Rozdział 9.
Rano obudził cię ból. Otworzyłaś oczy i zauważyłaś, że
leżysz na podłodze. Podniosłaś się i
spojrzałaś na łóżko. Harry leżał rozwalony na całym posłaniu. Myślałaś, że go
zaraz walniesz, ale spał tak słodko, że się powstrzymałaś. Spojrzałaś na ekran
telefonu była 6. Stwierdziłaś, że chciałabyś się przespać jeszcze z godzinkę,
dwie. Podniosłaś kołdrę i delikatnie usiadłaś na brzegu łóżka. Popchnęłaś lekko
Harry’ego, ale on nic. Znowu go szturchnęłaś, ale on znów nic.
- Harry. –uderzyłaś go lekko w ramię, a on zrobił tylko
takie ‘ymm’.- Harry. –powiedziałaś bardziej donośnym głosem. –Posuń się !
- Kogo mam posuwać ? –zapytał przez sen, a ty przybiłaś
sobie facepalma.
- Nie mam gdzie się położyć.
Harry przesunął się, ale o jakieś 5 centymetrów .
- Rusz że tą dupę no ! –powiedziałaś i uderzyłaś go w rękę.
- Dlaczego mnie bijesz ? –zapytał z zamkniętymi oczami.
Wkurzyłaś się i zaczęłaś go spychać z łóżka. Nie miałaś na
tyle siły, dlatego odkryłaś go i położyłaś mu się na rękach.
- Kochanie, leżysz mi na rękach.
- To masz problem kochanie. –odpowiedziałaś z naciskiem na
‘kochanie’.
- Skarbie, krew mi nie dopływa.
- Możesz się zamknąć, bo chcę spać ?
Po kilku minutach.
- Miażdżysz mi ręce kotku.
- Dziękuję ci, że w końcu wydusiłeś z siebie to, że jestem
gruba ! Dziękuję, tego mi było trzeba. –powiedziałaś wkurzona.
Podniosłaś się i wyciągnęłaś z pod siebie ręce chłopaka. Odsunęłaś
się od niego i oddzieliłaś was kołdrą. Zamknęłaś oczy. Po chwili poczułaś rękę
chłopaka na swoich plecach. Zdjęłaś jego dłoń, znowu oddzielając was kołdrą.
Westchnęłaś głośno i oznajmiłaś mu szorstko, że chcesz spać. Ponownie
przymknęłaś powieki. Nagle usłyszałaś szeptanie do ucha.
- Mój hipcio.
Zerwałaś się i odwróciłaś gwałtownie w stronę Harry’ego.
- Że co ? Hipcio ?! Porównujesz mnie to tego spasionego
zwierzęcia z wielką dupą, krzywymi zębami i brzuchem do ziemi ?! – mówiłaś
wnerwiona, a Harry patrzył na ciebie i śmiał się.
- Uwielbiam cię wkurzać. –powiedział przez śmiech.
- Idiota. –odpowiedziałaś przewracając oczami, a Styles
spojrzał na ciebie dziwnym wzrokiem.
Odwróciłaś się plecami do niego i patrzyłaś w ścianę. Czasem
zastanawiałaś się z kim ty w ogóle żyjesz. Nagle poczułaś mocne pociągnięcie za
nogę i po chwili znalazłaś się pod Harry’m. Chciałaś mu powiedzieć żeby spadał,
ale nie zdążyłaś, bo zaczął cię łaskotać. To był twój słaby punkt. Miałaś
łaskotki wszędzie, dosłownie wszędzie. Zaczęłaś się rzucać po łóżku jak jakaś
opętana i głośno się śmiać. Zamknęłaś oczy i starałaś się powstrzymać, ale nie
mogłaś.
- Hazz ! Rodzice jeszcze śpią ! –mówiłaś przez śmiech. –
Zlituj się nade mną ! Dość ! – nie miałaś już siły się śmiać. W końcu przestał,
a ty odetchnęłaś z ulgą odchylając głowę do tyłu. W tym momencie Harry zaczął
całować cię po szyi, ale oznajmiłaś mu, ze nie tym razem, bo znów zaliczycie
jakąś wpadkę jak u jego rodziców. Spojrzałaś na zegarek. Było przed 7. Byłaś
całkowicie wybita ze spania. Harry z resztą też. Wstałaś. Założyłaś szlafroczek
i ciepłe kapciuszki. Zapytałaś chłopaka czy idzie z tobą napić się herbaty, a
on oznajmił, że tak. Poprosiłaś go aby się ubrał i zszedł na dół. W domu
panowała ogromna cisza. Było jeszcze trochę ciemno, dlatego zapaliłaś małą
lampkę w kuchni. Postawiłaś wodę na herbatę i wyciągnęłaś kubki. Po chwili
przyszedł Harry. Miał na sobie obcisłe czarne spodnie i kratkowaną koszulę.
