czwartek, 18 lipca 2013

:C

8 komentarzy? :c Nie wiem czy to powód, że są wakacje, czy po prostu większość osób już nie czyta. Smutno mi to mówić, ale wydaje mi się, że prowadzenie tego bloga nie ma już sensu :/ Dodam może jeszcze 1 rozdział i to będzie koniec :c Naprawdę mi przykro, ze muszę to zakańczać w ten sposób ..

wtorek, 9 lipca 2013

Rozdział 26

W końcu nadszedł dzień wypisu Niall’a. Blondyn cieszył się, że w końcu może opuścić ten okropny szpital. A ty widząc go uśmiechniętego cieszyłaś się jeszcze bardziej. Pomogłaś mu spakować jego rzeczy i byliście gotowi do wyjścia. Na zewnątrz czekał już Harry. Och, gdybyś miała swój samochód. Nie byłoby problemu. Sama odwiozłabyś Horana do domu. Niestety póki co do twojej dyspozycji jest tylko komunikacja miejska. Nie miałaś ochoty na spotkanie z Harry’m, po tym co ci powiedział. Poczułaś się wtedy trochę, jak niegrzeczne dziecko, które coś przeskrobało, a przecież nie zrobiłaś niczego złego. Jego reakcja była dziwna i od ostatnich dni nie dawało ci to spokoju. Zajęłaś miejsce z tyłu. Przez całą drogę milczałaś wpatrując się w okno, tylko czasem coś potaknęłaś, czy powiedziałaś jedno słowo. Czułaś, że Harry spoglądał od czasu do czasu na ciebie w lusterku, ale nie popatrzyłaś tam ani razu. Ta krótka droga do mieszkania Niall’a dłużyła ci się niemiłosiernie. W końcu dojechaliście. Wyszłaś z samochodu i podniosłaś głowę w górę, aby spojrzeć w okno jego mieszkania, gdzie znajdowała się kuchnia. Ujrzałaś w niej Liam’a, który ostrożnie przyglądał się wam. Uff, dobrze, że się nie spóźnili. Miałaś nadzieję, że przyjęcie powitalne wypali. Niall przerzucił swoją torbę przez ramię i niczego nie świadomy ruszył w stronę drzwi wejściowych. Wyszliście po schodach i stanęliście przed drzwiami, a blondyn zaczął grzebać w torbie poszukując kluczy. Ty w tym czasie uparłaś się o ścianę i skrzyżowałaś ręce na piersiach. Ukradkiem spojrzałaś na Styles’a. Cholera, patrzy. O co mu chodzi? Jego twarz nic nie wyrażała, kompletnie nic. Patrzył na ciebie dziwnym, pustym wzrokiem. Opuściłaś wzrok na swoje buty, aby nie zauważył twoje rumieńca. Ugh, dlaczego się zarumieniłaś? To trochę krępujące uczucie. W końcu z zamyślenia wyrwał cię dźwięk brzęczących kluczy. Niall przekręcił zamek i drzwi się otworzyły. Wszedł do środka, a wy za nim. Zdjął torbę o zaczął się przeciągać. Stanęłaś obok niego, aby mieć lepszy widok na jego reakcję, kiedy wszyscy wbiegną go przywitać. I po chwili tak się stało. Wbiegli chłopcy, za nimi ktoś jeszcze i.. ktoś jeszcze. O cholera.. ile ludzi. Skąd oni ich wszystkich wytrzasnęli? No nic, ważne, że Niall się cieszy. No właśnie. Jego mina była nie do opisania. Opadła mu szczęka, kiedy ich zobaczył. Na bank niczego się nie spodziewał, pewnie nawet nie pomyślał  o czymś takim. Cieszyłaś się, że twój plan się powiódł. W końcu należało mu się porządne powitanie, po tak długiej, dwu i pół tygodniowej nieobecności.
- A to wszystko zasługa [T.I]. –odezwał się Liam.
Och.
- Dzięki mała. –zwrócił się do ciebie Niall, zanim podszedł i przytulił cię mocno dając buziaka w czoło.
- No to napijmy się! –krzyknął Zayn, wchodząc do salonu z tacką szampana.
