niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział 18.


Wasz wyjazd miał być taki beztroski. Miał być oderwaniem się od rzeczywistości i od codziennego życia w zatłoczonym mieście. Tak było do dnia kiedy pokłóciłaś się z Niall’em. Od tego czasu chodziłaś naburmuszona i smutna. Trudno było się z tobą porozumieć. Nawet Harry nie mógł do ciebie dotrzeć. Niall tak jak powiedział wyjechał następnego dnia po waszej rozmowie. Reszcie powiedział, że musi wracać do Londynu, bo jego rodzina chce go odwiedzić, a skoro ma wolne, to wykorzysta tą okazję i zobaczy się rodzicami i bratem. Wszyscy oczywiście uwierzyli. Nikt nawet nie zauważył, że doszło między wami do spięcia. Czy to w ogóle można nazwać spięciem ? Nie, dla ciebie to znacznie cos gorszego..
Nie wiedziałaś co teraz będzie. Pogubiłaś się w tym wszystkim. Może to byłoby łatwiejsze, gdyby Niall nie przyjaźnił się z Harry’m, ale przecież oni przebywają ze sobą na co dzień. Razem koncertują, nagrywają piosenki i tworzą z resztą chłopców jedność w zespole. To wszystko utrudniało całą sytuację.
Cały tydzień na Maledywach nie sprawił ci większej przyjemności. Udawałaś, że wszystko jest w porządku i starałaś się zachowywać normalnie, ale w środku czułaś, że zaraz wybuchniesz, bo to co przeżywałaś było chyba najtrudniejszym w twoim całym życiu. Kiedy wspominałaś swoje kłopoty z Kyle’m, to nie miały one kompletnie porównania do tego, co działo się teraz w twoim życiu. Czułaś, że los postawił ci wybór. Albo Niall, albo Harry. Ale wybór był przecież niemożliwy. Z takiej sytuacji nie ma dobrego wyjścia.. To wszystko powoli zaczynało cię przerastać.
Nadszedł dzień wyjazdu. O 8 rano mieliście samolot. Do lotniska od hotelu było niedaleko. Na miejscy byliście o 7:30. Zakupienie biletów, odprawa i oczekiwanie na lot. A później znowu 10 godzin w powietrzu.
- Było świetnie. Naprawdę odpocząłem. To kiedy następny taki wypad ? –zapytał ucieszony Zayn
- Mam nadzieję, że niedługo. –odpowiedział Harry obejmując cię ramieniem, a ty sztucznie się uśmiechnęłaś.
- Szkoda tylko, że Niall musiał wracać tak szybko, ale rodzina jest ważniejsza. –powiedział Liam.
Przez całą tą rozmowę nic się nie odzywałaś. Z resztą ostatnio w ogóle mało mówiłaś.
W końcu weszliście na pokład samolotu i zajęliście miejsca. Usiedliście mniej więcej wszyscy obok siebie. Samolot wystartował. Czekał was długi lot. Wyciągnęłaś z torby swoje czarno-niebieskie słuchawki, złożyłaś je, puściłaś muzykę, oparłaś głowę o fotel i przymknęłaś oczy. Muzyka zawsze sprawiała, że choć na chwilę potrafiłaś oderwać się od problemów, ale tym razem to nie pomogło. Cały czas myślałaś tylko o jednym i zastanawiałaś się co teraz będzie. Od czasu do czasu zdejmowałaś słuchawki i zamieniałaś ze 2,3 zdania z Harry’m i resztą. Po jakiś 2 godzinach usłyszałaś głos pilota, więc wyłączyłaś muzykę. Oznajmił, że za chwilę mogą wystąpić dość silne turbulencje. Zapięłaś pas i oparłaś się wygodnie o fotel. Nie wiedziałaś co to takiego dokładnie, ale trochę cię to zaniepokoiło. Po kilku minutach poczułaś jakby samolot „spadał”. To było okropne uczucie. Złapałaś Styles’a za rękę i spojrzałaś na niego.
- I co teraz ? Rozbijemy się ? –zapytałaś przestraszona.
- Nie, nie rozbijemy się. –odpowiedział trochę rozbawiony twoim pytaniem. –To tylko turbulencje, zaraz będzie po wszystkim.
Samolot „opadł” i znów wzbił się do góry jeszcze kilka razy, a zaraz po tym pilot ogłosił, że można już odpiąć pasy. Odetchnęłaś z ulgą, bo to naprawdę nie było przyjemne. Na szczęście w dalszej części waszego lotu już nic takiego nie wystąpiło. Po tym wszystkim zamknęłaś oczy i starałaś się zasnąć. Udało ci się zdrzemnąć, ale tylko chwileczkę. Obudziło cię lekkie uderzenie w ramię. Otworzyłaś oczy i zauważyłaś śpiącego Harry’ego, który się na tobie opierał. Uśmiechnęłaś się sama do siebie. Jego głowa prawie spadała z ciebie, więc delikatnie przełożyłaś ją na swoje kolana. Chłopak musiał mocno spać, bo niczego nie poczuł. Spojrzałaś na jego śpiącą twarz i położyłaś dłoń na jego włosach, po czym zaczęłaś je lekko gładzić. Styles spał bardzo mocno, z resztą jak zawsze. Można by wynieść go z łóżkiem, a on nawet by się nie przebudził.
Samolot przygotowywał się już do lądowania. Zapięliście pasy, a po kilkunastu minutach byliście już na ziemi. Opuściliście samolot i przeszliście przez lotnisko. Na koniec wszyscy się pożegnaliście, a następnie każdy wsiadł do swojego samochodu. Z jednej strony cieszyłaś się, że jesteś już u siebie, bo przecież w domu najlepiej, ale z drugiej.. bałaś się co teraz będzie.