Uwielbiałaś jego styl. Nie było ubrania, w którym nie wyglądałby seksownie. Na
kilometr pachniał swoim perfumem. Uwielbiałaś kiedy poprawiał swoją grzywkę i
włosy, choć zawsze były idealnie ułożone.
Usiadł na krześle, a ty podałaś mu herbatę i usiadłaś z
kubkiem naprzeciw niego. Siedzieliście przez chwilę w ciszy, aż w końcu się
odezwałaś.
- Po śniadaniu jedziemy. Dobrze ? –zapytałaś .
- Oczywiście, jak sobie życzysz.
Wstałaś, spojrzałaś przez okno i się zaśmiałaś.
- Co tam masz ? –zapytał Styles.
- Chodź tu i zobacz.
Sypał śnieg. Ogromnymi płatkami. Nigdy takich nie widziałaś,
a samochód Harry’ego wyglądał jak jakiś wielki bałwan. Nie było go w ogóle
widać.
- No nieźle. Są złe warunki do jazdy. –oznajmił chłopak.
- Ale ty dasz radę jechać prawda kochanie ? –zapytałaś
obejmując go jedną ręką w pasie.
- No oczywiście.
Nagle usłyszałaś kroki i do kuchni weszła twoja mama. Była
zdziwiona, że tak wcześnie wstaliście. Oznajmiłaś jej, że zaraz po śniadaniu
będziecie jechać. Była trochę smutna, ale obiecałaś jej, że niedługo
przyjedziesz. Harry został na dole, a ty wyszłaś do pokoju się ubrać. Założyłaś
czarne spodnie , białą bokserkę, a na to białą koszulkę w kropki. Przeczesałaś
włosy i przejechałaś prostownicą. Zrobiłaś makijaż i zeszłaś z powrotem na dół.
Tam czekało już na ciebie śniadanie. Usiadłaś przy stole i zrobiłaś sobie
kanapkę z serkiem. Zjadłaś jeszcze trochę jajecznicy i wypiłaś do końca
herbatę. Harry wyszedł na zewnątrz z twoim tatą, aby ogarnąć trochę auto, a ty
pomogłaś mamie posprzątać. Kiedy wszystko było już pozmywanie wyszłaś na górę
po walizki. Ledwo co zwlokłaś je na dół. Założyłaś buty, kurtkę z kożuszkiem,
szalik, czapkę i przełożyłaś torebkę przez ramię. W końcu twój tata wrócił ze
Styes’em do domu. Chłopak przeniósł walizki do samochodu i wrócił pożegnać się
z twoimi rodzicami. Przytuliłaś mocno swoją mamę, a później tatę i wyszliście z
domu. Zanim weszłaś do auta miałaś już całe włosy w śniegu. Pomachałaś jeszcze
rodzicom przez szybę i ruszyliście. Nie jechaliście szybko, bo warunki na
drodze na to nie pozwalały. Po około 2 godzinach przejechaliście połowę trasy.
Droga była jeszcze gorsza. Harry był wkurzony, bo nic nie było odśnieżone.
Wyjeżdżaliście pod dość stromą górkę, aż w końcu … utknęliście w zaspie.
- Jansa cholera ! –powiedział chłopak.
- O mój Boże. I co teraz ? –zaczęłaś panikować.
- Nie wiem.
Harry wysiadł z samochodu, aby sprawdzić czy da się jakoś
wyjechać. Ty też chciałaś wysiąść. Otworzyłaś drzwi i chciałaś postawić nogę na
podłożu. Jednak stopa ci się zsunęła i wpadłaś do jakiejś głębokiej fosy.
- Auć. –krzyknęłaś.
Harry odwrócił się w twoją stronę i zobaczył, ze leżysz w
rowie.
- Skarbie, piłaś coś dzisiaj, że się po rowach szlajasz ?
–zapytał i zaczął się śmiać.
- Bardzo śmieszne. Chodź tu i pomóż mi stąd wyjść.