To wszystko było tylko przedsmakiem imprezy, jaką chłopcy przyszykowali na wieczór. Zarezerwowali klub, zaprosili znajomych. Cóż w końcu to sobotni wieczór, no i Niall wrócił po swojej długiej nieobecności. Póki co to ty musiałaś zaraz zbierać się do pracy. Nie miałaś na to ochoty, ale nikt za ciebie nie będzie zarabiał. Wzięłaś swoją torbę z fotela, pożegnałaś się i udałaś się w stronę drzwi wyjściowych. Spojrzałaś jeszcze na zegarek, aby upewnić się, że nie spóźnisz się na autobus. Chciałaś złapać już za klamkę, ale nagle poczułaś pociągnięcie za rękę, więc odwróciłaś się.
- Podwiozę cię. –oznajmił Harry cały czas trzymając cię za nadgarstek.
- Zaraz mam autobus. Nie trzeba. – bąknęłaś próbując wyciągnąć rękę z jego ucisku.
- Proszę. –spojrzałaś w jego oczy podnosząc lekko brwi. Prosi?
- Dobrze.- odpowiedziałaś i wyszliście razem z mieszkania Nialler’a.
Harry otworzył ci drzwi, po czym przeszedł wokół i wsiadł na miejsce kierowy. Przypomniał ci się wasz pobyt na nartach.. jej. Miłe wspomnienia.. Spojrzałaś na niego. Siedział odwrócony w twoją stronę.
- Nie jedziemy?
- Nie.
- Harry śpieszę się do pracy.
- Wiem.
Co? Chwyciłaś za klamkę chcąc wyjść.
- Zaczekaj. –Znów na niego spojrzałaś.- Chciałem cię przeprosić.. za to w szpitalu. Wiem, że dziwnie się zachowałem. Sam siebie nie rozumiem. Byłem po prostu zazdrosny. –ostatnie zdanie ciężko przeszło mu przez gardło.
- Zazdrosny? –zapytałaś z niedowierzaniem.
- Ty i Niall.. bolało mnie to.
- Nie ma mnie i Niall’a, mówiłam ci to, a poza tym, Harry, nie jesteśmy już razem i to ty chciałeś to zakończyć, więc nie rozumiem.
Nastała błoga cisza. Harry pochylił lekko głowę, przez co nie widziałaś jego oczu. Czekałaś, aż on coś powie, ale nie odzywał się.
- Lepiej już jedźmy, spóźnisz się. –powiedział nagle i przekręcił kluczyki w stacyjce.
Westchnęłaś. Po co to zaczynał, skoro i tak nie skończy. Oparłaś swoją głowę na łokciu i zrobiłaś naburmuszoną minę, a swój wzrok przeniosłaś na boczną szybę. Byłaś zła. Nie za bardzo rozumiałaś to wszystko. ‘A może on po prostu nadal cos do mnie czuje?’ Nie to głupie. Szybko odrzuciłaś tę myśl, chociaż głęboko w sercu pragnęłaś, aby tak było. Nie przestałaś go kochać. Mimo, że minęło już dużo czasu, nadal bardzo ci go brakowało. Niczym nie zapełniłaś pustki, nie chciałaś. Może już dawno powinnaś była przewrócić kartkę i odciąć się od tego co było, ale nie byłaś w stanie. To co przeżyłaś z Harry’m było czymś zbyt ważnym, aby tak po prostu zapomnieć. Najpiękniejsze chwile w swoim życiu, zawdzięczasz właśnie jemu. Były piękne, bo on był z tobą. Poczułaś jak po policzku spływa ci łza. Nie, nie, nie teraz. Nie możesz płakać, nie. Obtarłaś szybko policzek ręką i wzięłaś głęboki oddech, aby nie rozkleić się na dobre. Wiedziałaś, że to nie da ci dzisiaj spokoju. Choć miałaś nadzieję, że praca jakoś pomoże zająć twoje myśli. Dojechaliście na miejsce.
- Czy mógłbyś po mnie przyjechać? –zapytałaś niepewnie.
- Nie wiem czy dam radę. Być może będę potrzebny chłopakom w sprawie organizacji imprezy.
- Jasne, nie było pytania. –odpowiedziałaś, po czym od razu wyszłaś z samochodu. Nie obejrzałaś się już za siebie, tylko weszłaś prosto do swojej knajpki. Mogłaś nie pozwolić mu się podwieźć. Oszczędziłabyś sobie nerwów i popsutego humoru. Przywitałaś się z Maddie i od razu zabrałaś się za pracę.

