Drrrrrrrrrrrr. Zadzwonił budzik. Sprawdziłaś godzinę. Była
8. Stwierdziłaś, że pora już wstać i doprowadzić się do porządku. Otworzyłaś
walizkę i zaczęłaś szukać czegoś do ubrania. Wyciągnęłaś szary sweter i
czerwone rurki. Przeczesałaś swoje brązowe włosy i spięłaś grzywkę. Byłaś już
gotowa. Zastanawiałaś się czy zapukać do Harry’ego, czy poczekać aż sam
przyjdzie. Usiadłaś przy oknie i stwierdziłaś, że poczekasz. Była już prawie
10. Burczało ci w brzuchu, postanowiłaś, że pójdziesz jednak po chłopaka. Założyłaś
buty i wyszłaś na korytarz. Stanęłaś naprzeciw drzwi do jego pokoju i
zapukałaś. Po chwili drzwi otworzyły się.
- Gotowy do wyjścia ? –zapytałaś.
Zobaczyłaś Harry’ego w samym ręczniku. Trochę się speszyłaś ,dlatego
szybko powiedziałaś:
- Widzę, że nie. Przyjdę za chwilę. – i odwróciłaś się w
stronę swoich drzwi.
- Zaczekaj, wejdź, ja tylko coś założę i już będę gotowy.
–powiedział Styles.
Zgodziłaś się i weszłaś do pokoju. Był straszny bałagan, ale
odkąd pamiętasz, Harry był okropnym bałaganiarzem. W sumie ty nie byłaś lepsza,
choć starałaś się nad tym pracować. Usiadłaś na fotelu i czekałaś na chłopaka.
- Już. –odpowiedział wychodząc z łazienki.- Wolisz zjeść
tutaj czy na mieście ?
- Obojętne.
- To może jednak miasto. Mam już dosyć jedzenia z tej restauracji.
–powiedział uśmiechając się.
Harry zabrał kluczyki od samochodu i razem z tobą wyszedł z
pokoju. Zjechaliście windą na sam dół i wyszliście z budynku. Myślałaś, że na
razie nie będziecie nigdzie wychodzić, dlatego założyłaś na nogi zwykłe trampki,
a przed hotelem był sam lód. Harry szedł przodem.
-Cholera ślisko. – mruknęłaś. Chłopak stanął i obrócił się w
twoją stronę. Twoje nogi się rozjeżdżały na boki. Starałaś się iść normalnie,
ale nie było szans.
- Stój, bo zaraz zrobisz sobie krzywdę. –powiedział Styles i
zaczął iść w twoją stronę. Stanął przed tobą, odwrócił się do ciebie plecami i
lekko przykucnął.
- Wskakuj.
- Chyba chcesz złamać sobie kręgosłup. –powiedziałaś.
-No wskakuj i nie marudź. – odpowiedział chłopak ze
śmiechem.
I tak nie miałaś innego wyjścia. Wskoczyłaś Harry’emu na
plecy. On złapał cię za nogi i ruszył szybkim krokiem. Ty nie mogłaś się
powstrzymać od śmiechu. W końcu doszliście do auta. Zsunęłaś się z jego pleców
i weszłaś do samochodu. Po chwili wsiadł i on.
- Mam nadzieję, że tam gdzie jedziemy będą lepsze warunki. –
powiedziałaś.
- Ja też. –odpowiedział chłopak zadziornie się uśmiechając.
Przez całą drogę podziwiałaś widoki. Wszystko wyglądało
cudownie. Harry opowiadał ci o miasteczku, bo był już w nim kilka razy. Aż nagle
zatrzymaliście się.
- Nie chciałem przyjeżdżać w zatłoczone miejsce, bo mogłoby
być to dla ciebie niekomfortowe, więc wybrałem tą knajpkę. –oznajmił, a ty
uśmiechnęłaś się.
Weszliście do środka. Było pusto. Zajęliście miejsce i
zamówiliście jedzenie. Byłaś bardzo głodna, więc zjadłaś bardzo szybko i
czekałaś na Styles’a. Kiedy zjadł stwierdziliście, że wrócicie już do hotelu,
aby nie marnować czasu. Po 20 min. byliście na miejscu. Rozeszliście się do
swoich pokoi. Ubrałaś swój strój na narty, poprawiłaś się w lustrze i wyszłaś
na korytarz. Harry już czekał. Zeszliście znów do recepcji i wypożyczyliście
narty. Stok był niedaleko, więc postanowiliście się przejść. Podczas spaceru
chłopak opowiadał ci o zespole i o chłopakach. Z tego co opowiadał wywnioskowałaś,
że są wspaniałymi przyjaciółmi dla Harry’ego i zawsze go wspierają.
Doszliście do stoku. Chłopak kupił bilety i poszliście w
stronę wyciągu. Wsiedliście na krzesełko i pojechaliście na samą górę. Tam
Styles założył sobie narty i pomógł tobie.
- No więc ..-zaczął ci wszystko tłumaczyć. Wydawało ci się
to łatwe. Harry pokazał ci jak jechać i zjechał kawałek w dół.
