniać. Nie dziwiłaś się, gdyż było już po 20. Szłaś szybkim krokiem. Dotarłaś do wąskiej uliczki i skręciłaś w nią. Kiedy dochodziłaś już do baru, zobaczyłaś blondyna. Jednak nie byłaś do końca pewna czy to on, gdyż ten ktoś palił papierosa, a nigdy nie widziałaś Niall’a z fajką. Kiedy byłaś już blisko przyjrzałaś się dokładniej. Był to Horan. Na pewno. Podeszłaś w jego stronę już wolniejszym krokiem.
- Część. –powiedziałaś wyciągając chłopaka z zamyśleń.
- Już jesteś. Cześć. –odpowiedział, po czym rzucił papieros na ziemię i przydeptał.
- Nie wiedziałam, że palisz.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz. –powiedział szybko i nieco ściszonym głosem. Zastanawiałaś się przez chwilę co mógł mieć na myśli, ale po chwili dałaś sobie z tym spokój.
- Wejdziemy do środka ? –zapytałaś.
- Wolałbym zostać tutaj. W środku jest dużo ludzi, a ja chciałbym pogadać w spokoju. –kiedy to powiedział zaczęłaś się trochę niepokoić.
- Więc.. o co chodzi ? –zapytałaś, a blondyn spuścił wzrok, gdzieś na dół.
– Nie ukrywam, że zaskoczyłeś mnie tą prośbą o spotkanie, bo przecież –przełknęłaś głośno ślinę- nie chciałeś mnie znać. – Niall westchnął i pokręcił głową.
- To co zrobiłem .. –zaczął- ..nigdy sobie tego nie wybaczę. –spojrzałaś w jego niebieskie oczy, który były dziwnie szkliste. Nie wiedziałaś do końca o co mu chodzi.
– Zniszczyłem ci życie. Tobie i Harry’emu. –powiedział ciężkim i łamiącym się głosem. – Wszystko zawsze muszę spierdolić. Powinienem się nigdy nie urodzić. Tylko zatruwam innym życie ..
- Przestań tak mówić ! –powiedziałaś donośnym głosem marszcząc czoło.
- Dlaczego ? Przecież mówię samą prawdę. Jestem ostatnim skurwie.. –nie mogłaś już tego słuchać. Złapałaś go za bluzkę, pociągnęłaś do siebie gwałtownie i wpiłaś się w jego usta. To było totalnie spontaniczne. Nie masz pojęcia dlaczego to zrobiłaś, ale coś cię po prostu tknęło. To co Niall mówił o sobie było okropne. Wcale tak o nim nie myślałaś. Nadal uznawałaś go za swojego przyjaciela. Każdy przecież
popełnia w życiu jakieś błędy.
Po chwili oderwałaś się od niego lekko. Niall stał bardzo blisko ciebie. Czułaś jego ciepły oddech na sobie. Na pewno nie spodziewał się tego co zrobiłaś, zresztą ty sama się tego nie spodziewałaś. Twoje serce waliło jak szalone. Oddychałaś bardzo głośno. Nie wiedziałaś za bardzo co robić. Czułaś się niezręcznie po tym co zrobiłaś. Oblizałaś odruchowo swoje usta i przełknęłaś głośno ślinę, po czym spojrzałaś w oczy chłopaka…
________________________________________________________________________________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Przepraszam, że znów musieliście tak długo czekać na rozdział, ale nie dałam rady dodać wcześniej. Mam nadzieję, że dałam radę i rozdział się spodobał :) Przypominam o asku :) 
I na koniec jeszcze pytanie. Jak myślicie z kim powinna być główna bohaterka ? Jeżeli możecie to odpowiadajcie, bo chcę wiedzieć co o tym myślicie :D
kolejny po 20