Chłopak podszedł i podał ci rękę. Złapałaś jego dłoń i
wyszłaś z fosy na czworaka. Byłaś już prawie cała przemoczona.
- Co my teraz zrobimy ?
-zapytałaś.
- Musimy zadzwonić. –oznajmił. Wszystko byłoby łatwiejsze gdybyście
utknęli np. w jakimś miasteczku. Wtedy na pewno ktoś by wam pomógł. Ale wy
znajdowaliście się na jakimś totalnym odludziu. Żadnych domów, budynków, nic.
Harry wyciągnął z kieszeni telefon i wpisał jakiś numer.
– Halo. Louis ? Jest problem. Utknęliśmy w zaspie. Musisz po
nas wyjechać. Stary nie obchodzi mnie, że pieczesz teraz kurczaka. Wsiadaj w
auto i przyjeżdżaj. Dobrze zrobimy ci nowego. Tak, tak. Dzięki, na razie.
–rozłączył się i oznajmił, że Loui po was przyjedzie.
Odetchnęłaś z ulgą, ale kiedy dodał, ze będzie tu dopiero za
2 godziny znów wpadłaś w panikę, że umrzecie tu z zimna. Harry śmiał się z
ciebie i cię uspokajał. Usiedliście na
tylnich siedzeniach samochodu. Zdjęłaś buty, bo były całe przemoczone. Usiadłaś
Styles’owi na kolanach, a on zdjął swoją kurtkę i przykrył cię. Teraz było ci
już cieplutko. Siedzieliście już tak z 3 godziny. Zaczynałaś się już
denerwować. Ale w końcu zobaczyliście, że jakiś samochód się zbliża. Było to
Louis. Oddałaś Harry’emu kurtkę, a on wyszedł z auta. Ty zostałaś w środku.
Pomachałaś tylko Tomlinson’owi na powitanie przez okno. Przesiadłaś się na
przednie siedzenie i obserwowałaś chłopców. Podpięli linę holowniczą do waszego
samochodu i Louis wrócił do swojego auta. Harry usiadł za kierownicą i
przekręcił kluczyk w stacyjce. W końcu samochód ruszył i wyjechaliście na
ulicę, która była już trochę odśnieżona. Tomlinson odpiął linę i jechał przed
wami. Od razu włączyłaś ogrzewanie na maksa. Po około półtorej godziny
dojechaliście pod twój dom. Wyciągnęliście torby i wyszliście na górę. Weszłaś
do mieszkania i rzuciłaś walizkę na podłogę. Ściągnęłaś szybko mokre buty i
skarpetki i pobiegłaś do sypialni. Harry przyszedł za tobą.
- Zapomniałem ci powiedzieć, ale jesteśmy winni Louis’owi
kurczaka.
- Kurczaka ? jakiego kurczaka ? –zapytałaś ubierając ciepłe
skarpetki.
Styles nie odpowiedział, bo zadzwonił mu telefon i wyszedł z
pokoju. Ty w tym czasie szybko się przebrałaś w ciepły sweterek i poszłaś do
kuchni, gdzie był Harry.
- Jasne, będziemy w takim razie o 6. Do zobaczenia.
–powiedział i rozłączył się.
- Kto to był ? –zapytałaś.
- Zayn. Dzwonił żeby nas zaprosić na imprezę.
- O to miło. A kiedy ?
- Dzisiaj o 6. –oznajmił chłopak.
- Dzisiaj ? Chyba nie będę mogła pójść. –odpowiedziałaś i
spuściłaś głowę.
- Dlaczego ?
- Nie mam w co się ubrać. –oznajmiłaś, a Harry się zaśmiał.
– Naprawdę. Nie pójdę przecież w dżinsach.
- Możemy iść na zakupy. Mamy jeszcze dużo czasu.
Spojrzałaś na zegarek. Była 1. Pomyślałaś, że to może dobry
pomysł, dlatego oznajmiłaś Harry’emu, że tylko się przebierzesz i możecie iść.
Po chwili byłaś już gotowa. Wzięłaś torebkę i razem wyszliście. Podjechaliście
do Westfield. Zaparkowaliście i wyszliście z samochodu. W środku czekał już na
was ochroniarz. Harry wytłumaczył ci, że w miejscach gdzie przebywa dużo ludzi
musicie mieć ochroniarza, bo mogłoby wam się cos stać. Weszliście do 1 sklepu,
nic nie znalazłaś. W kolejnych też nie. Aż w końcu natrafiłaś na cos co ci się
spodobało. Wzięłaś kilka rzeczy do przymierzalni. Wybrałaś czarną sukieneczkę
bez ramiączek w drobne cekiny. Po kupieniu jej odwiedziliście jeszcze parę
sklepów. Około 3 wróciliście do twojego mieszkania.