Na mieście były oczywiście korki. Duże korki. Staliście już tak w jednym miejscu od około pół godziny. Harry zaczynał się już wkurzać. Ty siedziałaś obok z słuchawkami na uszach i patrzyłaś przez okno. Skupiałaś się cały czas na jednym punkcie i wsłuchiwałaś się w piosenkę. Po chwili poczułaś, że twoje słuchawki zsuwają ci się z uszu.- [T.I] jestem tutaj jakbyś nie zauważyła ! Fajnie by było jakbyś od czasu do czasu się odezwała, a nie
siedzisz tak i masz za przeproszeniem wszystko w dupie. –powiedział donośnym głosem.
- O co ci chodzi ? –zapytałaś
- Mi ? Chyba raczej tobie. W ogóle ze mną nie rozmawiasz. A może nie jestem ci już potrzebny ? Zabrałem cię na wakacje, chodziłem z tobą do łóżka i już ci się to znudziło, tak ?
- Słucham ?! –nie wierzyłaś w to co powiedział. – Za taką mnie uważasz ?!
- No wiesz, tak właśnie się zachowujesz, jak jakaś rozkapryszona księżniczka. -nie wytrzymałaś. Obróciłaś się gwałtownie w jego stronę i uderzyłaś go w twarz.
- Przesadziłeś Harry. –odpowiedziałaś i wyszłaś z samochodu trzaskając drzwiami. Na ulicy było mnóstwo samochodów, które stały w korku. Szłaś szybko pomiędzy autami, a wszyscy na ciebie patrzyli. Byłaś tak wkurzona, że miałaś ochotę jeszcze komuś przywalić. Przeszłaś na drugą stronę jezdni i weszłaś w jakąś mniejszą uliczkę, aby stracić z oczu samochód Styles’a. W końcu zwolniłaś tępo. Przystanęłaś i rzuciłaś swoją torbą w chodnik. Musiałaś się na czymś wyżyć i trafiło akurat na torebkę. Położyłaś swoją rękę na czole i zamknęłaś oczy, aby opanować się trochę z nerwów. Harry nigdy się tak nie zachowywał, nie odnosił się do ciebie w ten sposób, ani nie krzyczał. Zaskoczył cię tym zachowaniem.
Podniosłaś torbę z brudnego chodnika i przełożyłaś z powrotem przez ramię. Rozglądnęłaś się. Byłaś na drugim końcu miasta od twojego domu. Nie miałaś wyjścia. Musiałaś skorzystać z komunikacji miejskiej. Spojrzałaś na zegarek. Było po 17. Najgorsze godziny w Londynie. Zdecydowałaś się pójść na przystanek metra. Wszędzie był tłok, gwar, ludzie biegali, gdzieś się spieszyli, prawie tratowali innych. W końcu dopchałaś się do kolejki. Ledwo co mogłaś oddychać. Stałaś i nie mogłaś już zrobić żadnego ruchu, gdyż wokół ciebie stali zatłoczeni ludzie. Metro ruszyło. Po 15 minutach wysiadłaś i wyszłaś z podziemia. Przechodząc przez Tower Bridge tradycyjnie kupiłaś orzeszki w karmelu. Uwielbiałaś je. Starszy pan, który ci je sprzedawał był bardzo miły i sprawił, że choć na chwilę się uśmiechnęłaś. Szłaś teraz bardzo powoli i cały czas zastanawiałaś się nad tym co się stało. A może to nie był Harry tylko jakiś obcy chłopak, bo takie odniosłaś wrażenie. Nie znałaś go takiego. Harry by się tak nie zachował, chyba, że.. on właśnie taki jest. A może to po prostu nerwy ? Staliście w korku od kilkunastu minut, ale czy to powód żeby tak do ciebie mówić ? No właśnie.
Przechodziłaś obok jakiejś knajpki. Postanowiłaś wejść do środka. Było dość dużo ludzi. Wszystkie stoliki były pozajmowane, zostały tylko miejsca przy barze. Podeszłaś tam i wyskoczyłaś na wysokie krzesło.
Miałaś ochotę napić się czegoś, więc zawołałaś barmana.
- Coś mocniejszego poproszę. –oznajmiłaś, a mężczyzna skinął głową. Podparłaś głowę na ręce i czekałaś, aż barman ci coś przyniesie. W końcu postawił kieliszek na blacie i nalał przeźroczystego płynu. Od razu wzięłaś szkło do ręki i wypiłaś jego zawartość. Alkohol był naprawdę mocny, bo aż się wykrzywiłaś. Poprosiłaś jeszcze raz to samo, jeszcze raz i jeszcze raz. Nie wiesz ile było tych „jeszcze raz”. Ale po którymś z kolei zaczęło ci się kręcić trochę w głowie. Zaczęłaś rozglądać się po lokalu. Wszyscy byli weseli, śmiali się i dowcipkowali, a ty zalewałaś swoje smutki w alkoholu. Miałaś dość już tej wesołej atmosfery. Zapłaciłaś, zarzuciłaś swoją granatową torbę z converse przez ramię i wyszłaś z baru. Na zewnątrz było już ciemno, ale latarnie oświetlały chodniki i ulice. Szłaś parkiem, bo przez niego było najbliżej do twojego mieszkania. Pewnie gdybyś nie była pod wpływem bałabyś się, ale wtedy nawet przez chwilę nie pomyślałaś o strachu. Czułaś jak wszystko wokół ciebie lekko wiruje, ale stawiałaś pewne i stabilne kroki. Przynajmniej tak ci się zdawało. Nagle zatrzymałaś się. Twoją uwagę zwróciła osoba siedząca na ławce. Wyglądała znajomo. Przyglądnęłaś się jej, a po chwili byłaś już pewna, że to on.
_________________________________________________________________________________CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Trochę tak nie wyszedł, ale miałam zapiernicz przez cały tydzień i nawet nie miałam kiedy za bardzo go pisać. Ale mam nadzieję, że was nie zawiodłam. I dziękuję za 15 obserwatorów i tak wiele komentarzy pod ostatnim rozdziałem. Aż się uśmiecham do monitora, kiedy widzę, że ktoś chce wgl. czytać te moje wypociny. Dziękuję, że tu jesteście ♥ +przypominam o pytaniach do bohaterów i sorki za tą większą czcionkę pod koniec, ale nie mogę tego zmienić :)
kolejny po 20. 