Stałaś przed tą stromą górką. Trochę się bałaś. Ale w końcu
odepchnęłaś się kijkami i zaczęłaś zjeżdżać w dół. Słyszałaś jak Harry wołał,
że dobrze ci idzie. Czułaś, że serio nie jest najgorzej. Zbliżałaś się do
chłopaka, aż w końcu on się złapał pomiędzy swoimi nogami, gdyż nie nauczył cię
jeszcze hamować.
- Świetnie [T.I] ! –krzyknął Harry szczerząc się do ciebie.
- Uhh jeszcze trochę i będę lepsza od ciebie. – powiedziałaś
śmiejąc się.
- No nie wiem, nie wiem czy dorównasz takiemu
profesjonaliście jak ja. –odpowiedział dowcipnie.
- Jakże skromnemu profesjonaliście. –dodałaś.
- A zapomniałbym. Pamiętaj jeszcze .. –tłumaczył. Odsunął
się trochę dalej aby pokazać jak masz robić, a ty cały czas wodziłaś za nim
wzrokiem. Nagle zauważyłaś, że ktoś bardzo szybko zjeżdża z góry. Zbliżał się
na Harry’ego.
- Harry ! –zaczęłaś wołać. –Harry ! –ale było już za późno.
Ta osoba wpadła w Styles’a z całej siły i poleciała w stronę drzew, a Harry
uderzył w barierkę. Byłaś przerażona. Z prędkością światła zdjęłaś narty i
pobiegłaś do chłopaka.
- O mój Boże ! Harry ! –krzyczałaś. Był nieprzytomny.
Podniosłaś jego głowę i położyłaś na swoich kolanach. Kiedy wyjęłaś z pod niego
rękę byłaś cała pokrwawiona. Nie wiedziałaś co robić. Oblewał cię zimny pot, a
do oczu napływały ci łzy. Nagle zatrzymał się jakiś mężczyzna.
- Wszystko dobrze ?
- Niech mi pan pomoże, błagam . –mówiłaś przez łzy.
- Spokojnie. –odpowiedział podchodząc do Harry’ego. – Niech
pani dzwoni po karetkę szybko ! –krzyknął.
Wyciągnęłaś z kieszeni telefon i zaczęłaś kręcić numer. Było
ci ciężko, bo strasznie drżały ci ręce. Ktoś odebrał, a ty powiedziałaś co się
stało. Powiedzieli, że zaraz przyślą skuter śnieżny, a ty się rozłączyłaś.
- Tam jeszcze ktoś jest. –powiedział mężczyzna. –Niech pani
z nim zostanie. –wskazał na Styles’a.
Podeszłaś do Harry’ego i znów położyłaś jego głowę na swoich
kolanach. Spojrzałaś na jego twarz i rozpłakałaś się. Gładziłaś jego zimną i
bladą twarz ręką. Bardzo się o niego bałaś. Zrozumiałaś jak bardzo ci na nim
zależy i co tak naprawdę do niego czujesz. Nie mogłas go stracić .. teraz kiedy
twoje życie nabrało sensu. A to wszytko dzięki niemu…
W końcu przyjechał skuter. Przybiegli ratownicy, a ty
stanęłaś z boku. Wszystko działo się strasznie szybko. Ludzie, którzy zajęli
się Harry’m cały czas krzyczeli, a ty nie wiedziałaś przez chwilę co się
dzieje. Zabrali loczka i tą drugą osobę na nosze i położyli na przyczepie
skutera. Odjechali.
- Dobrze się pani czuje ? –zapytał mężczyzna, który ci
pomógł.
Pokiwałaś głową, że tak.
- Pomogę pani zejść na dół. –oznajmił.
Zeszliście ze stoku zostawiając narty. Na dole stała
karetka. Podbiegłaś tam i zapytałaś czy możesz jechać z nimi. Odpowiedzieli, że
tak. Dojechaliście do szpitala. Zabrali Harry’ego, a ciebie skierowali na
poczekalnie. Po kilku godzinnej operacji, przyszedł lekarz i stanął przed tobą.
Wstałaś i spojrzałaś na niego zapłakanymi oczami.
- Chciałbym być z panią szczery. –zaczął mówić – Pani
chłopak ma bardzo poważny uraz mózgu….. Szanse na to, że przeżyje są
niewielkie. Ale proszę nie tracić nadziei. –powiedział i odszedł.
Odwróciłaś się i stanęłaś nieruchomo... a z oczu spływały ci
strugi łez.
świetne! czekam na dalszy ^^
OdpowiedzUsuńświetne ♥ proszę niech Harry przeżyje. nie uśmiercaj go ! bo bd smutna ;c CO DO ROZDZIAŁU TO GENIALNY ♥♥ PISZ SZYBKO NOWY ! :D / @nessive_
OdpowiedzUsuńcóż za zwrot akcji. To raczej logiczne, że autorka nie uśmierci Hazzy, bo to opowiadanie o nim, więc wtedy musiałoby się skończyć xD W każdym razie, jestem ciekawa co wymyślisz w następnym rdz. :P
OdpowiedzUsuńUuuu zaczyna się mały dramacik :) Jestem ciekawa kolejnej notki :)
OdpowiedzUsuńpisz szybko nowe rozdziały bo są genialne :)
OdpowiedzUsuń