W końcu skończyłaś. Byłaś zmęczona, a czekała cię jeszcze impreza w klubie. Nie miałaś ochoty tam iść, ale nie chciałaś sprawić Niall’owi przykrości. Zabrałaś swoje rzeczy i wyszłaś z lokalu. Dochodziła już 20. Zeszłaś po schodach i rozglądnęłaś się dookoła. Nie ma go. W sumie to nie zdziwiłaś się, bo przecież wyraźnie pokazał, że nie ma ochoty po ciebie przyjeżdżać. Kątem oka zauważyłaś, że na przystanek przyjechał już autobus. Zaczęłaś biec, ale to nic nie dało. Odjechał. Westchnęłaś. Nic ci dzisiaj nie wychodzi. Dwa razy wylałaś dzisiaj kawę, trzeci raz prawie na klienta. Na ogół wcale ci się to nie zdarza. Całe szczęśćcie, że szef tego nie widział, bo pewnie byłabyś już bezrobotna. Z zamyślenia wyrwał cię dźwięk klaksonu. Poprawiłaś swoją torbę na ramieniu i zaczęłaś zmierzać w stronę przystanku. Wyciągnęłaś telefon, aby sprawdzić kiedy masz kolejny autobus. Znowu wkurzające pipczenie. To raczej normalne na ruchliwej ulicy, ale dzisiaj strasznie działało ci to na nerwy. I znów, tym razem dłuższe. Odwróciłaś się odruchowo, aby sprawdzić co się dzieje i zobaczyłaś za sobą samochód Harry’ego.
- Wsiadaj szybko, bo tutaj nie można się zatrzymywać. –wołał przez odsunięta szybę, starając się przekrzyczeć dźwięk pędzących po jezdni samochodów.
Stałaś przez chwilę w bezruchu nie wiedząc co się dzieje.
- [T.I] to jedziesz ze mną, czy nie?
Ocknęłaś się i spojrzałaś na niego. Na jego twarzy było widać rozbawienie. Wrzuciłaś telefon do torebki i pobiegłaś do jego samochodu wsiadając na miejsce pasażera.
- Już? Wróciłaś na ziemię? Wszystko okej? –pytał rozbawiony twoim zachowaniem.
- Tak.
- To dobrze. –odpowiedział szczerząc się, a na jego policzkach pojawiły się dołeczki. Och, one są takie urocze.
Harry zapalił samochód i ruszyliście.
- Nie byłeś potrzebny chłopcom?- zapytałaś
- Nie.
- Nie musiałeś przyjeżdżać. Powiedziałam, że nie było pytania.
- Ale chciałem. –oznajmił.
Chciał? Ach, tak? Spojrzałaś na zegarek. Kiedy zdążysz się przygotować? W ogóle co ubierzesz? Sukienka, spodnie? Nie miałaś kompletnie pomysłu co założyć. Naprawdę, najchętniej zostałabyś w domu, napiła się herbaty, poczytała i poszła spać.
Chciał? Chciał przyjechać? Przecież jeszcze rano wyraźnie okazywał swoją niechęć. Najpierw chciał gadać, później mu się odechciało.. Uh, nie dawało ci to spokoju.
Dojeżdżaliście pod twoje mieszkanie. Odwróciłaś lekko głowę i spojrzałaś na chłopaka. Był całkowicie skupiony na prowadzeniu auta. Nie przyglądałaś mu się wcześniej, ale.. och wygląda nieziemsko. Rozmierzwione loki, opadające niesfornie na jego czoło, czarne ray bany, koszula i obcisłe, czarne spodnie. Cholera, przygryzasz wargę. Uśmiechnął się. Zauważył? O nie. Dojechaliście na miejsce.
- Harry, co miałeś na myśli podczas naszej porannej rozmowy? –musiałaś zapytać, to nie dałoby ci żyć.
Wyłączył silnik, odpiął pas i obrócił się lekko w twoją stronę. Cały czas bacznie go obserwowałaś. Zdjął okulary i spojrzał ci prosto w oczy. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, ale po chwili spoważniał.
- Niczego nie rozumiesz? –zapytał, a ty uniosłaś brwi- Byłem zły na ciebie. Nie rozumiałem, dlaczego tak się zachowywałaś. To było dla mnie trudne. Kiedy powiedziałaś, że potrzebujesz czasu pomyślałem, że chcesz to skończyć, prędzej czy później. Pomyślałem że masz kogoś..- jego głos zaczął dziwnie drzeć.
- To nie tak Harry.- wtrąciłaś się.
- Powiedziałem to. Byłem zły, nie wiedziałem co się dzieje, a ty nie chciałaś ze mną rozmawiać, odpychałaś mnie..- zaczęło zbierać ci się na płacz. Okropnie się czułaś. Nie nawiedziłaś siebie, za to jak go traktowałaś.- mimo wszystko nie chciałem tego.
- Nie chciałeś czego?
- Nie chciałem tego kończyć. Zbyt wiele dla mnie znaczysz. Teraz wiem, że zrobiłem okropną głupotę.
Nie mogłaś już się powstrzymać. Wybuchłaś płaczem.
- Harry.. przepraszam. Przepra..szam, że tak.. bardzo cię ran..iłam. –mówiłaś jąkając się. To twoja wina, że tak się stało. Mogłaś mu powiedzieć co się dzieje, ale nie zrobiłaś tego. To był błąd. Oboje na tym ucierpieliście.