32 komentarze:

  1. czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie kłam, wyszedł. Zajebisty jest. Czekam na następny. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piszesz coraz bardziej profesjonalnie, jak książke. Cudowne *____* @sara200102

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział tyle się wydarzyło *___* ty to wiesz kiedy konczyć w takim momencie, już nie mogę doczekać się kolejnego, mam nadzieje że niedługo (; -@natalia17k

    OdpowiedzUsuń
  5. O Boże ale się nim jaram ;DD Czekam na kolejny... <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  6. kuźwa zajebisty! ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. ehhh,wyobrażam sobie całą tą sytuację <333 jesteś meeega,czekam na następne opowiadanie ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudny,cudny i jeszcze raz CUDNY

    OdpowiedzUsuń
  9. kochamkochamkocham ten imagin

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Boski boski boski już nie mogę się doczekać następnego :D

      Usuń
  11. Boskie!
    Wnioskuje,że to może być Niall,Kyle lub Harry.Ale tylko wnioskuje.
    Następny dzisiaj czy po dwudziestym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + ta większa czcionka trochę...wkurwia...
      +wiem,że nie możesz tego zmienić.

      Usuń
    2. następny kiedy napiszę :)

      Usuń
  12. mam nadzieję,że jeszcze trochę pociągniesz tąa historię <3

    OdpowiedzUsuń
  13. meeeeeeeeeeeeeeeeeeega!!!kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  14. One Direction Infecton <33 i to opowiadanie....zakochałam się.Czytam je nałogowo

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to czytam,oczy zachodzą mi łzami ;_; next please <3

    OdpowiedzUsuń
  16. genialny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  17. I co dalej ?! Ciekawe kto to na ławce to pewnie Harry chociaż może Niall lub ten typ co chciał z nią być na początku opowiadania, i znowu zaczne rozmyślać przez cb =) pisz pisz szybko kolejny życzę bujnej wyobraźni
    Ps.rozdział jest niesamowity wyszedł ci jak poprzednie twoje rozdziały które były super =]

    OdpowiedzUsuń
  18. Boż. W takim momencie przerwać. . . to grzech !! :D co dalej ???? To pewnie Niall. Takie mam wrażenie... :D dawaj nexta < 3 ; **

    OdpowiedzUsuń
  19. mam nadzieje ze go niedlugo dodasz to jest.zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  20. dodaj go po 20 najlepiej by bylo

    OdpowiedzUsuń
  21. Sperrrr *__* <3

    OdpowiedzUsuń
  22. No i nastepny poprosze ! ! ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  23. Swietny.!pisz dalej.!!!!*.*.*.*.*.*.*.*.*

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeju swietny :-* jestem ciekawa co dalej sie wydarzy jestes najlepsza blogerka :-* -fuck_mee_harold

    OdpowiedzUsuń