- Kochanie jeżeli możesz to zabierz co ci potrzeba i
pojedziemy do mnie. –oznajmił chłopak
- Okej. –odpowiedziałaś i zaczęłaś pakować kosmetyki do
torebki.
Wzięłaś wszystko potrzebne rzeczy i pojechaliście do
Harry’ego. Dom Styles’a był cudowny. Ilekroć tam przyjeżdżałaś zawsze
przyprawiał cię o zachwyt. Wszystko wspaniale urządzone. Kuchnia, sypialnie,
łazienki..
Harry zostawił cię w salonie i poszedł się przebrać. Ty w
tym czasie poszłaś do łazienki i założyłaś nową sukienkę. Wyciągnęłaś
kosmetyczkę i zrobiłaś makijaż. Wyprostowałaś włosy i rozpuściłaś grzywkę.
Byłaś gotowa. Założyłaś jeszcze granatowe, klasyczne szpilki i wróciłaś do
salonu. Harry’ego jeszcze nie było, dlatego poszłaś do kuchni, aby czegoś się
napić. Nalałaś sobie pepsi i patrzyłaś przez okno. W końcu usłyszałaś kroki
chłopaka. Wszedł do kuchni. Odwróciłaś się w jego stronę. Znów wyglądał
cudownie. Miał na sobie białą koszulę, czarne spodnie i szarą marynarkę.
Podszedł do ciebie i zmierzył cię wzrokiem obejmując cię w talii.
- Ty też. –odpowiedziałaś i pocałowałaś go w usta. – To jak
idziemy ?
- Tak, samochód już na nas czeka. – oznajmił .
Ubrałaś płaszczyk i wzięłaś torebkę. Wyszliście z domu,
gdzie czekało na was czarne auto. Harry otworzył ci drzwi i wsiedliście do
środka. Po chwili ruszyliście. Zapowiadała się wspaniała impreza ..
_______________________________________________________________________________
czytasz=komentujesz
proszę to dla mnie bardzo ważne :)


Idealny ! *.* chyba najlepsze jakie do tej pory czytałam ! ;3 @Im_Niall_wife
OdpowiedzUsuńhahahahaha, rozwaliła mnie ta scena, żeby się posunął. xDDD mistrzostwo świata. xd
OdpowiedzUsuńnaprawdę fajne to opowiadanie. ;d
Uuuu genialny! Czekam na następny *.*
OdpowiedzUsuńcudooownyyy . < 3 *-* czekam na następny ; 3
OdpowiedzUsuńCudooo *_* Najlepsze co mnie rozbawiło to scena kiedy mnieł sie posunac :D super .. czekam na następna czesc :D :*
OdpowiedzUsuńSuper! Dalej :*
OdpowiedzUsuńGenialny *.* a ta poranna scena, hah :D / @nessive_
OdpowiedzUsuńsuper rozdział, bardzo mi się podoba. :D najbardziej rozbawiła mnie poranna scena. :D
OdpowiedzUsuńdodałam się do obserwujących ;D
Cudowne kocham :) . @onedifollowmepl
OdpowiedzUsuń*.* bosz i ten hipopotam :) świetny czekam na kolejny ;) zapraszam do mnie niall-horan-my-husband.blogspot.cow
OdpowiedzUsuńCudne czekam na dalsze *.* ♥
OdpowiedzUsuńświetny nie moge sie doczekać następnego ahh masz talent :)
OdpowiedzUsuńDostałaś nominację :)
OdpowiedzUsuńWięcej tutaj : http://one-step-to-love.blogspot.com/2013/02/liebster-awards.html#comment-form
:)
Aww *-* so cut :) nie żałuję, że zaczełam czytać :) czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńinformuj :P
@wiosennaa
genialny, genialny, genialny, genialny można by tak pisać i pisać bo rozdział jest naprawdę rewelacyjny. :) Ja ci powiem tyle, że jestem i będę twoją wierną czytelniczką ( z resztą jak widzę nie jedyną :D ) ubóstwiam twoje opowiadanie jest idealne.
OdpowiedzUsuńIdealne *_____*bardzo mi się podoba to co piszesz ;)@natalia17k
OdpowiedzUsuń