Zamknęłaś oczy, próbując się opanować, ale to nie pomagało. Po chwili poczułaś jak odpina twój pas, a zaraz później byłaś już w jego objęciach. Mój Boże. Jak bardzo ci tego brakowało. Jego silnych ramion, w których czułaś się bezpieczna, w których wszystko ustępowało. Schowałaś głowę w jego szyi. Znów mogłaś poczuć ten nieziemski zapach jego perfum. To było obłędne, cudownie obłędne. W końcu przestałaś płakać. Harry oderwał się na chwile od ciebie, dlatego podniosłaś głowę i spojrzałaś na niego. Jego oczy były wpatrzone w twoje, a jego prawa dłoń powędrowała na twój policzek, aby otrzeć z niego jeszcze nie wyschnięte łzy. Jego dotyk spowodował, że poczułaś dreszcze na całym ciele. Twój oddech stał się cięższy i nieco szybszy. Nieświadomie przeniosłaś wzrok na jego idealnie wyrzeźbione usta, które byłe delikatnie rozchylone, a po chwili znów spojrzałaś w jego oczy. Jego ręka przeniosła się na tył twojej głowy wplątując się w twoje włosy i przybliżając twoją głowę do jego. Wasze nosy się stykały. Czułaś jego przyspieszony oddech na swoich ustach. Zamknęłaś swoje oczy, aby rozkoszować się tą chwilą, zanim poczułaś jego wargi na swoich..
___________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Jeju, jeszcze raz was przepraszam, że musieliście tak długo czekać, ale w końcu udało mi się coś napisać. Mam nadzieję, że ten rozdział was nie zanudzi. Czekam na komentarze :)
kolejny po 23.

środa, 3 lipca 2013

PRZEPRASZAM!

Wiem, że już długo nie ma rozdziału i nie wiem kiedy się pojawi. Po prostu nie mam weny. Proszę nie bądźcie źli. Postaram się coś napisać w najbliższym czasie i umieścić Mam nadzieję, że uda mi się zrobić to jak najszybciej. Jeszcze raz przepraszam i dziękuję, że jesteście i czytacie ♥